Mieć zainteresowania. Mieć pasje. Poświęcać na nie czas. Gdy coś się znudzi, zająć się czymś innym. Tak sobie ustawić życie, żeby zawsze się czymś stymulować, żeby nie stało się ono nudne, żeby cały czas poznawać coś nowego.
Może dorzucić do tego jakąś kobietę, jeśli by się znalazła odpowiednia. Da się żyć bez, ale z natury jesteśmy stadni, więc pewnie by było raźniej. Po śmierci matki obiecałem sobie, że nie zacznę mówić sam do siebie na głos, jak Robinson Crusoe po powrocie z wyspy. Nie wyszło. Przestaje mi się chcieć z tym walczyć.
Jak już kobieta, to może i dziecko. Albo dwoje. Udana kariera zawodowa, ciekawe hobby, udana rodzinka, udane życie!
A gówno. Po prostu wykalkulowany sposób na to, żeby mi wyewoluowane zachowania gatunkowe nie truły za bardzo dupy zwiększając poziom stresu, niezadowolenia i w ogóle generując różne napięcia psychiczne, bo robię coś nie tak, jak powinienem.
Celu mi się zachciewa? Rozwiązanie proste! Zostać mężem stanu, wielkim naukowcem, innowatorem, słowem -- zapisać się na kartach historii!
Tak. Super. Jestem pewien, że Aleksander Wielki jest wielce rad ze swojego doniosłego życia.
Albo i nie. Przestał istnieć parę tysięcy lat temu, więc na chwilę obecną to, jak przeżył swoje życie, nie robi mu żadnej różnicy.
Znaczy nie wkręcę sobie bajki o doniosłości mojego życia dla historii ludzkości. To może którąś z absurdalnych ludzkich religii zajmujących się tymi kwestiami. Sąd ostateczny, czy reinkarnacja? Hm. Rzucić monetą? Nie, raczej nie. A może sobie jakoś przymulić mózg, żebym zapomniał to co wiem i żeby nigdy nie przychodziło mi do głowy zastanawiać się na te tematy? Niegłupie, ale obecnie niewykonalne.
No to gips. Jedyne co pozostało -- rzucić się pod pociąg. Też nie. Instynkt samozachowawczy mi nie pozwoli. Ba, jutro się obudzę cały radosny, że czeka mnie zajebisty dzień, bo mogę się zajmować tym, co mnie interesuje i w ogóle będę miał takie zajebiście udane życie!
Kurwa, ale to jest wszystko puste.
Eh, trzeba było się bardziej przykładać na biologii i chemii (albo pójść na kurs walki mieczem), zamiast tracić czas na jakieś pieprzone Linuksy, bo wygląda na to, że jedynym sensownym zajęciem są próby zostania nieśmiertelnym. A potem uzyskania odpowiedzi na pytanie o naturę życia, wszechświata i takich tam.
42