Dlaczego likwidacja polskiego rynku DVD jest dobra

Właśnie przeczytałem, że ITI się już zwinęło, a Warner Home Video ma taki zamiar. I bardzo dobrze.

Zacznijmy od tego, że możliwość kupienia płyty z najnowszymi Piratami z Karaibów za kilka miesięcy, to mnie ani grzeje, ani ziębi. I nie jestem jedyny biorąc pod uwagę ile grup/osób zajmuje się wydawaniem tych rzeczy w sieci i ilu ludzi na świecie je ściąga.

Dodatkowo nie zdziwiłbym się, gdyby wydanie polskie tejże płyty było przesunięte czasowo względem wydania amerykańskiego. Mój poziom braku zainteresowania tylko się w takim wypadku pogłębia.

Teraz popatrzmy jak to powinno wyglądać. Dzisiaj o dwunastej w nocy amerykańskiego czasu wschodniowybrzeżnego następuje światowa premiera kinowa. Równocześnie za sensowną opłatą każdy człowiek z każdego zakątka globu może sobie ściągnąć film w oryginalnej wersji językowej.

W tym momencie do całej zabawy włączają się serwisy typu napisy.org, które w ciągu kilku godzin tworzą zestaw napisów do filmu i zaczynają je rozpowszechniać. Skutek praktyczny jest taki, że jeśli dzisiaj rano (naszego czasu) była światowa/amerykańska premiera, to gdy wracam wieczorem do domu, mogę sobie ściągnąć tak film, jak i gotowe napisy.

A co z jakością tychże? No więc tutaj powstaje takie fajne coś jak wolny rynek. Serwis napisy.org może serwować tłumoczenia tworzone przez nastolatków, napisy.net tłumaczenia ludzi trochę lepiej obeznanych, ponieważ płaci im proporcjonalnie do dochodów uzyskanych z reklam ad.sense, a napisy.com profesjonalnie zrobione (i zajmujące trochę więcej czasu) tłumaczenia zawodowych tłumaczy, ponieważ akurat ten serwis jest płatny i/lub ma umowy z międzynarodowymi koncernami. Jest oczywiście jeszcze kilka możliwych kombinacji, o których nawet nie pomyślałem.

A jak to się ma do likwidacji polskiego rynku DVD? Ano tak, że ten sposób dystrybucji (korzystający z globalności Internetu, zamiast gigantycznej sieci lokalnych "podwykonawców") jest niekompatybilny z interesami obecnie istniejących dystrybutorów i można generalnie założyć, że główny opór byłby z ich strony (no bo oni przecież mają monopol, bo wykupili licencje i oni protestują!). Więc jeśli oni fizycznie nie będą istnieli, to tym lepiej dla naszego rynku. Krzyżyk na drogę.

  1. 1. Elwis

    Swietny pomysł. Na prawdę popieram, ale coś takiego nie wyjdzie, z resztą z takiego samego powodu mamy komunę i rząd nie chce tego zmienić...

    BTW, czy to czasem nie będzie oznaczać, że te nie wydane u nas filmy nie będą licencjonowane w Polsce( czyt. można spokojnie ssać z netu)

  2. 2. mmazur

    Odnośnie tego licencjonowania, to najlepiej, żeby ktoś zapytał Vaglę jakie konsumenci mają prawa, jeśli nie ma żadnego podmiotu licencjonującego daną twórczość na terenie Polski.

  3. 3. Movi

    Jeszcze tylko chciałbym dopowiedzieć : ITI i Warner zmwyają się z powodu piracta? Tere-fere – gówno prawda.

    Po prostu nikt juź ani DVD ani VHS nie kupuje bo wszystko leci w TV, licząc w to sieczkę reklamową. Powtórki non-stop i jak się widzi dobry klasyk to prawdopodobnie już nim żygasz – bo leci po raz 15ty. ITI sama sobie podcieła skrzydła. Do teog jeszcze filmy dołączane do gazet, które potem można dostać od gości sprzedających na straganach. I co oni chcą sprzedawać za ponad 50zł?

  4. 4. pbm

    Obstawiam, że jakościowo najlepsze napisy i tak byłyby na napisy.org… ;) Jakoś dla TV tłumaczą ci „zawodowi tłumacze” a niektóre tłumaczenia to ogólnie porażka..

  5. 5. Hawk

    Podejrzewam, że w każdym serwisie z napisami są/były tłumoczenia. Tego się nie da uniknąć gdy każdy nastolatek może przepuścić oryginalne dialogi przez English Translatora i takiego potworka zamieścić w sieci.

    A z tłumaczeniami na oryginalnych DVD to bywa różnie. Na niektórych są dobre, na niektórych w miarę odpowiadające treści oryginalnej, a na innych całkiem od owej treści odbiegające. Bardzo dobrych nie ma.

    Co do zwijania się dystrybutorów DVD to mnie to ani ziębi ani grzeje. Jak ktoś zna język i stać go na oryginały to sobie zamówi na brytyjskim Amazonie. Jak ktoś języka nie zna to ma bądź ile australijskich sklepów internetowych (gdyby ktoś nie wiedział: to też region 2 i większość tamtejszych wydań ma również polskie napisy).

    Ja jestem wielkim zwolennikiem dystrybuowania filmów przez internet. Legalnego oczywiście. Bardzo chętnie bym w kupował filmy poprzez internet jako towar „do pobrania”. Można by dystrybuować kilka wersji jakościowych. Np. najtańsze: xvid skompresowany do 700 MB z dźwiękiem stereo, droższe: xvid 1.4 GB z dźwiękiem 5.1, najdroższe: iso DVD do wypalenia. Każdy by sobie kupował to na co go stać. Niestety do czegoś takiego nie dojdzie dopóki dystrybutorzy żerują na klientach zamiast o nich dbać.

    Powyższy wpis zwrócił uwagę na na bardzo istotny moim zdaniem punkt. IMO główną przyczyną piractwa jest fakt, że na wydanie DVD z kinowym filmem trzeba zbyt długo czekać. Ludzie się zniechęcają i sięgają w zasoby p2p. Pomijam tu, że niektóre filmy w ogóle na DVD nie wychodzą.

  6. 6. Sky Ace

    To jeszcze ja dopowiem, że dziennikarz chciał napisać naprawdę sensacyjnego newsa i to mu jak widać wyszło, tylko że to wszystko gówno prawda jest.

    Bo owszem, ITI się zwinęło i WHV tak samo się zwija właśnie, tylko że zapomniano tam napisać, że dystrybucję filmów po ITI przejęła już firma TiM Film Studio ( http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=37040 ), a po WHV też po wakacjach ktoś przejmie ( http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=38283&klik=ost_dod_op&klikpoz=4 ). Po co w ogóle więc to całe zamieszanie…

    Mnie jedyne co boli w wydawaniu filmów na naszym rynku to nie przesunięcie czasowe, tylko wydawanie ich w wersjach jak najbardziej obciętych, bez jakichkolwiek dodatków. Bo jeśli na okładce w dodatkach mam napisane „menu główne, dostęp do scen, trailery, zapowiedzi” (co jest normalną praktyką pewnego dystrybutora) a do tego płyta taka kosztuje 50 zł, to szlag człowieka trafia. A ten sam film na amazonie ma wersję 2 dvd. I cyfrowa dystrybucja, legalna czy nie, też w takim momencie się chowa, bo dodatkowej płyty tak nie dostanę.

Adde commentarium: (textile lite)