Który linux jest fajny i dlaczego?
Kolega mi powiedział, żebym sobie zainstalował linuksa, ale nie wiem którego wybrać. Może pomożecie?
A na serio. Pytanie głównie do osób używających tych najpopularniejszych dystrybucji (gentoo, debian, ubuntu, etc.), ale także do tych, co używają mniej popularnych (w tym pld), pod warunkiem, że używali także czegoś innego (tzn. mają jakieś porównanie) -- co konkretnie, zwłaszcza przez porównanie z jakąś inną dystrybucją, spowodowało, że obecnie używacie tej, a nie tamtej. I to prosiłbym w miarę dokładnie, może być na jabbera, jak ktoś chce ze mną pogadać na żywo.
(Potrzebne mi to do pld, tzn. mam teraz fazę nad myśleniem sobie jak to pld mogłoby się rozwijać i potrzebuję mieć jakieś konkretne dane odnośnie tego, co powoduje, że różne dystrybucje są postrzegane jako fajne przez ich użytkowników.)

01 V 2007 o 15:57:08
Na desktopach najczęściej instaluję Slackware, dlaczego? jego slogan reklamowy wszystko wyjaśnia (Slackware. Because it works.), kiedyś korzystałem z Debiana i w sumie nie wiem czemu przestałem (nowy komputer, próba czegoś innego, brak chęci przesiadki głównie z powodu lenia w dupie) no i trzeba jeszcze nadmienić, że Debian nie jest jak Slackware (tj. nie zawsze trybi, z perspektywy czasu mógłbym to podciągnąć pod moje ówczesne umiejętności ale Slackware i tak wypadł by lepiej).
Co do PLD to kiedyś miałem, ale nie na długo. Dużo znajomych korzysta. Chciałem niedawno spróbować ale lenistwo/brak czasu developerów dyskredytuje tę dystrybucje, poza tym złota zasada PLD (tj. _coś Ci nie trybi to napraw se sam_) nie wydaję mi się zbyt odpowiednią w XXI.
Nie mniej jednak PLD zamierzam mieć, tylko jeszcze nie teraz.
p.s. dużym plusem dla każdej dystrybucji jest to czy da się ją zainstalować na różnym sprzęcie bez żadnych problemów, na laptopie (IBM ThinkPad T20) miałem problemy jedynie z PLD (a próbowałem też Gentoo/Ubuntu/Debian/Slackware + FreeBSD)
01 V 2007 o 15:59:01
Ubuntu - przez multum patchy dla Gnome i KDE które ułatwiają instalacje pakietów systemowych (np w aplecie zegara - przycisk do instalacji obsługi NTP,aplet do języków,). Tego w Gentoo na przykład nie ma i żeby w gentoo mieć tak ładnego gnome jak w Ubu trzeba ręcznie dokładać patche, no i oczywiście nie wszystkie one działają.
01 V 2007 o 15:59:54
Oh-ah i zapomniałem dodać, wszystkie liczące się dystrybucje mają LiveCD, działające LiveCD przy czym instalacja idzie właśnie z LiveCD, a w PLD jak sprawa się ma?... no kiepsko z tego co przypominam sobie PLDowskie LiveCD.
01 V 2007 o 16:06:38
To ja napiszę co podoba mi się w Gentoo
1. Społeczność - dużo zaawansowanych osób, dobrze znających się na rzeczy i lubiących pomóc bardziej początkującym.
Przykład, PLD tego NIE MA.
2. Dokumentacja - docsy na gentoo.org i gentoo-wiki.com, poezja.
Przykład, Slackware czy PLD tego NIE MA.
3. Aktualność - Gentoo jest jedną bardziej aktualnych dystrybucji (i ze względu na aktualności 'programowe' typu XGL/AiGLX tak jak i gentoo-alt czyli systemy embed oraz mieszanki typu gentoo/fbsd czy gentoo/obsd).
Połączenie PLD/Archa (aktualność) i np. Debiana (embed).
4. Czystość i szybkość - czyli dokładnie wiem co mam w systemie, bez zbędnego softu. Szybkość jest implikacją czystości/porządku ;)
Połączenie LFS i Archa.
5. 'Używalność' - narzędzia typu emerge (czy nawet ogólnie portage), gentoolkit, portage-utils, frontend dla rc-scripts itp. Są bardzo wygodne więc praca z nimi to sama (szybka) przyjemność.
Tutaj na myśl przychodzi mi tylko Poldek z PLD. Na drugim biegunie stoi Debian i Slackware z fatalną obsługą dependów (lub jej brakiem)
Pozdrawiam, Mikołaj 'rash' Klimek.
01 V 2007 o 16:06:54
pomyłka
01 V 2007 o 16:16:28
sf: nie wiem czy zauwazyles, ale pierwszy akapit byl ironia :P
mmazur to jeden z lepszych linuksiarzy w Polsce
01 V 2007 o 16:22:37
SuSe (wtedy jeszcze nie open) było fajne, bo wszystko od razu działało jak trzeba, ale zaczęło mi przeszkadzać ograniczenie ilości oprogramowania. Czego nie było na oficjalnych repozytoriach, tego praktycznie nie było w ogóle.
Z tego właśnie powodu weszło Ubuntu. Chociaż nie ma tej podobającej mi się niemieckiej solidności (bardzo fajny i spójny motyw systemu, wszystko ładnie współpracuje jak się nie wychodzi poza oficjalne repo), to ma doskonałą obsługę sprzętu, pasujące mi defaulty dzięki którym nie muszę w niczym grzebać i dobre wsparcie społeczności.
Był jeszcze kiedyś Mandrake, ale odpadł głównie z powodów wizualnych (jestem estetą) i pozamerytorycznych (bodajże chciałem spróbować czegoś innego). Nigdy do niego nie wracałem.
01 V 2007 o 16:23:46
Zmontujcie w Poldku obsługę ebuildów ( ;.
01 V 2007 o 16:25:23
Ja obecnie używam Ubuntu, podoba mi się to że bazuje na Debianie (na nim się praktycznie wychowałem) i to, że w ciągu 20 min mam w pełni działające środowisko do pracy.
Zaczynałem od RedHata i Mandrake, niestety jeśli coś tam się chciało skonfigurować za pomocą vi a nie cukierkowych konfiguratorów to można było się łatwo pogubić. Przy stawianiu systemu na software RAID instalator potrafił się ładnie wywalać i to w _stabilnych_ wydaniach.
Gentoo jest bardzo ciekawą dystrybucją, niestety bardzo czasochłonną, podoba mi się elastyczność jaką w zamian dostajemy. Obecnie jestem w trakcie testowania rozwiązań hardened-gentoo (SSP +GrSec /* PaX + RBAC */), zapowiada się ciekawie.
PLD też w swoim czasie używałem, bardzo miła i przyjemna dystrybucja, pomimo tego że bazuje na rpm (mam jakiś uraz psychiczny do tego formatu paczek), poldek jest w stanie całkowicie zastąpić APT-a. Co mi się nie podobało - brak jednoznacznie określonych reguł rozwoju dystrybucji, czasami miałem wrażenie, że dystrybucja umiera.
Slackware też zapisało się w mojej "linux-userowej" historii, bardzo prosta, ale ówczesny brak sprawdzania zależności doprowadzał czasami do bólu głowy, poza tym opiekuję się nią praktycznie jedna osoba (chyba wszyscy pamiętamy chorobę Patricka i widmo upadku Slacware).
Debian jest obecnie stosowaną przeze mnie dystrybucją na serwerach, mimo że stabilne wydania nie zawsze mają świeże pakiety jest bardzo stabilny i bez niespodzianek w postaci, że po upgrade coś nie działa lub zachowuje się dziwnie. Dodatkowo APT pozwala na banalne utrzymanie systemu w aktualnym stanie (security update).
Mam nadzieję, że te wypociny trochę Ci pomogą
01 V 2007 o 16:25:51
eee sorki, nie zauważyłem :P
co do PLD to raz próbowałem, ale niestety stawianie go na nowym sprzęcie, zwłaszcza laptopie to jest porażka ;) nic udało się z uwagi na to, że ta domyślna wersja instalacyja nic nie mogła obsłużyć, próbowałem potem z tym livecd, te same problemy - pochodziło z epoki kamienia łupanego, nawet jakby to w końcu ruszyło to potem i tak wszystko trzeba zaktualizować... dla mnie to zupełnie nie ma sensu, dlatego zawsze lubiłem openbsd, ostatnio ubuntu, co 6 miesięcy wychodzi nowe wydanie i jest cool
01 V 2007 o 16:48:29
Zaczynałem od RedHat'a, więc można uznać, że mam pewne skrzywienie w kierunku distro RedHat-like, ale nvm ;)
W RH/Fedora podobała mi się przejrzysta struktura /etc, porządny instalator i to, że (jeśli się zbyt mocno nie będę starał) baza rpm nie pozwoli mi praktycznie systemu popsuć. Niestety same pakiety to kobyły, często kilkadziesiąt % zawartości pakietu to "śmieci", których nigdy nie użyję. Również po instalacji aktywnych usług jest zdecydowanie za dużo, trzeba je pracowicie wyłączać.
