Nie ma to jak gadające żaby
Parę dni temu grillując sobie pod akademikami zdarzyło mi się porozmawiać ze znajomym i jego dziewczyną o typowych pierdołach, o jakich gadają młodzi ludzie, czyli co kto robi, co lubi robić, co by chciał robić no i takie tam pierdu pierdu o perspektywach na przyszłość.
No i w toku rozmowy tak sobie zacząłem myśleć na temat różnych preferencji odnośnie kobiet. Pierwsza myśl -- żeby była ładna!
No ale z drugiej strony -- a po co. Nie jestem młodym biznesmenem z ambicjami, ani tym bardziej obrzydliwie bogatym starym pierdzielem, żeby żona jak z magazynu miałaby mi być przydatna do częstego chwalenia się na różnych imprezach. Po pierwsze -- spotkania towarzyskie z moim udziałem nie są specjalnie częste, a po drugie -- akurat daleko im do pokazów mody i urody. Punkt ciężkości w nich jest raczej na jakąś w miarę ciekawą rozmowę.
No i tak sobie zacząłem myśleć. Owa dziewczyna znajomego studiuje matematykę. Tzn. że jeśli mam przed sobą kartkę papieru zapisaną jakąś matematyczną chińszczyzną, z której nic nie rozumiem, to ona najprawdopodobniej (a) rozumie co tam jest napisane i (b) potrafi to rozwiązać. To jest normalnie lepsze niż ta gadająca żaba z dowcipu o informatykach! Mieć kobietę, która jest lepsza od siebie w jakimś przedmiocie ścisłym (nie pogardziłbym też fizyczką, zwłaszcza z jakiegoś działu fizyki z dużą ilością geek pointów; kwantowej na przykład).
Ha! Chyba właśnie wymyśliłem jak powinna wyglądać trophy wife dla geeka ;)

29 IV 2007 o 22:44:12
dla geeka chyba tylko i wyłącznie taka kobieta o której piszesz - no bo co z nią później zrobić? Jak nie będzie w czymś lepsza to jednocześnie niejako "głupsza" jeśli głupsza to o czym z nią gadać?
Poza tym taka kobieta zrozumie jak zarwiesz od czasu do czasu nockę dla kompa ;) ale tylko od czasu do czasu :]
PS. Thx.. za tez przemyślenia, niby nic, ale coś mi pomogło i uzmysłowiło :)
29 IV 2007 o 23:20:37
"Tylko i wyłącznie", to raczej niezbyt. Kobiet ścisłowców jest trochę za mało na to imho. Stąd jako trophy wife, a nie po prostu wife :)
30 IV 2007 o 07:27:27
1) Nie powinno być jednak "ode mnie" a nie "od siebie"? (przedostatni akapit).
2) U nas na fizyce to kobiałek mało, ale już na kierunku ekonofizyka jest w czym przebierać ;) Dobrze, że moja żona to politolog, bo fizyczkę bym zaciukał za przynoszenie mi pracy do domu :)
30 IV 2007 o 21:49:15
To ma być 'od siebie' w sensie trzecia osoba -- od kogoś innego. Acz fakt, wygląda trochę idiotycznie i trochę brzmi, jakby ta kobieta miała być lepsza od *samej* siebie.
30 IV 2007 o 21:51:20
tylko i wyłącznie.. no w sumie fakt :) ale zawsze mozna żonę/przyszłą żonę dokształcić w temacie np mojej idzie coraz lepiej ;)