PLD według użytkowników
Wieki temu, chyba na pierwszej jesieni linuksowej, spotkaliśmy z Jajcusiem bodajże Debianowego (albo Gentoowego, ale Gentoo chyba wtedy nie było jeszcze takie popularne) zealota. W sensie takiego człowieka, który mógł godzinami się rozwodzić nad tym, jaki to Debian jest świetny i że nadaje się absolutnie do wszystkiego.
Jajcuś stwierdził, że fajnie by było, gdyby PLD miało takich ludzi. Wtedy w sumie przyznałem mu rację.
Później natomiast zacząłem się skłaniać w kierunku opinii, że tak deweloperzy, jak i użytkownicy powinni wiedzieć w jakich kategoriach należy mówić o PLD i w żadnym razie nie powinno być to twierdzenie, że PLD jest fajne, bo jest najfajniejsze i tyle. Zawsze jestem nerwowy, gdy, zwłaszcza jakiś deweloper, chce zachwalać PLD, bo łatwo tutaj powiedzieć coś, co przyniesie więcej szkody, niż pożytku. Na przykład czy PLD nadaje się na desktop? Nadaje z zaznaczeniem, że musisz rozumieć choćby podstawy obecnych desktopowych technologii (udev, hal, etc.) i nie oczekiwać, że wszystko można osiągnąć w dwóch klikach, jak w Ubuntu. I że jeśli użytkownik czegoś takiego oczekuje, to niech się trzyma od PLD z daleka, bo później będzie uciekał z krzykiem. Takich przykładów można mnożyć.
Tym samym bardzo mnie cieszy ten wątek na PLDowym forum. Tak trzymać.
Oczywiście nie wszystko jest idealne, tzn. obecnie dostępnym publicznym materiałom daleko do doskonałości, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że z konieczności starają się one sprawę uprościć. Zawsze stronom takim jak Jakilinux przyglądałem się przez palce, ponieważ z natury rzeczy (jako że są tworzone przez użytkowników, niekoniecznie specjalnie zaawansowanych) są one skłonne do popularyzacji różnych mitów na temat poszczególnych dystrybucji. Acz chyba trzeba będzie w końcu coś z tym zrobić -- przyjrzeć się jak PLD jest widziane publicznie, skonfrontować to z rzeczywistością i postarać się stopniowo prostować nieścisłości.
Zapowiada się ciekawie, bo to już bardziej podpada pod PR i marketing. Oczywiście wiąże się to także z koniecznością określenia jakiegoś konkretnego kierunku rozwoju PLD i podobnymi sprawami. Mam zamiar trochę o tym wszystkim popisać, ale niestety nie w najbliższych tygodniach, no bo studia i praca. Ale nie ucieknie.

13 V 2007 o 17:04:06
Ja takie coś powiedziałem? Dziwne…
Sam jestem daleki od polecania PLD komukolwiek… ale sam niczego innego nie chcę używać :-)
13 V 2007 o 17:06:57
Oj to było bardzo dawno temu, więc nie dziwota, że nie pamiętasz konkretnej sytuacji. Mi to jakoś utkwiło w pamięci.
Generalnie chodziło o to, że to musi być fajnie być dystrybucją, która ma takich entuzjastów :)
13 V 2007 o 17:07:57
polecam popracować na niedziałającymi paczkami i skryptami startowego( na co mi mpd bez skryptu startowego. A nie, zapomniałem, sam mam sobie napisać. Dzięki ;))
13 V 2007 o 17:18:16
„Nadaje z zaznaczeniem, że musisz rozumieć choćby podstawy obecnych desktopowych technologii (udev, hal, etc.) i nie oczekiwać, że wszystko można osiągnąć w dwóch klikach, jak w Ubuntu.”
Czyli nie nadaje się na desktop.
Zwykły użytkownik nie będzie nigdy wiedział co to jest HAL. Myślę, że dystrybucje tak niszowe, jak niszową jest PLD, nigdy nie zyskają popularności (takiej przez duże „p”, dla mas, jaką zyskało Ubuntu). Do tego, że coś jest nieniszowe dodać trzeba pieniądze. Bez pieniędzy też nie zrobi się systemu dla mas.
Patrzę na twoje kolejne wpisy o tym jak wygląda PLD oczami zwykłych „klikaczy”. Czy nie jest tak, że oni go zupełnie nie znają? I do tego nie ma szans żeby to zmienić?