Swego czasu próbowałem Debiana, ale zraził mnie do siebie wszędobylskimi pytaniami podczas instalacji i aktualizacji pakietów (mógłby po prostu dać defaulty, sam sobie poradziłbym z edycją plików), całkowicie nieczytelny start systemu i to, że zdołał się popsuć bez żadnej pomocy z mojej strony (testing) ;)
Gentoo niby dobre, ale zdecydowanie nie nadaje się na maszyny podpięte pod słabe łącze, również nie podobało mi się to, że jeśli aktualizuję jakąś bibliotekę, to musi się pół systemu przekompilować (kilka godzin w plecy). Owszem, można użyć pakietów binarnych, ale przecież nie po to powstało Gentoo, prawda?
Do PLD przeszedłem ponieważ distro jest bardzo czyste (jak RH), w pewnym stopniu elastyczne (spece i ./builder, czyli ebuild dla ubogich, ale dzięki temu nie muszę spędzać tygodnia na konfigurowaniu typowych usług, kompiluję gdy naprawdę potrzebuję), mam w mniejszym bądź większym stopniu wpływ na dystrybucję i (w pewnych miejscach) jest bardzo nowoczesna. Wadą natomiast jest instalacja metodą 'na szamana', brak dokumentacji i, jak wyżej już wspomniano, brak wyraźnego celu rozwoju.
Oto moje 0,03 PLN ;)
01 V 2007 o 16:54:49
Cóż..
Na wydziale mam jako współadminów ubuntowców, więc workstacje to już od pewnego czasu ubuntu a nie pld.
A dlaczego?
* Minimalna ilość grzebania po instalacji, dużo automatyki wykrywającej sprzęt, "prekonfigurującej" go,
* Wszystko działające "od kopa". Instalujesz, przy instalacji ew trochę pytań jak ma działać i działa (nieinteraktywność rpma ma swoje "zady i walety")
* Łatwość instalacji oprogramowania spoza właściwej dystrybucji (jak czegoś nie ma w debianie to zazwyczaj nikt tego nie używa ;). PLD generalnie jest tutaj sporo do przodu, ale jednak wymaga nieco większej wiedzy niż prosta instalacja paczki.
* Stosunkowo łatwy upgrade i "kompatybilność". PLDowskiemu cvsowi w którym jest wszystko i nic (bo sporo rzeczy owszem, jest - ale albo w niedziałających, albo niekompletnych, albo nie budujących się na aktualnej wersji skryptów, albo.. po prostu nieotagowanych) trochę brakuje...
01 V 2007 o 17:06:20
Zainstaluj Nowego Debiana 4.0(tm). Nie ma tych wszystkich "wad" o których piszą powyżej. Albo testing. Aktualnie testing używam od dwóch lat i ani razu mi nie padł - za to moim 2óm kolegom i jednej koleżance padło Ubuntu w tym czasie co najmniej kilka razy, mimo że używali wersji Stable(r). Poza tym Debian nie zainstaluje Ci tego całego syfu co Ubuntu tam wwala żeby jak najwięcej sprzętu działało (jak widziałem jaki syf Ubuntu wwalił koleżance do configów to się przeraziłem. Miała tyle defaultowej konfiguracji sprzętu w xorg.conf, którego nota bene nawet nie miała, że szok).
Jeśli masz za dużo czasu to możesz spróbować Gentoo. Czas jest potrzebny, bo wszystko kompilujesz ze źródeł. Możesz też korzystać z pakietów prekompilowanych, ale to się wtedy mija z celem, po prostu zainstaluj Debiana.
Ponoć wiele osób poleca openSuse. poczytaj więcej o tym na jakilinux.org (BTW inne dystrybucje też tam są).
A Ubuntu zainstaluj tylko wtedy, jak jesteś użytkownikiem komputera, który ma trudności ze znalezieniem przycisku POWER na obudowie.
P.S. "Na drugim biegunie stoi Debian i Slackware z fatalną obsługą dependów" LOOOL a Twoje Gentoo któremu brakuje rev-deps przy usuwaniu pakietów to jest lepsze tak? Debian ma wyśmienitą obsługę zależności.
01 V 2007 o 17:08:04
Jakie brakujące rev-deps? O czym Ty mówisz?
01 V 2007 o 17:08:20
Tak, powinienem był przewidzieć, że zaczynanie wpisu od dowcipu spowoduje tylko niepotrzebne zamieszanie, bo sporo osób go nie zauważy.
01 V 2007 o 17:08:34
Zauważam, że użytkownicy Ubuntu i Debiana mają skłonność do błędnej interpretacji notki ( ;. Widać czegoś im brakuje?
@rash: Mu chyba chodzi o --depclean.
01 V 2007 o 17:10:31
Michal Gorny: bedziesz prowadzic swojego bloga poza joggerem?
Zeby nie bylo OT:
Aktualnie uzywam Gentoo, testowalem - Ubuntu - Swietna dystrybucja dla pooczatkujacych, dobra dla ludzi, ktorzy zaczynaja z linuksami. Developerzy stawiaja na oprawe graficzna (themsy w defaulcie, domyslny beryl/aiglx), latwosc obslugi (laczy sie z poprzednim) i ilosc obslugiwanego sprzetu. Nie podobaja mi sie restrykcje zwiazane z DE - chyba brak supportu dla dwoch srodowisk graficznych jednoczesnie. - Debian - dawniej wydawal mi sie idealny (apt-get install vi i po sprawie), po pewnym czasie zaczalem gleboko dlubac w swoim systemie i zdziwila mnie jego (imo) mala konfigurowalnosc. Wg mnie odpychajacy byl tez kicz otaczajacy to distro, od spolecznosci poczawszy, na stronie glownej skonczywszy. - Slackware - Uzywalem krotko, moze zbyt krotko. Nie chcialo mi sie caly czas instalowac potrzebnych zaleznosci. Malo tego, wg mnie distro, ktore nie udostepnia pozadnych narzedzi w glownym repo jest malo profesjonalne. Bardzo nie lubie instalowac programow "nieoficjalnych", jak swaret chociazby. Decydujacym ciosem byla ilosc pakietow. - Fedora Core - Brak mi slow, wydaje mi sie, ze jest to jedynie poligon doswiadczalny RH. Nie moglem nawet patrzec na te przemadrzala spolecznosc (imo jesli umiesz korzystac z FC, to nie znasz Linuksa). - Mandriva - Mialem ja krotko (moze to byl jeszcze Mandrake), zupelnie mi sie nie spodobala. Kiedys zobaczylem Mandrive na kompie w jakims sklepie (chyba z ubraniami) i sklepikare, probujaca mnie obsluzyc (klikala w gwiazdke - menu K - mimo, ze miala program otwarty w terminalu). To chyba zdecydowalo o formacie partycji.
Distra opisalem od tylu (pierwsza Mandriva, ostatnie Ubuntu). Teraz uzywam Gentoo i jestem bardzo zadowolony. Mam kontrole nad wszystkim w systemie, chodzi bardzo szybko, spolecznosc czasami pomoze rozwiazac problem, aaa... jeszcze jest niezwykle dopasowany do moich potrzeb.. tu nauczylem sie wylaczac daemony startowe i kompilowac jadro... dlugosc kompilacji softwaru mi sie przeszkadza.
Od jakiegos czasu myslalem nad FreeBSD i PLD, ale nie wiem czy oplaca mi sie na niego przechodzic, bo co do jakosci tegoz systemu nie jestem przekonany. Niedawno wyszlo PLD 2, moze to cos zmieni? FreeBSD to chyba nie dla mnie system, bo lubie miec zawsze nowosci, zainstaluje sobie w wakacje, mimo wszystko chce sie nauczyc czegos nowego.
Wyprobowalem jeszcze kilka systemow (kateos, sabayon, pclinux, centos i moze cos jeszcze), ale moim faworytem jest i tak NetBSD odpalony na tosterze o.O
01 V 2007 o 17:22:13
> Zauważam, że użytkownicy Ubuntu i Debiana mają skłonność do błędnej
> interpretacji notki ( ;. Widać czegoś im brakuje?
Hahahaha... sluszna uwaga - najpierw przeczytac ze zrozumieniem, potem komentowac.
Swoja droga, ciekawi mnie dlaczego zawsze uzytkownicy Debiana i Gentoo przedstawiani sa jako wrogowie (debianowiec nie wejdzie na #gentoo, zeby zapytac o cos, woli nie rozwiazywac problemu), przeciez idee obu dystrybucji sa bardzo podobne...
