Dzień, którego nie było
Już wiem czego mi najbardziej brakuje z czasów, gdy nie miałem obowiązków. Tych wszystkich dni, których nie było. Przy komputerze, przy książce, przy dobrym serialu -- dzień, który się nie odbył.
Zwłaszcza przy książce, bądź serialu. Kilkanaście godzin bycia całkowicie zanurzonym w innym świecie. Nie myśląc w ogóle o otaczającej rzeczywistości. Nawet do zjedzenia czegoś trzeba się zmuszać.
I tak aż do fizycznego wyczerpania.
Nawiasem mówiąc, polecam.

05 V 2007 o 23:35:03
Gorzki wpis i prawdziwy, jak cholera. Nie tylko tobie tego brakuje…
06 V 2007 o 02:35:08
Ha! A mnie martwi perspektywa zmarnowanych w ten sposób dni.
06 V 2007 o 09:51:33
sugerujesz ze lepsze bylo siedzenie „w innym swiecie”? ja czasem sobie pluje w twarz ze zamisast siedziec w necie moglem porobic cos innego,
06 V 2007 o 11:46:22
Mars: Mnie też martwi, co nie zmienia faktu, że brakuje mi takich dni…
06 V 2007 o 13:15:51
A ja polecam serial Jericho :)
06 V 2007 o 14:01:53
@koval & mars
W tym rzecz. Ja też sobie pluję. I brakuje mi czasów, gdy nie miałem o co sobie pluć.
06 V 2007 o 20:59:25
Też to oglądam. Dobre :], ciekawie się jeszcze ogląda The Dresden Files (na razie wstrzymany), bo i wspomniane Jericho, choć kilka odcinków przeskakiwałam.
A czasami takie dni oderwania od wszystkiego, pozostawienia tego, co ciągle w okół nas na chwilę gdzie indziej jest potrzebne.