Chyba, że porozumieć się z aktualnym ministrem edukacji i promować polski produkt w polskich szkołach. Tylko znów wracamy do punktu wyjścia – to nie jest system dla mas i się na to nie nadaję, poza nazwą rzecz jasna.
Nie traktuj tego jako atak, po prostu to (chyba) trzeźwa ocena sytuacji. Jeżeli nie spadek popularności to utrzymanie jej na takim samym poziomie uznałbym za sukces. Tak jak napisałeś marketing, PR, siła przebicia zamiast rzeczywistej wartości produktu. (Chociaż prawda jest też taka, że dla ZU ma on wartość raczej małą).
13 V 2007 o 17:31:55
Nigdzie nie pisałem, że interesują mnie ZU, czy inni klikacze (zwłaszcza jako potencjalni użytkownicy PLD).
Zaś co do desktopu, to i owszem, istnieją desktopy dla power userów i to nadal są desktopy. Twierdzenie, że jak coś nie jest nakierowane na najbardziej podstawowego klikacza, to nie jest desktopem, jest przekręcaniem rzeczywistości.
A, i jeszcze co do nazwy — link
13 V 2007 o 17:39:53
Zaintrygowałeś mnie i aż zaczynam się zastanawiać, czy to nie chodziło o mnie :) Ale to faktycznie było wieki temu. Nie wykluczam, że chodziło o <a href=„http://urtica.linuxnews.pl/jwl_pics/”>tą</a> edycję JWL... :)
13 V 2007 o 17:43:17
Na chwilę obecną nie mam najmniejszych szans dojść do tego, o kogo chodziło :)
13 V 2007 o 19:17:13
A kto powiedział że im na tym zależy? Może one chcą być niszowe i wyspecjalizowane?
A inne dystrybucje są niby mniej polskie? Nie zdziwiłbym się gdyby okazało się że liczba polskich developerów w Suse, Fedorze lub Ubuntu była większa niż liczba developerów PLD.
Taki produktowy nacjonalizm mnie śmieszy – używać czegoś nie dlatego że jest dobre, tylko dlatego że jest z Polski.
13 V 2007 o 20:56:06
@Azrael Nightwalker: Dobrze, że śmieszy cię „produktowy nacjonalizm”. Uspokoję cię, że to był taki żart. Rzeczywiście nie znam dokładnych danych ilu polskich programistów piszę PLD. (Ilu wśród nich cyklistów też nie wiadomo, aż strach dociekać dalej.)
Z jednej strony nie chodzi o popularność, a jak rozumiem ludzi potrafiących wybrać świadomie PLD. Z drugiej strony patrzy się na serwis jakilinux.org, który jest typowo dla ZU. Może rzeczywiście przesadziłem z tym „systemem dla mas”.
13 V 2007 o 20:59:30
Ludzie potrafiący wybrać świadomie PLD też muszą skądś brać informacje, bo jednak nie wszyscy mają ochotę testować w ślepo wszystkie możliwe dystrybucje.
Stąd we wszystkich publicznych miejscach, w tym w serwisach takich jak jakilinux, powinny być spójne, poprawne informacje, mające na celu zainteresować akurat ten typu użytkowników, na którym nam najbardziej zależy.
13 V 2007 o 23:15:51
@Azrael określenie „polska dystrtybucja” zostało porzucone już dawno temu, z resztą to widać na naszym frontpejżu-cały po angielsku.
Dla mnie ZU to co najwyżej betatsterzy, niech zgłoszą problem, choćby nieistniejący ;]
13 V 2007 o 23:16:49
qwiat: ja to wiem, ale jeszcze wiele lat będą was gnębić ci którzy tego nie wiedzą ;)
13 V 2007 o 23:49:43
Szkoda tylko ze nie ma metapakietow, gdzie piszac poldek -i desktop mamy to co jakis ‘pan kreator’ sobie wymyslil ;)
13 V 2007 o 23:50:33
jeżeli człowiek wybiera powiedzmy dystrybucję na serwer to i tak będzie miał przetestowane wszystkie interesujące go dystrybucje i wybierze tę, która mu najbardziej odpowiada. Natomiast jeżeli chce mieć GNU/Linuksa na desktop — i nie zatrzymał się na Ubuntu/Mdk/Fedora — to najprawdopodobniej także będzie testował interesujące go dystrybucje (ot tak, dla zabawy bo przecież końcem końców robimy to for fun nie?). Co do takiego projektu to jasne, że by się przydał aczkolwiek wiele rzeczy by się przydało, a ów projekt nie jest konieczny (bo powiedz mi szczerze ilu znasz ludzi, którzy zamiast przetestować na własnej skórze woleliby przeczytać techniczne aspekty danej dystrybucji i — jakby nie było — instalować ją w ciemno bo „nie w ciemno” będzie i tak tylko wtedy kiedy sami przetestujemy daną dystrybucję).