01 V 2007 o 17:22:41
Debian: zależności między pakietami przypominają sen pijanego idioty
Gentoo: jak już mam się babrać to wolę się babrać w FreeBSD :-P
O innych dystryubucjach się nie wypowiadam, bo aktualnie jestem na etapie przemodelowywania swoich przekonań na temat dystrybucji. Od tzw. zawsze korzystam z RH/FC/RHEL/CentOS. Od półtora roku z Debiana w pracy na serwerach i na workstacji. Aktualnie ciągnie mnie na przejście albo na Debiana testing/unstable (jedyna sensowna metoda korzystania z tej dystrybucji na workstacji, a na serwerach to trzeba po prostu nieźle kombinować) albo na Archa albo w ogóle na FreeBSD albo w celach edukacyjnych na Solarisa 10. Tak więc jak widzicie mam mętlik w głowie. :-D
01 V 2007 o 17:30:53
@rash: http://en.wikipedia.org/wiki/Gentoo_Linux#Criticism : "Package manager does not handle reverse dependencies"
"Swoja droga, ciekawi mnie dlaczego zawsze uzytkownicy Debiana i Gentoo przedstawiani sa jako wrogowie" Hmmm mnie też to ciekawi. bo zamierzam za dwa tygodnie przejść na Gentoo :) Rezygnuje z Debiana, bo słyszałem że Gentoo ma wspaniałe wsparcie dla 64 bitów. Zresztą do tej pory zdarzało mi się korzystać z dokumentacji Gentoo konfigurując swojego Debiana - naprawdę zrobiła ona na mnie duże wrażenie.
01 V 2007 o 17:33:20
Ja zaczynałem od slackware i cały czas go używam. Między czasie próbowałem Mandrake, Ubuntu i kilku innych które jednak nie zostały na moim dysku dłużej niż kilka godzin.
Dlaczego? Tak jak napisał cli3nt: Because it works. Wprawdzie zanim wszystko zaczęło działać tak jak chciałem musiałem się sporo nagooglować i nauczyć, ale jak już zaczęło działać po mojej myśli to nie chce przestać:). Poza tym naprawdę dużo się nauczyłem o Linuksie i znam swój system od podszewki.
Jak pisałem próbowałem też innych dystrybucji. Najdłużej (kilka miesięcy na moim drugim komputerze) z pośród nich używałem Ubuntu. Całkowicie odmienne podejście. Po instalacji wszystko działa, wszystkie ustawienia można wyklikać i nawet nie wiedzieć co to konsola. Jednak czasami potrafił robić dziwne rzeczy na które Slackware nigdy by sobie nie pozwolił :) .
Podsumowując: jeśli chcesz mieć naprawdę porządny, stabilny i bezpieczny system i jesteś w stanie przy tym poświęcić trochę czasu na naukę - z całego serca polecam Slackware (na polskim forum Slackware znajdziesz wszystkie informacje potrzebne żeby zacząć i nie tylko). Jeśli chcesz mieć działający system zaraz po instalacji i nie chcesz się zagłębiać jak to działa - polecam Ubuntu.
01 V 2007 o 17:45:50
Z Ubuntu przerzuciłem się już jakiś czas temu na Archa. Tak jak pisał rash: Prostota, umiar, elegancja. Czyste configi z komentarzami gdzie co wrzucić, sporo świeżych paczek (nie wiem jak to się ma do ilości softu w ubuntowych repos, ale nie pamiętam, żeby brakowało mi jakiegoś pakietu, o ile nie był wyjatkowo egzotyczny) no i i686 - bootowanie systemu trwa kilkanaście sekund.
Community archa nie jest pokaźnych rozmiarów, ale wiadomo: ilość nie świadczy o jakości. To tak jakby wziąć "przyjazność" userów z for Ubuntu i połączyć ją z wiedzą Slackware'owców :) (bez umniejszania doświadczenia tych pierwszych!)
pozdrawiam
01 V 2007 o 17:47:23
Na pocztku Slackware, potem krótko Mandrake, potem znowu Slackware, nieudane podejście do Gentoo (utrata tablicy partycji) potem na krótko Arch potem jeszcze krócej Ubuntu, potem znowu Arch ...i tak już zostałe.
Od prawie półtora roku korzystam z Archa i nie planuję tego zmieniać, najzwyklejsze lenistwo - jeżeli wszytko działa, a system już znam i ogarniam to po co się ładować w co innego?
Po SzLUUG'owym wykładzie mmazura nt. PLD w listopadzie 2005 zainteresowało mnie PLD, niestety wtedy wolałem sobie odpuścić. Obecnie stabilne PLD korci i to bardzo, chciałbym postawić, ale raz że teraz za bardzo nie mam na czym, a dwa za bardzo nie mam kiedy.
01 V 2007 o 17:49:13
@ludwikc
Z "przyjaznością" Slackware'owców wcale nie jest tak źle, pod warunkiem że najpierw się szuka, a potem zadaje pytania.
01 V 2007 o 17:58:30
@vandut: No tak, nie robi tego z palca. Gdy jednak się pomylimy i wywalimy coś czego inny soft potrzebował to jest emerge -pvuDN world. Poza tym, Gentoo jest tak sprytnie zrobione, że masz osobne kategorie na soft, który sam instalowałeś i ten, który jest potrzebny do ich działania (dependy). IMO dependy w dżentu są super zrobione (key words: emerge -1, emerge --depclean, /var/lib/portage/world)
Gentoo nie instaluje Ci syfu więc z założenia wiesz co masz w systemie, nie trzeba wywalać paczek "niewiadomego pochodzenia".
IMO opisywany przez Ciebie problem ma marginalne znaczenie właśnie ze względu na budowe dżentu.
01 V 2007 o 18:00:21
Oooo tak, w PLD (albo w RPM w ogóle) brak jest rozróżnienia na paczki instalowane ręcznie od tych poprzez zależności, w ten sposób mogłyby się one samodzielnie odinstalowywać, gdy stają się zbędne.
01 V 2007 o 18:14:02
mmazur: opowiedz konkretnie o swoich wizjach przyszlosci PLD. Jezeli mialoby to byc distro "skupiajace wiekszosc polskich userow linuksa" albo chociaz ukierunkowaloby sie na konretny cel, to bardzo chetnie porzuce swoje Gentoo dla PLD...
01 V 2007 o 18:17:49
"co powoduje, że różne dystrybucje są postrzegane jako fajne przez ich użytkowników"
USE w Gentoo to powoduje.
01 V 2007 o 18:38:16
Hehe, po co ten wpis? Moja odpowiedz: sprobój BeleniX, albo Nexenta ;-)
01 V 2007 o 18:40:01
Obecnie mam PLD tylko na moim małym serwerku i nie narzekam. Działa wszystko tak jak chcę, chociaż czasami tęsknię za nowościami (mam AC), które w AC występują w małych ilościach.
Do zeszłego roku miałem PLD na desktopie, ale zrezygnowałem bo nie potrafiłem skonfigurować modemu PCMCIA do blueconnecta i nikt nie potrafił mi pomóc. Z tego co pamiętam to używanie PLD na desktopie było bardziej uciążliwe niż na serwerze - dużo ręcznego konfigurowania, nie było łatwej instalacji np. GNOMEa, bo instalowało się minimum, a często nie wiedziałem co jeszcze należy doinstalować żeby wszystko działało tak jak chcę (teraz chyba do tego są metapaczki?).
Teraz z desktopem na PLD jest pewnie problem bo trzeba wybrać - albo stabilne ale starawe AC, albo dużo ręcznej kompilacji i niesprawdzonych pakietów w TH.
01 V 2007 o 18:41:47
Próbowałem wielu dystrybucji, ale zatrzymałem się na Ubuntu któremu od ok. dwóch lat jestem wierny. Główny powód to zarządzanie pakietami - apt-get imo znacząco przewyższa całą konkurencję (no może poza systemem portów i portage, ale tam problemem jest konieczność czasochłonnej kompilacji większości pakietów). No i z rpm'ami zawsze domyślne narzędzia informowały mnie o sytuacji patowej, co nigdy mi się nie zdarzyło z debianowymi pakietami (ale na Slacku też się nie zdarzy, o czym później).
Ale przede wszystkim (co decyduje też o mojej preferencji Ubuntu nad Debianem) na Ubuntu istnieje mnóstwo gotowych pakietów binarnych - nawet jeśli nie ma czegoś w bardzo rozbudowanym "Universe" to większość twórców dba o to żeby pod Ubuntu wydać pakiet/uruchomić repozytorium/napisać jakie biblioteki dograć/zadbać żeby kompilowało się przy oficjalnych wersjach bibliotek - i gdy ostatnio próbowałem Debiana i KateOS, to zauważyłem że te sprawy nie są wcale takie oczywiste.
