42

Mieć zainteresowania. Mieć pasje. Poświęcać na nie czas. Gdy coś się znudzi, zająć się czymś innym. Tak sobie ustawić życie, żeby zawsze się czymś stymulować, żeby nie stało się ono nudne, żeby cały czas poznawać coś nowego.

Może dorzucić do tego jakąś kobietę, jeśli by się znalazła odpowiednia. Da się żyć bez, ale z natury jesteśmy stadni, więc pewnie by było raźniej. Po śmierci matki obiecałem sobie, że nie zacznę mówić sam do siebie na głos, jak Robinson Crusoe po powrocie z wyspy. Nie wyszło. Przestaje mi się chcieć z tym walczyć.

Jak już kobieta, to może i dziecko. Albo dwoje. Udana kariera zawodowa, ciekawe hobby, udana rodzinka, udane życie!

A gówno. Po prostu wykalkulowany sposób na to, żeby mi wyewoluowane zachowania gatunkowe nie truły za bardzo dupy zwiększając poziom stresu, niezadowolenia i w ogóle generując różne napięcia psychiczne, bo robię coś nie tak, jak powinienem.

Celu mi się zachciewa? Rozwiązanie proste! Zostać mężem stanu, wielkim naukowcem, innowatorem, słowem -- zapisać się na kartach historii!

Tak. Super. Jestem pewien, że Aleksander Wielki jest wielce rad ze swojego doniosłego życia.

Albo i nie. Przestał istnieć parę tysięcy lat temu, więc na chwilę obecną to, jak przeżył swoje życie, nie robi mu żadnej różnicy.

Znaczy nie wkręcę sobie bajki o doniosłości mojego życia dla historii ludzkości. To może którąś z absurdalnych ludzkich religii zajmujących się tymi kwestiami. Sąd ostateczny, czy reinkarnacja? Hm. Rzucić monetą? Nie, raczej nie. A może sobie jakoś przymulić mózg, żebym zapomniał to co wiem i żeby nigdy nie przychodziło mi do głowy zastanawiać się na te tematy? Niegłupie, ale obecnie niewykonalne.

No to gips. Jedyne co pozostało -- rzucić się pod pociąg. Też nie. Instynkt samozachowawczy mi nie pozwoli. Ba, jutro się obudzę cały radosny, że czeka mnie zajebisty dzień, bo mogę się zajmować tym, co mnie interesuje i w ogóle będę miał takie zajebiście udane życie!

Kurwa, ale to jest wszystko puste.

Eh, trzeba było się bardziej przykładać na biologii i chemii (albo pójść na kurs walki mieczem), zamiast tracić czas na jakieś pieprzone Linuksy, bo wygląda na to, że jedynym sensownym zajęciem są próby zostania nieśmiertelnym. A potem uzyskania odpowiedzi na pytanie o naturę życia, wszechświata i takich tam.

42

  1. 1. The Undefined

    Przesadzasz ;)

    Życie nieśmiertelne – dosyć szybko stało by się nudne. W którymś momencie przestałbyś mieć możliwość chłonięcia nowych informacji i zacząłbyś wegetować.
    Tak więc nie ma po co dążyć do nieśmiertelności.

    Rzucić się pod pociag? Hm.. mi to średnio by się uśmiechało – życie bierzące sprawia mi na tyle dużo radości i satysfakcji, że rezygnacja z tego co da mi jutrzejszy dzień/miesiąc/rok.. staje się nieopłacalna.

    Po prostu żyj tak jak Ci się podoba i tak jak byś chciał ;) „Carpe diem”. I będzie git ;)

  2. 2. torero

    A widzisz. Przynajmniej w tej kwestii tak wyklinane przez Ciebie teologia i wiara dają dużo efektywniejsze odpowiedzi. A z rzeczy
    przyziemnych – jakkolwiek nie przekłada się to na proste odpowiedzi życiowe – polecam genealogię, sensownie ustawia punkt spojrzenia na bieżące życie.