paradoksalnie zależy wam na użytkownikach, którzy i tak będą testować każdą dystrybucję więc zbędny im projekt opisywania technicznych aspektów różnorakich dystrybucji (dlaczego będą testować? bo zależy wam na użytkownikach, którzy sami zrobią se co chcą, a tacy najczęściej sami testują poszczególne systemy).
13 V 2007 o 23:58:10
apropos metapakietow to wymyslilem wlasnie by byla jakas strona spoleczna ze spisami co zawiera metapakiet z np skrinszotem. Tak by mozna instalowac cale bloki systemu jesli mamy podobne upodobania. Mysle tu nie tylko o desktopie ale np o base, LAMP itp :)
14 V 2007 o 00:59:47
Teoria ciekawa, tyle, że niczym nie poparta. Znam niewiele osób, które rzeczywiście przetestowało choćby te najpopularniejsze dystrybucje. Do których PLD się nie zalicza. To raz.
Dwa — właśnie spróbowałem sobie wyobrazić jakiś wspólny mianownik odnośnie początków różnych deweloperów. Nie udało mi się, bo prawda jest taka, że w sumie nie wiem jak większość z nich trafiła do projektu. Ty nie wiesz tym bardziej, więc opieranie argumentacji o tego typu zgadywanki jest bezcelowe. Acz w sumie dobrze, że mi uświadomiłeś ten fakt. Trzeba będzie się trochę zorientować w temacie, bo trudno marketingować do jakiegoś targetu, jeśli nawet nie wie się dokładnie co to za target.
(Dlaczego piszę o deweloperach, a nie o userach? Bo idealnym userem PLD jest właśnie ktoś z dużą szansą zostania deweloperem.)
W końcu trzy — masa deweloperska nie jest jednorodna. Różni deweloperzy procentowo poświęcają więcej czasu na różne rzeczy, mają inne podejścia do systemu i rozwoju dystrybucji i generalnie się różnią. To też zdecydowanie utrudnia generalizowanie.
14 V 2007 o 09:29:57
Odnosnie przyszlosci PLD to pisalem prawie dwa lata temu (sierpien 2005) u siebie. Nie wiem czy czytales, ale w sumie poza tym, ze Ac wyszlo to moje zdanie dotyczace tego co sie z PLD stanie nadal jest takie samo. Obym sie mylil :-)
14 V 2007 o 12:46:53
Pomysł z robieniem dystrybucji tylko dla jej developerów jest ciekawy. Minus jest taki, że ustawiając poprzeczkę na „wystarczy, że developerzy sobie poradzą z jej obsługą” obniża się jakość całości. Bo zaczyna się akceptować braki jakichś skryptów startowych, albo usterki wywalające %postin, albo konflikty czy inne takie. Developer sobie da radę, ale ZU (na których PLD nie zależy) już nie.
Ale taka dystrybucja raczej nie doczeka się zealotów ani famy. I ma to wpisane w design.
Inna sprawa, że jest jeszcze grupka ludzi takich jak ja. Pewnie dałbym sobie radę z PLD – ręcznie rozwiązał jakieś konflikty, zmienił uprawnienia, podsymlinkował co trzeba, usunął pakiet z opcją —noscripts, wyciągnął i zbudował speca z buildera.
Tylko… po co? Co cennego PLD da mi w zamian za te niedogodności? Nie wiem.
I tutaj by się przydali zealoci robiący dystrybucji reklamę. Bo ja np. nie wiem, czym pozytywnym się ta dystrybucja wyróżnia.
To chyba problem z przekroczeniem masy krytycznej. Sami developerzy jej nie przekroczą nigdy.