Ubuntu łatwo się instaluje, ale dla początkującego który chce się czegoś nauczyć imo korzystna jest ograniczoność graficznych konfiguratorów - aby nauczył się rozwiązywać problemy, a nie klikać w ikonkę o odpowiednim kształcie. I nie powinno być z tym problemów dla użytkownika który umie czytać dokumentację - Ubuntu ma rozbudowaną wiki i świetne (najlepsze?) forum (inne distra poza Gentoo nie mają tej kwestii tak dobrze rozwiniętej), na którym wśród licznej społeczności ktoś się zainteresuje praktycznie każdym problemem - kilka razy zadawałem pytania na forum i uzyskiwałem pomoc w zaledwie kilka godzin.
Oczywiście zupełnie odmienną kwestią jest dobór desktopu - jestem uzależniony od KDE, które jest podobno trudniejsze w konfiguracji i ciężkie przy domyślnych opcjach, ale niewątpliwie przewyższa funkcjonalnością wszystkie inne środowiska. Dlatego jeśli chodzi o konkretną płytę instalacyjną (bo na ile jest to osobna dystrybucja?) to polecam Kubuntu.
01 V 2007 o 18:59:45
Lecimy od początku
Debian - bardzo podobny do PLD - dzisiaj używają już chyba tylko developerzy:P (no i jeszcze administratorzy serwerów na nim) Ale i tak ma swoje zalety: ogromna ilość pakietów i znakomicie ze sobą współgrające (kto używał Debiana Sid powinien wiedzieć jak pakiety potrafią ze sobą nie współgrać:P). Na pewno użyłbym na serwer bo paczki wciąż w miarę porządnie połatane (chociaż to już nie to co kiedyś). Jego największą zaletą jest stabilność i doszlifowanie (bo to już nie tylko dopasowanie).
Gentoo - wg. mnie najważniejsza rewolucja w dystrybucjach ostatnich lat, pierwszy raz distro jest jednocześnie stabilna i aktualna, chociaż nie wszystkim (w tym mnie) chce się czekać na zakończenie kompilacji (inaczej na pewno bym używał). Ogromną zaletą jest aktualność (co aktualne to działa... no prawie zawsze), dokumentacja i znakomite community. Przynajmniej tak było rok temu...
Arch Linux - używam akutalnie (i po raz trzeci w całej historii), kiedyś miałem ciągle wersję unstable (która wcale tak unstable nie była, wszystko działało w miarę sprawnie, ale trzeba było odrobinę serca włożyć), teraz stable. Często aktualizowane pakiety, zazwyczaj opóźnienie pomiędzy unstable a stable (po drodze jest jeszcze testing, najprawdopodobniej się na niego przesiądę) wynosi mniej niż 2 tygodnie. Całkiem dużo KISS, żadnej grafiki, łatwe budowanie pakietów - jeden pakiet, jeden plik (wywodzących się chyba ze Slacka), a pacman to świetne narzędzie, szczególnie wersja 3 która ma niedługo wyjść, mam
wrażenie, że może będzie mogła niedługo konkurować z poldkiem. Gdyby PLD miało tak świeże pakiety działające w kupie sprawnie (nie, nie interesująbmnie wersje unstable, teraz to też system produkcyjny) to pewnie bym się na nie przesiadł.
Ubuntu - Często wymieniane, ale to zupełnie inna kategoria dystrybucji. Mmazur - akurat z ^U chyba PLD nie ma czego się uczyć, prawda?
Od siebie dodam tylko tyle, że dla _mnie_ najważniejsze jest by po aktualizacji wszystkich pakietów system był gotowy do pracy po max 1h grzebania, ale wtedy pakiety muszą być wyjątkowo świeże...
01 V 2007 o 19:17:17
W ogóle to Jud Vinet zanim stworzył Arch Linuksa używał PLD.
01 V 2007 o 19:18:54
no cóż, wiele jest rzeczy ;) Używałem debiana, pld, ubuntu... Teraz mam Gentoo ;) .
Dlaczego:
1. Społeczność i dokumentacja, są setki opisów do najmniejszych pierdułek w Gentoo, w PLD przydało by się coś takiego jak gentoo-wiki, jeśli czegoś tam nie ma to jest na forum/liście.
2. Elastyczność, Gentoo pozwala na wszystko dokładnie tak jak chcę. PLD było blisko ideału, zwłaszcza wspaniały i dość prosty system budowania paczek z konkretną funkcjonalnością.
3. Czas "reakcji", czyli czas od kiedy coś się pojawi do chwili kiedy jest w dystrybucji.
4. Ogromny wybór softu, nie ma jednego słusznego rozwiązania..
5. Niezależne repozytoria dodające funkcjonalności i narzędzia do zarządzania nimi. W PLD oczywiście były, tyle że zwykle okazywało się że albo trzeba mieć nest albo jakieś stare wersje pakietów bo inaczej się nie buduje :/
6. brak ograniczeń licencyjnych, wszystko po prostu w gentoo jest ;) (to akurat zarzut do debiana ;) )
01 V 2007 o 19:20:20
Słyszałem... Zresztą znam parę osób które po Archu przesiadły się na PLD (to było u zarania dziejów, PLD wg. nich było bardziej dobracowane:P)
01 V 2007 o 20:09:50
Desktop:
SuSE/OpenSuSE - bo wszystko działa po instalacji
Server:
Gentoo - bo wszystko da się ustawić.
01 V 2007 o 20:17:42
Ja mam Fedorę. Czemu? W sumie sam nie wiem. Kiedyś miałem SuSE i Mandrivę, ale SuSE to było dawno i nieprawda, a na Mandrivę robią mało softu w pakietach, -devele też były jakoś tak nie zawsze łatwo dostępne, to i się przesiadłem na Fedorę. Ale czemu - to sam już nie pamiętam. Jakoś tak mi się spodobała. Może się kiedyś przesiądę na Kubuntu, może zrobię całkowity skok od razu na Gentoo... nie wiem.
01 V 2007 o 20:40:33
A ja z braku wparcia dla niektorych urzadzen, zostawilem FreeBSD na rzecz Gentoo, w ktorym to odnalazlem cos jak bzdziane portage - i tak naprawde, niczego wiecej niz "emerge" w systemie mi nie potrzeba :)
W Gentoo dodatkowym atutem jest wspomniana przez rasha spolecznosc i niesamowicie tresciwa/dopracowana dokumentacja.
01 V 2007 o 20:45:03
Na początek mały off - ja po prostu muszę - Linuks jest podobno systemem dla ludzi którzy potrafią czytać ze zrozumieniem, prawda? Zawsze to powtarzałam, zawsze o tym wiedziałam.. Ale jak widzę wyżej... niekoniecznie ;) Michał - stałeś się nagle początkującym :D hihihi
Jako kobieta wybredna z powołania ;) niedawno siedziałam zastanawiając się które distro będzie następne. Postanowiłam że dam drugą szansę Archowi, następne w kolejce było właśnie PLD i Slackware. Gentoo na końcu, bo jakoś nie należę do osób cierpliwych. ALE.. jak skończę poligon na partycji testów i doprowadzę do stanu używalności Archa będę testować PLD pod kątem kobiety wybrednej - wtedy mogę powiedzieć więcej niż tyle, co zdążyłam przekopać gdy sprawdzałam czy brac pod uwagę PLD czy nie. Bo używac używałam PLD ale lata temu i był to podobno zupełnie inny projekt :)
I co powiem?
PLD ma to co lubię w dystrybucjach - fajną dokumentację (ludzie chyba są ślepi) i choć nieaktualną podobno, to i tak dobrą - człowiek myślący i czytający ze zrozumieniem radę da. Ma dużo fajnych rzeczy... poza.. ha no.. jest mało znany tak naprawdę, co przyszłemu userowi podpowiada, że ma słabe wsparcie.. Jak już ktoś mówił - "zrób se sam", z jednej strony fajne, bo przypomina żeby korzystać z gógla, a nie zawracać du.. pupę ;) Ale z drugiej trochę przeraża nowych, którzy chcą spróbować "mocniejszej" dystrybucji - idą do Slackware, albo Archa ;) albo gdzieś indziej.. A tacy userzy bywają wierni :]
Więc krótko i treściwie na co patrze wybierając distro?
- Nie narzucane srodowisko przy instalce
- Konfiguracja - najlepiej tekstowa
- wygoda "administracji" w tym desktopowej ;) tu właśnie Arch i PLD mają u mnie nawiększe plusy :)
- Świeżość pakietów w repo (bo nie lubię się męczyć jak jest repo)
- Obecność w repo moich ulubionych programów - jak jest około 60% to OK, ale jak 5% to niebardzo - taki test na dobrą bazę ;)
- Dokumentacja (jak tak to czy sensowna czy śmieć)
- Społeczność - czy aktywna czy śpiąca, jak jest dużo testerów to wiadomo że pewnie gdzieś w sieci znajdzie się rozwiązanie jakiegoś problemu, a jak nie to pewnie warto napisać, a odpiszą ;)
jak o czymś zapomniałam (prócz paru pliterek) to dopiszę, bo wzywają z misją specjalną do innego pokoju ;)
01 V 2007 o 20:46:05
Tak odnośnie urządzeń… Gentoo to chyba jedyne distro, gdzie nie trzeba poświęcać pół dnia na postawienie VDR-a z potrzebnymi wtyczkami.
01 V 2007 o 20:59:41
@Piotr Konieczny (i inni chwalący Gentoo za dokumentację): właśnie sobie ściągnęłem najświeższe Gentoo pod HP-PA, żeby zainstalować na HP Visualize C3600. No i wtopa - widzę, że w polskim handbooku są jakieś śmieci z dokumentacji do Alphy na zasadzie copy and paste. Uj, nieładnie. (W angielskiej wersji jest OK, co mnie tym bardziej dziwi, bo jak bym miał tłumaczyć to z wersji dla HP-PA, a nie przerabiał z polskiej wersji do Alphu. Dziwne.) Nota bene jak instalowałem Gentoo 2005.1 na Alphie na podstawie ówczesnego handbooka to też tam jakieś kfiatki znalazłem. Tak więc tak całkiem różowo nie jest- zgadzam się że dokumentacja jest niezła, sam byłem kiedyś zdziwiony jak to ładnie zrobiono, ale mogłoby być lepiej. (No i zapewne dla x86 jest świetna, nie wiem sam bo nie korzystałem, nie złożylo się jeszcze. Po prostu większość używa x86, więc wyłapano błędy.)
01 V 2007 o 21:01:27 ups.. poszło 2 razy - coś mi szarpie netem.
01 V 2007 o 21:09:49
@aliceq
Prawdę rzeczesz, PLD ma też niezłą dokumentację, ale trzeba lawirować pomiędzy wersją polską i angielską. Gdyby to trochę usystematyzować i potłumaczyć (jeżeli będziecie regularnie w PLD uaktualniać pakiety, jak to ma miejsce w Archu to mogę tutaj pomóc, ale musicie się wyrobić zanim jakąś fuchę załapię) to byłboby prawie jak w gentoo [ono (ona? on?) ma jej jednak wciąż więcej]
01 V 2007 o 21:16:31
Ubuntu.
Używałem też Fedory, Suse, Mandrivy i Sabayona (oparty na Gentoo)
Wróciłem do Ubuntu bo apt jest wyraźnie szybszy od yuma i innych rpmowców, zaś dpkg pozwala mi wszystko szybko i sprawnie skonfigurować (z konsoli!). Dodam do tego wajig'a (nakładka na dpkg i apta) i wtedy mogę wszystko jeszcze szybciej zrobić.
Oczywiście to samo można uzyskać w Debianie, ale wolę Ubuntu ze względu na nowsze paczki.
Zaś jeśli chodzi o graficzne menedżery pakietów to Synaptic jest o niebo szybszy i wygodniejszy od Yumexa i Yasta.
A rug i zenworks z Suse to totalny koszmar. Bardzo niemiło je wspominam.
Z urpmi (Mandriva) miałem bardzo krótką styczność więc się nie wypowiem.
Do tego warto odnotować że Ubuntu i Debian mają znacznie więcej dostępnych paczek zarówno w swoich oficjalnych repozytoriach, jak i nieoficjalnych. W Suse i Fedorze miałem problemy ze znalezieniem dodatkowych programów - ciągle mi czegoś brakowało.
Zaś jeśli chodzi o Gentoo itp. (patrz Sabayon) to ja nie potrzebuję tracić czasu na kompilację wszystkiego - wolę szybciej zainstalować binarne paczki porządnie skompilowane przez twórców dystrybucji.
Instalacja systemu w 30 minut? Tego Gentoo nie potrafi.
Poza tym niedługo zamierzam przetestować Foresighta, bo zaciekawił mnie jego menedżer pakietów: Conary.
Jeśli chodzi o środowiska graficzne to wolę Gnome. Jedyna rzecz z KDE jaka w Gnomie by się przydała to K3B.
01 V 2007 o 21:27:17
Tylko sprostuje..
'Instalacja systemu w 30 minut? Tego Gentoo nie potrafi.'
Oczywiście, że potrafi.
01 V 2007 o 21:30:06
Razem ze środowiskiem graficznym?
01 V 2007 o 21:30:34
AFAIR - tak.
01 V 2007 o 21:33:21
A jak z czasem przeznaczonym na aktualizację (i kompilację) programów?
Ja w Sabayonie często traciłem na to co najmniej z godzinę.
01 V 2007 o 21:34:20
Zależy jak często robisz akutalizacje / ile rzeczy musisz zaktualizować ;)
Ale w gruncie rzeczy trzeba poświęcić na to mniej czasu niż to się wydaje.
01 V 2007 o 21:37:47
Debian, Ubuntu, Archlinux - prostota, repozytoria, i najważniejsze: szybkość wykonywania zadań administracyjnych
01 V 2007 o 21:39:03
radious: o wlasnie - o tym zapomnialam i po to przyszlam by dopisac :) Bo nie oklamujmy sie - zazwyczaj anglojezyczne wsparcie jest duzo duzo lepsze niz polskie. A dodatek angielskojęzycznych userów daje zawsze większe pole do popisu.. znaczy rozwoju - w PL mamy tak, że część ludzi nienawidzi PLD, częsć lubi i używa, a jeszcze część.. go nie zna/nie chce poznać/chce poznać ale.. ale zawsze mu doradzą Gentoo/Slacka/Archa - ale tu znów lądujemy u źródła - co zrobić by było lepiej :)
PS. Sam przyklad Jud Vinet używał PLD nim zaczął tworzyć Archa, o ile mnie pamięć nie mylił pisał coś z lekkim uśmieszkiem ";)" na temat angielskiego w PLD.
01 V 2007 o 21:40:21
Piotr Hosowicz: Piotrze, ja nie korzystam z polskich interface'ow, dokumentacji, ba! - jesli jakikolwiek program obsluguje jezyk angielski, nie instaluje zadnych spolszczen. To samo tyczy sie Gentoo - do polskiej dokumentacji nawet nie zajrzalem.
01 V 2007 o 21:44:22
@Piotr Konieczny: no ba, ja też zazwyczaj korzystam z anglojęzycznych, spolszczenia też mi są tak sobie potrzebne. Tu po prostu z głupia frant kliknąłem polską dokumentację i odkryłęm taki kwiatek. Napisałem już do dwóch Polaków, których tam znalazłem na liście adresół z doniesieniem o tym błędzie. Swoją drogą bardzo dziwny ten błąd, bo wskazuje że ktoś wziął dokumentację do Alphy polskojęzyczną i przerobił niedobrze na HP-PA, zamiast tłumaczyć z anglojęzycznej HP-PA.
01 V 2007 o 21:45:27
Dokumentacji do tłumaczenia jest masa, zespół ma dużo roboty.
Więcej konkretów na #gentoo-docs-pl @ freenode
Osobiście też wole angielską dokumentacje ;)
01 V 2007 o 21:49:41
No to po kolei lecąć, wymienię wady
Mandrake (teraz Mandriva) - z byle powodu się wysypywał, kiedy wszystko inne chodziło, muł jak diabli
Fedora - trochę szybszy do Mandraka czy Ububtu ale niepewny, po aktualizacji, ruszy może, a może nie, zabawa z patentami na kodeki, stery, problem z poprawnym polskim kodowaniem
SuSe, OpenSuse - muł, muł, muł
Ubuntu - niby większość od palca, plus za automatiksa ale minus za ciągłe problemy z cdrecordem (u jednych działa, u innych nie), uparte bydle nie toleruje iso8859-2, tylko UTF-8, jakieś zabawy z tym trzeba wyczyniac, muł, muł
Dodatkowo wspólną wadą dystrybucji jw. jest nadmiernie rozbudowana zależność, dla mnie wręcz paranoidalna
Vidalinux - Gentoo dla mniej cierpliwych, szybkie ale ta kompilacja...ile można czekać?
PLD - korzystałem, korzystam, problemy są ale nie zapowiada się zebym zmienił. Problemy występujące to:
brak xorg7x i wielu innych nowszych pakietów w Ac, choćby w cvs, cups+kde i kicha, cuś niedopracowana współpraca xine z kaffeine (to u mnie aktualnie), no i brak splasha przy uruchamianiu systemu, niby komuś gdzies po jakichś walkach udało się go zainstalować i działał ale dla mnie to urban legend, robiłem jak kazali i d...a. Fajnie by było gdyby instalka w większym stopniu rozpoznawała sprzęt, głównie mam na myśli współpracę na lapciakach.