14 V 2007 o 13:32:50
Nie, dystrybucja nie nastawiona na użytkownika nie oznacza, że akceptuje się psucie. Jeśli po upgrejdzie jakaś paczka ma wywalające się skrypty i takie tam, to znaczy, że autor popsuł i ma obowiązek naprawić. Deweloperzy też są użytkownikami i cały widz robienia dystrybucji jest taki, że to nie slackware i nie muszę robić wszystkiego samemu, bo sporo rzeczy już zostało zrobione za mnie. Oczywiście inna sprawa, jeśli coś w dystrybucji nigdy nie działało — wtedy i owszem musisz sobie zrobić sam.
Odnośnie tego, co dystrybucja ma do zaoferowania, to są dwie odpowiedzi. Jako deweloper mogę ci powiedzieć, że najważniejszą zaletą jest to, że nie musisz używać —force, nie musisz rozwiązywać konfliktów i nieczęsto musisz używać buildera. Czemu? Ponieważ jako deweloper masz bardzo bardzo dużą swobodę przy dodawaniu własnych rozwiązań do dystrybucji. Można używać na przykład Fedory + kilka swoich paczek i może kilka własnych skryptów, żeby wszystko działało jak się chce, bądź można używać PLD, gdzie 90% z powyższego da się zintegrować z samą dystrybucją w ten, czy inny sposób.
Zaś z bardziej userskiego punktu widzenia — prawdę mówiąc nie wiem. Nigdy nie rozumiałem naszych userów i nadal w sumie nie rozumiem. O ile jestem w stanie się zorientować jest to kombinacja patriotyzmu, dużego wyboru paczek (w tym tych specyficznych dla polski), poldka (jest to narzędzie, które poweruserzy bardzo lubią) połączonego z naszą emfazą na dzielenie wszystkiego na podpaczki (do granicy absurdu czasami), możliwości podłubania, jeśli się ma ochotę (builder, bcondy) oraz jakiegośtam zapewne community.
Pi raz drzwi użytkownicy chyba mają wrażenie, że dostają takie pół gentoo, w którym nie trzeba prawie nic kompilować (ale można, jak się chce), a jednocześnie ma się out of the box sporo najpopularniejszego softu, w tym polskiego. No i polonizacje praktycznie we wszystkim działają.
Zaś co do masy krytycznej, to ona wcale nie jest taka różowa. Jej przekroczenie może dosyć łatwo projekt zabić, zwłaszcza taki jak nasz, gdzie wszyscy mogą wszystko. Lepiej rosnąć powoli.
14 V 2007 o 20:31:38
Odnośnie jakilinux.org — nic prostszego jak poprawić opis :)
Na wiki można edytować opis z tabeli porównawczej: – http://wiki.jakilinux.org/pld – http://wiki.polishlinux.org/pld (wersja angielska)
Co do opisu z lewej kolumny (http://jakilinux.org/linux/pld/) to możesz mi przesłać na maila propozycje zmian albo napisać o tym na forum — na pewno się tym zajmiemy.
pozdrawiam
michuk
05 VI 2007 o 22:07:29
Witam :) moja przygoda z PLD zaczeka się dobre 4 lata temu ,gdy stawiałem serwer dla uczniów w mojej szkole i jak najbardziej do tego rodzaju zadań nadaje się doskonale. Bardzo się ucieszyłem że ktoś w Polsce tworzy distro z którego można korzystać, postawiłem sobie w domku desktop i wszystko było pięknie ( po kilku dniach walki by wszystko działało jak należy ).
Z racji tego że człowieka ciekawi wszystko co obce poznałem również FreeBSD oraz Debiana. A niedawno postawiłem spróbować Ubuntu ( wszystko piknie ale mało to nie PLD ).
Chciałbym żeby PLD miało wiecej zwolenników ale ówczesny kształt niestety nie przyciąga masy. W dzisiejszych czasach liczy się prostota. Kto lubi sobie dłubać to lubi ale niby czemu Ubuntu ma tylu userów, ponieważ odpalasz LiveCD z CDROM-u i jedziesz ,a po 15 minutach masz gotowy system do pracy. Z niewielkim procentem wiedzy o Linuksie nawet noob postawiłby sobie takiego Ubuntu natomiast jak toś się uprze to postawi PLD ale mało ludzi sie upiera ponieważ większość chce iść na łatwiznę.
Moim skromnym zdaniem na początek :
1 .bramuje aktualnego LiveCD z którego można by sobie bez problemowo postawić takiego PLD w domku
2. instalator jest archaiczny i bez RescueCD się nie obędzie
3. brak klikalnych narzędzi do konfiguracji systemu ( PLDConf to za mało )
4. bardzo mała „reklama” systemu