Niby nieśmiało przymierzam się do wypróbowania Sabayona na binarkach, ale po zdradzie ;) PLD na rzecz Ubuntu jest dosyć ostrożny. Co by nie mówić to jednak PLD jak dla mnie na razie wygrywa, mimo niedopracowania.
01 V 2007 o 22:35:20
Używam Debiana, ma największe repozytorium pakietów, konserwatywna polityka zarządzających i gwarancja, że będzie trwał wiecznie :D.
/Stary jak Debian/ :D
02 V 2007 o 00:43:15
Na desktopie i 2 serwero-routerach mam Slackware. Bo nie patchuje softu, nie jest zbytnio przekombinowane i zna je od podszewki.
Oprócz tego używam w pracy Fedory (desktopy i serwery), na laptopie zaś mam Ubuntu. Wahałem się między Fedorą i Ubuntu na lapku, co znalazło wyraz w wpisie na moim joggerze w okolicach wakacji. W końcu zdecydowałem się obejrzawszy infrastrukturę, jaką ma Ubuntu do obsługi różnych klawiszy ,,multimedialnych'' raportujących się na różne sposoby (ACPI, input, specjalizowane drivery itp). Po prostu to działa, jestem już za stary na taką rzeźbę własnoręcznie. Żal czasu.
02 V 2007 o 07:54:09
Osobiście używam PLD oraz Debiana na serwerach czy desktopie dlaczego ? Szybki upgrade do najnowszych wersji oraz szybka instalacja pakietow (apt-get / poldek ) Instalacja bazowa to 50MB Postawienie serwera to 15 minut jak nie mniej. Nie mam czasu na spędzenie całego tygodnia na kompilacji jakiś pierdół (tutaj Gentoo się kłania) i co chwile rekompilowanie.
02 V 2007 o 09:02:42
openSUSE, bo wytykali mnie palcami jak używałem PLD :> ("to tacy jeszcze istnieja?", "zrobmy mu zdjecie" :> ) a tak na serio, to i to mam na dysku - nie ma wiekszej przyjemnosci niz rozwalic openSUSE na "dzien dobry", zechy z PLD je naprawić :)
02 V 2007 o 10:08:07
Używałem slackware w wersji 9.0, przy próbie przesiadki na PLDka i instalacji nvidii nic z tego nie wyszło (o tak, kanały IRCowe PLD są bardzo "pomocne" ;p) i zostało na debianie, który wymiata te wasze slackwary i pldki razem wzięte ;[
Z apt-* i dpkg można zarobić wszystko, jo.
02 V 2007 o 12:21:06
Najpierw używałem RedHat-a. Nie byłem w stanie zainstalować nowej wersji bo po prostu miałem za słaby komputer. Przesiadłem się na mocno polecanego przez kolegę Slackware. Siedziałem na tym jakieś dwa lata ale coraz bardziej mnie irytowała ograniczona ilość softu w dystrybucji i brak zarządzania pakietami z prawdziwego zdarzenia. Następna dystrybucja to Debian którego na jednym ze swoim komputerów (połączenie routera, serwera plików i desktopa) używam od 1,5 roku. Na drugim desktopie od prawie roku używam PLD. Przyglądałem się po trochę FreeBSD, Gentoo, Ubuntu i Suse.
Administrowałem zawodowo serwerami na Slacku, Debianie i Gentoo.
Obecnie, gdybym kupił nowego desktopa to zastanowiłbym się pomiędzy Ubuntu a PLD, ale pewnie wybrałbym PLD. Serwer którym nie mam czasu się zajmowac to Debian. Serwer nad którym mógłbym trochę popracować raczej Slackware, drugi wybór to Gentoo.
W PLD podoba mi się szybkość działania i przejrzystość konfiguracji. W Slacku pewna surowość która ułatwia dostosowywanie systemu do swoich potrzeb. W Gentoo dobra dokumentacja i system otwarty na bardzo dużą konfigurowalność przy jednoczesnej możliwości bardzo dużej automatyzacji. Debian jest solidnie stabilny i konsekwentny. W Ubuntu prostota obsługi.
02 V 2007 o 13:08:43
W sumie używałem większości ważniejszych disto, wyłączając niestety pld, za który nie miałem czasu się zabrać, no i ,,czystego'' debiana. Ale u siebie trzymam gentoo.
Rpmowe - nie lubię rpmów (to jeden z powodów, dlaczego nie spieszyło mi się do pld, bo o ile pamiętam, to tego używacie). W dodatku przygody z yastem, trudne do samodzielnego poprawienia błędy w takich distro... Ubuntu i pochodne podoba mi się bardziej niż mandriva/suse/fc. Ale tylko jako system ,,dla rodziny''.
Dlaczego gentoo? Drzewko ebuildów, możliwość konfiguracji. Cała filozofia pracy z ,,pakietami'' w gentoo. Nie próbowałem binarnego s. albo innego, podobno mieszają z drzewkiem, a przecież to o nie chodzi. Obecnie używam paludisa jako pkg managera i o dziwo, jest coś co w tak młodym wieku działa lepiej niż portage... Potrzebuję łatwego sposobu na przygotowywanie swoich wersji programów, patchowania i dodawania własnych. Ebuildy w overlayach są wręcz genialne pod tym względem. System jest stosunkowo prosty, a przy tym daje możliwości...
A, i jak najnowsze oprogramowanie. Podział na arch i ~arch, gdyby czasami nie zbędne opóźnienia w arch, jest dobry. I zawsze można pojedynczo mieszać dużo łatwiej niż dodając (szczególnie własne) repo z pakietami z przyszłości...
Taki arch (linux) jest całkiem fajny, ma system budowania paczek (korzystałem już chwilę temu i krótko, ale takie mam wrażenie) fajniejszy niż rpmowy (.spece przy ebuildach błe). Za to pacman nie dorasta. Arch za to w miarę nadrabia useflagi jak na disto binarne, jeśli ktoś chce dobierać opcje. I to też jest całkiem fajne.
Każda dystrybucja ma wielki minus, jeśli bugi wszelkiego typu zbyt długo leżą nieruszane. Gentoo tutaj też nawala, np. wrzucanie nowych aplikacji - pamiętam jak po roku (czy blisko roku) od wysłania ebuilda dostałem maila, że res fixed, co się sprowadziło do wrzucenia do cvs... (no pewnie, za kurtyną testy, arch teamy, ale rok? pewnie godzinę to im łącznie zajęło).
Ewentualnie mogę wyliczyć, czego nie lubię w gentoo. :)
(dodanie comm nie działa czy co?)
02 V 2007 o 13:51:49
Ja mam dość duży starz jeśli chodzi o Linuksy. Mój ulubiony i puki co niezagrożony jest Gentoo Linux. Debian? Używałem chwilę, ale 50 sekund, zredukowane przez przekompilowanie jąderka do 30-paru; ładowania to za długo dla mnie ;P Arch? Zrobił na mnie dobre wrażenie ale zależności mu się kaszaniły( nie mam pojęcia czemu, bo nikomu to modobno się nie zdarzało :/). Chwilowo męczę się z LFS - masochizm? zobaczę jak to będzie ;)
02 V 2007 o 15:54:28
gentoo: wspaniała dokumentacja (często się nią podpieram przy konfiguracji w PLD ), wymaga dobrego sprzętu, instalowanie sporej ilości rzeczy potrzebnych przy kompilacji, nieuzywanych w trakcie pracy normalnej stacji/serwera
RedHat / Fedora - wielkie śmietnisko w plikach i konfiguracji IMHO , PLD jest czyste i logiczne.
Debian - stare często wersje,gorsza instalacja pakietow (poldek wymiata w PLD)
czego brak w PLD: opcji w builderze ktora pozwoli zbudowac pakiety z zaleznosciami od podstaw, odpowiednik emerge (poprawione -R? sprawdzajace wersje pakietu oraz provides w spec-u).
działającej nakładki graficznej na poldka nowych (i starych tez, graficzna reprezentacja zainstalowanych rzeczy i zaleznosci).
działającego graficznego instalatora dla nowych.
02 V 2007 o 15:57:34
@wolvverine: "działającego graficznego instalatora dla nowych." nie zgodzę się z tym ponieważ nie jedną dystrybucje już instalowałem i PLD ma naprawdę bardzo prosty i intuicyjny instalator tekstowy, który nikomu nie powinien sprawić kłopotów, oczywiście swoją drogą idzie fakt, że PLD powinno mieć oficjalne LiveCD, w którego tworzenie angażuje się cały team (bo teraz AFAIR tylko 1 lub 2 developerów robiło) i które po prostu działa i da się z niego zainstalować gotowy system (co rozwiązuje problem z graficznym instalatorem bo jakbyś takowego nie chciał to instalujesz z install iso nie livecd).
02 V 2007 o 16:04:42
wolvverine-> Debian ma 4 gałęzie pakietów i porozrzucane repozytoria. Najnowsze pakiety są w experimental i unstable, a unstable to nie ma nic wspólnego z wywalaniem się systemu co 5min.
Może gentoo ma nowsze pakiety ale nie każdy ma czas i zdrowie wszystko kompilować.
Osobiście np. zasystam sobie E17 z repozytorium, którego nie ma w debianie :D i nie mam z powodu tego, żadnych kolizji.
Główną wadą Debiana jest to, że mało jest pakietów zoptymalizowanych pod architektury nowsze niż 486.
02 V 2007 o 20:27:46
* Slackware: kapitalna dystrybucja akademicka, z żadnej innej nie można tak łatwo zrozumieć „co w trawie piszczy”, na produkcję ma za mało automatyki (albo rybki, albo akwarium).
* Debian, nie podobają mi się rc-skrypty i niezbyt intuicyjne narzędzia do zarządzania pakietami.
*RH i Mandriva: doskonałe instalatory
*PLD (tej używam): polskojęzyczne listy dyskusyjne – z wyprzedzeniem wiem czy coś będzie spsute. Rozdrobnienie pakietów. Bardzo podoba mi się bezkompromisowe podejście do poprawej konstrukcji dystrybucji: deweloperzy bez mrugnięcia wprowadzają konieczne zmiany, nawet kosztem niezgodności konfiguracji, czy problemów z czystą aktualizacją. Poldek – no comments :)
02 V 2007 o 20:40:07
PLD ma swój folklor: np.: /dev/drzewo ;]
02 V 2007 o 22:35:45
Kubuntu - pierwsze wrażenia
Zainspirowany notką mmazura, a ściślej komentarzami do niej, postanowiłem na własne oczy sprawdzić, dlaczego tak wiele osób zachwala Ubuntu. Do tej pory używałem SuSE, Mandrivy i Fedory - z Fedory jestem całkiem zadowolony, ale zawsze moż[...]
02 V 2007 o 22:47:17
Od pewnego czasu zajmuję się testowaniem popularnych dystrybucji (dokładnie Ubuntu, Fedora Core, openSUSE, Mandriva). Dla każdego systemu są pewne za i przeciw.
1. Ubuntu – przemawia za nim niezwykła prostota w obsłudze i bardzo duże repozytoria. Dzięki używaniu Synaptica do ściągania oprogramowania – instaluje je najszybciej ze wszystkich wymienionych dystrybucji. Wersje są często aktualizowane, a co pół roku wychodzi nowa wersja systemu zawierająca nowe jądro (idzie za tym większa zgodność z nowszymi komputerami, nowszym sprzętem). W najnowszej wersji wydanej tydzień temu bez problemu możesz uruchomić tzw. „Pulpit 3D”, a bez problemu również możesz zainstalować bardziej skomplikowany „Pulpit 3D” (po prostu więcej wtyczek). Jest oparty na prastarej dystrybucji: Debian, co oznacza dużą stabilność.
2. Fedora Core – Pod względem graficznym jest bardzo ładna. Widać, że pracowali nad jej wyglądem zawodowi graficy. Bez problemu działa mi na niej każdy sprzęt. Co mnie zadziwiło, to to, że po instalacji z płyty aktualizator zaproponował mi aktualizację do nowszego jądra (2.6.18 —> 2.6.20), a to mi się nie zdarzyło na żadnej innej dystrybucji. Jak dla mnie to duży plus, bo oznacza szereg rzeczy, które zaczęły na moim komputerze działać lepiej. Jak na razie nie potrafię Ci powiedzieć złego słowa na jej temat. Jest to na pewno najlepszy z linuksów, które mam pod względem szybkości, stabilności i zarazem wyglądu.
3. openSUSE – no zawiodłem się. Myślałem, że komercyjny linux będzie bardziej stabilny. Okazało się, że często się wiesza, nie działa na nim wstrzymywanie komputera (a dziwne, bo powinno działać), a na dodatek na podłączonym dysku zewnętrznym pliki z polskimi nazwamy zawierały w nazwach „?” – strasznie denerwujący szczegół. Firma Novell nie postarała się wydając tą wersję. Ach… jeszcze jedno. Narzucony jest instalator oprogramowania oparty chyba na pythonie, czy jakoś tak – w każdym razie działa bardzo, bardzo wolno, a czasem na dodatek nie działa, bo repozytoria się wyłączają.
4. Mandriva – pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ładny, czarny, świacący… „pasek start”
Hehe… serio… oczywiście było to do skonfigurowania, ale oryginalnie system zawierał czarny pasek start. Poza tym w płatnych wersjach (taką ja posiadam) jest zainstalowane oprogramowanie do obsługi gier windowsowych i oprogramowania windowsowego. Okazało się jednak, że jestem już tak linuksowy, że zainstalowałem sobie tylko iTunes, żeby sprawdzić jak to działa. To jest system dla ludzi, którzy albo mają firmę i chcą mieć system, który będzie im umożliwiał w razie czego instalowanie oprogramowania zleceniodawców bądź klientów. Poza tym jest wypchany niepotrzebnym oprogramowaniem. Odstrasza mnie komercyjność tej dystrybucji, mimo istnienia darmowych wersji – jest po prostu brzydka.
W poszukiwaniach weź pod uwagę to, że istnieją różne tzw. serwery okien. Od nich zależy to jak z grubsza wygląda twój system i w jakim będzie stylu. Z trzech najbardziej znanych (GNOME, KDE, XFCE) polecam Ci GNOME. KDE jest bardzo komercyjne. Przy dopracowanym wyglądzie jest futurystyczne, ale do zwykłej pracy nie potrafię go osobiście używać. Jak raz zainstalowałem sobie na fedorze XFCE, to się przestraszyłem. Drugi raz na niego nie wszedłem. GNOME jest najbardziej użytkowe z nich wszystkich. Każda z dystrybucji pozwala wybrać chociażby wersję KDE lub/i GNOME (w przypadku ubuntu osobno ściągasz wersję z GNOME – Ubunty, a osobno z KDE – kubuntu, dzięki czemu mieści się na jednej płytce CD, a nie DVD)
03 V 2007 o 00:06:39
yachoo – nastepny inteligent – przeczytaj caly post !
Czy ja wiem, czy ten podzial na ubuntu i kubuntu jest dobry? przy instalacji nie a to zadnego znaczenia (minimal iso albo chroot), a sprawia tylko problemy z instalacja dwoch srodowisk…
@mmazur: opowiedz o swoich planach dotyczacych przyszlosci PLD, prosze
03 V 2007 o 00:15:09
Cykl rozwojowy PLD
Przypadki wydawania AC wielokrotnie wyciągały na scenę temat dalszego rozwoju PLD i można zauważyć, że atmosfera się zagęszcza (vide "faza mmazura") :). Podczas dyskusji na pld-devel najwięcej zwolenników miały okresowe snapshoty tego co[...]
03 V 2007 o 10:40:14
Hehe… Sorki… Mam coś z Ubuntowca :D
Podział na ubuntu i kubuntu ma swoje plusy i minusy. Nie możesz wybierać przy instalacji KDE lub/i GNOME, ale za to ściągasz 700 MB zamiast 3-4 GB. Wprawdzie nie ma masy oprogramowania na płytce, ale repozytoria są tak szybkie, że to nie jest problem pościągać sobie oprogramowanie dla siebie. Swoją drogą jednak ubuntu mogłoby wydawać równolegle cd i dvd, które by to jednak umożliwiało. Nie byłoby problemu.
Co do Fedory, to gdyby nie powolny YUM, który za każdym razem odświerza listę pakietów, to byłoby ok (wkurza, kiedy się wchodzi na YUMa i chce się szybko zainstalować sobie jakiś program, który najprawdopodobniej się i tak nie uaktualnił)
Bardzo mnie ciekawi jakie masz plany co do rozwijania PLD. Dla mnie ideałem byłoby, gdyby była to dystrybucja w 100% konfigurowalna z dokumentacją dotyczącą każdego szczegółu. Społeczność mogłaby być też trochę bardziej pomocna dla zaawansowanych jak i dla początkujących użytkowników. (W przypadku Ubuntu mocno się zawiodłem, kiedy chciałem umieścić prostą instrukcję instalacji czegośtam przez wine dla takich najbardziej początkujących, a dwa dni później artukuł po prostu zniknął). Dobrze by było umożliwić też użytkownikowi wybór oprogramowania przy instalacji (tak jak mówiłem wkurza mnie to, że Mandriva napakowała masę niepotrzebnego oprogramowania…). Żeby była chociaż możliwość wyboru pomiędzy instalacją wybiórczą, a pełną. To są tylko takie moje propozycje, co może się spodobać społeczności.
03 V 2007 o 10:48:03
Co do urody to u mnie bezkonkurencyjnie króluje ELIVE http://www.elivecd.org/
Ma animowane kursory, trójwymiarowy panel konfiguracyjny i działa płynnie na komputerach rzędu PIII. Ale ciężko go nazwać dystrybucją dla początkujących.
03 V 2007 o 11:13:37
Yachoo:
Ubuntu ma też wersję DVD do ściągnięcia, ale nie ma w niej wyboru pakietów. Za to po instalacji systemu możesz bez problemu doinstalować KDE, Xfce, itd. z płyty DVD bądź z internetu. Tak samo w Kubuntu.
03 V 2007 o 11:36:53
@yachoo: tak się śmiesznie składa, że to o czym piszesz PLD mogłoby mieć, to PLD już od samego początku ma… :)
03 V 2007 o 11:57:23
Powiem więcej, tak ma niemal każda dystrybucja
03 V 2007 o 16:25:23
Azrael – Ubuntu oficjalnie nie wydaje DVD. To co jest w necie to są przerobione płytki po prostu z dodanym oprogramowaniem.
>Za to po instalacji systemu możesz bez problemu doinstalować KDE, Xfce,
>itd. z płyty DVD bądź z internetu.
No wiadomo, że można – przecież napisałem, że można ściągać z internetu.
Cieszy mnie, że PLD to ma (rozumiem, że możliwość wybiórczej instalacji?)
Nie zgodzę się natomiast, że niemal każda dystrybucja tak ma. Fedora nie ma, Ubuntu nie ma, Mandriva nie ma – to już trzy liczące się obecnie dystrybucje. W Suse miałem tą możliwość, ale jak już mówiłem – cała reszta Suse mnie zawiodła.
03 V 2007 o 16:27:05
„Ubuntu oficjalnie nie wydaje DVD. To co jest w necie to są przerobione płytki po prostu z dodanym oprogramowaniem.”
Oh really?
http://www.ubuntu.com/getubuntu/downloadmirrors
DVD downloads
For Ubuntu 7.04, our latest release, you can download DVDs from one of the following locations:
* Europe (1) * Europe (2) * Finland * Netherlands (1) * Netherlands (2) * South Africa * Spain * Sweden * United Kingdom * United States03 V 2007 o 16:53:44
Wczoraj zainstalowałem nowe PLD i znalazłem następujące mankamenty:
1. W paczce MPD nie ma pliku konfiguracyjnego( to akurat nie robi, bo mamy mana), ani skryptu startowego.
2. Skrypt startowy ALSA-y nie przywraca poziomów głośności – wiem, że nie jest „ficzer” z samej alsy, ale na przykład Gentoo ma taki bajer
3. Czasem się zdarza że zainstalowanie paczki nie powoduje, że możemy użyć programu – zależności nie dbają o doinstalowanie odpowiednich rzeczy do jądra, ale na przykład gajima nie udało mi się uruchomić w ogóle
Tak poza tym muszę was pochwalić, bo system jest bardzo szybki i miło się patrzy na wszechobecne polskie komunikaty. Również PLD ma plusa za dużą ilość polskich czcionek. Zobaczymy co będzie dalej z PLD na moim dysku ;)
04 V 2007 o 14:04:33
No wygrałeś. Nigdy tego nie widziałem. :)
Widać ubuntowcy w końcu pomyśleli i zaczęli wydawać oficjalnie płytki DVD.
Sory za sprzeczanie się. Po prostu wcześniej tak nie było (albo też nie wiedziałem, że jest).
W każdym razie to nie jest tematem. Wracam z pytaniem do mmazura: jakie plany co do PLD?
04 V 2007 o 14:07:23
„Widać ubuntowcy w końcu pomyśleli i zaczęli wydawać oficjalnie płytki DVD.”
DVD Ubuntu są dostępne od wersji 5.04 (czyli od 2 lat, czyli od niemal samego początku).
Następnym razem jak postawisz jakąś tezę sprawdź choćby w Google czy przypadkiem nie pleciesz bzdur. :>
05 V 2007 o 16:47:00
może tak, czego nie w żadnej dystrybucji?
Nowatorskiego rozwiązania pomocy/dostępu do pomocy w sieci.
Google są „za duże” aby to ogarnąć (chodzi mi o to że trzeba się przebić przez zbyt wiele linków, do tego dochodzą grupy dyskusyjne itp). Wydaje mi się że to powino być pierwsze co jest do zrobienia. Sposoby na pewno są dawno opracowane, trzeba tylko zaadoptować coś do dystrybucji.
05 V 2007 o 17:35:17
Jasne, jakiś fajny „google toolbar” albo sidebar w Konquerorze… A może czytnik grup dyskusyjnych? Tego też nie ma w żadnej dystrybucji?
05 V 2007 o 20:28:25
BeteNoire: chyba cos Ci sie poomieszalo. Za Konquerora odpowiadaja developerzy KDE, a nie programisci rozwijajacy poszczegolne dystrybucje.
W PLD powinno sie stawiac na najnowsze paczki, ze swiezutkim softem (moze nawet wersje beta?), TH bylby wtedy dobrym polem doswiadczalnym dla testowania oprogramowania, przygladania sie nowosciom. Kto by nie chcial podgladnac sobie KDE4, zanim zagosci ono w innych distrach?
05 V 2007 o 20:32:55
Ale jaki to ma związek z tym, że takie narzędzia, o których pisał krzychu, już istnieją?
05 V 2007 o 20:54:10
asdf: Jasne, że za Konquerora odpowiadają developerzy KDE, ale to nie broni twórcom dystrybucji dodawać do niego własne rozszerzenia.
07 V 2007 o 17:01:11
Elwis: To, że nie udało Ci się w Ac uruchomić gajima to się akurat nie dziwię. W nowo instalowanym Ac nie da się uruchomić gajima. Pisałem o tym (jak i o rozwiązaniu tego problemu) już parę miesięcy temu na liście dyskusyjnej PLD, ale deweloperzy nie wzięli tego pod uwagę ;)
A co do tematu postu. Obecnie i na desktopie, i w pracy mam PLD (w pracy jeszcze Slackware). Jest tu wszystko czego potrzebuję: poldek, poldek, poldek ;), pełna kontrola nad tym co i jak jest instalowane, konfiguracja tekstowa i mnóstwo paczek :) Z minusów, które mi jednak osobiście nie przeszkadzają, to brak dobrego instalatora. Trudno mi komuś polecić PLD, skoro już na stracie się do niego zrazi, bo może mieć problemy z jego zainstalowaniem…
23 V 2007 o 21:06:36
po 4 latach na Gentoo wracam do PLD. bo w PLD człowiek się nie nudzi. 3-ci dzień stawiam desktop i jestem gdzieś w połowie drogi. lista TODO (rzeczy do naprawienia w dystrybucji jak skończę ją stawiać) rośnie z godziny na godzinę. ;-)
PLD daje możliwość się wykazać i zmusza człowieka do zdobycia większej wiedzy o systemie, podobnie jak kiedyś Slackware.. „pamiętam, jak sam byłem nastolatkiem i odkryłem `ldd` „;-)
pozdro mmazur. keep up the good work.
30 V 2007 o 13:29:53
Witam. Ja uzywalem wielu dystrybucji. Zaczynalem z Mandriva, a gdy mi sie znudzila, szedlem powoli roznymi drogami: przez Gentoo az do Slackware. W tej chwili mam PLD i smiga super. Gentoo rowniez mi sie bardzo podobalo i mialem je najdluzej. Ubuntu rowniez niezle, ale przez to ze co rusz cos kompiluje (lubie „tuningowac” KDE :D) nie zostalo u mnie na dlugo. PLD jest bardzo stabilne i najszybciej ze wszystkich sie uruchamia. Bez rekompilacji kernela udalo mi sie zrobic bootsplasha :) Tak wiec polecam PLD, Slackware i Gentoo. Te dystrybucje kroluja!
12 XI 2007 o 15:00:19
Ja uzywam na lapku Ubuntu a na kompie od nie dawna Sabayon. Mialem Ubuntu takze na kompie ale doprowadzenie do uzywalnosci panoramy bylo koszmarem i postanowilem wyprobowac inne distra. Generalnie Ubuntu jest bardzo dobra dystrybucja, jednak zdarza sie, ze po aktualizacji padnie cos, albo pokazuje, ze nie mozna czegos zaktualizowac. Sabayon za to jest naprawde dopracowany, wszystko dziala od poczatku (dziwilo mnie tylko ze wersja minimalna nei zawiera VI).