  3. 3. suchar

    to chyba najlepszy Twoj wpis

  4. 4. gshegosh

    Nieśmiertelność? Kamon, skoro życie wydaje Ci się puste po 20-30 latach, co będzie po 20-30 klatach albo Mlatach? ;)

    Największą wartością życia jest to, że ma ono kres. Gdybym wiedział że nie czeka mnie śmierć, zostałbym ostatecznie powalony na łopatki przez moją wrodzoną naturę lenia-odwlekacza (czy tam prokrastynatora, jak to modnie niektórzy nazywają).

    @torero Jakież to odpowiedzi dają teologia i wiara, jakich nie można odnaleźć w zwyczajnym, przyziemnym obłędzie?

  5. 5. djurban

    Jutro prowadzę prelekcję na dolnośląskim festiwalu nauki pt. „tworząc siebie staję się wolnym”, c-13 budynek politechniki, sala 0.38 11:30-14:00. Z opola masz dobry dojazd :)

    Tyle jak chcesz posłuchać troche optymistycznej filozofii.

    A co do biologicznego uzasadniania wszystkiego, to przecież jest samo w sobie proszeniem się o depresję. Jeszcze żeby to nie była jedna z teorii, tylko jakaś podparta dowodami nauka, to można by się zastanowić, ale żeby tak specjalnie wybrać sobie teorie, która nie może dać szczęścia – czy ktoś potrafi nas lepiej udupić niż my sami?

    @gshegosh
    Nawet jeśli by sie uprzeć, że masz racje i że można te same odpowiedzi odnaleźć w zwykłym obłędzie, to i tak lepiej mieć je bez obłędu :P

  6. 6. zx

    Coś w tym, mimo wszystko, jest. Choć skrajności też nie są najlepszym wyborem.

  7. 7. gshegosh

    @djurban Uzasadnianie czegokolwiek jest bez sensu. Świat jest bez sensu. Szczęście też jest bez sensu ;) Nie trzeba odkryć we Wszechświecie sensu ani w ten sens uwierzyć, żeby być szczęśliwym.

    Co do teorii zaś – ich się nie wybiera ot, tak. Wybiera się teorie najlepiej pasujące do aktualnego stanu wiedzy i wyników doświadczalnych. Skoro natura pozwala elektronowi zachowywać się tak, jakby był wszędzie i nigdzie zarazem, nic nam nie da wybór teorii w której tak nie jest. Może wybierając teorię, w której skrzydlate wróżki popychają elektrony ktoś poczuje się szczęśliwszy, ale to nie zmieni faktu, że świat jest pozbawiony sensu. Lepiej więc odnaleźć szczęście w tym zachwycającym wszechobecnym nonsensie.

    Co do obłędu, to miałem na myśli to, że tłumaczenie istnienia skomplikowanego świata istnieniem jeszcze bardziej skomplikowanej istoty jest „trochę” sprzeczne z rozsądkiem i dla obiektywnego obserwatora nie powinno być różnicy pomiędzy słyszeniem głosu boga a słyszeniem głosów.

  8. 8. mmazur

    Do tych, którzy mówią dlaczego nieśmiertelność jest be:
    1. Ja jasno napisałem, że nieśmiertelność po to, żeby zacząć szukać odpowiedzi na pytanie o sens wszystkiego, a nie, żeby sobie obecny tryb życia przedłużyć w nieskończoność.
    1a. Przy czym, jeśli miałbym na to ochotę, to bym mógł sobie w spokoju prowadzić dotychczasowy tryb życia do momentu, w którym by mi się nie znudziło. Wtedy bym się mógł rzucić pod pociąg. Przy czym byłaby to moja decyzja, a nie narzucony z góry sztywny timer.
    2. Jestem całkiem pewien, że zanim bym doszedł do fizycznych ograniczeń pojemnościowych mojego mózgu, nauka byłaby już wystarczająco rozwinięta, żeby mi je rozszerzyć.

  9. 9. Sebas86

    Chcesz coś zrobić dla kraju? Armia Cię potrzebuje! ;)

  10. 10. Patrys

    Mon, przestań się użalać nad sobą i weź się i coś zrób. Od początku do końca, a nie jak to zwykle w PLD się dzieje – „to ja wymyślę, a potem weźmy się i zróbcie.”

    Może niech to nie będzie kolejna fundacja, skrypt buildera, czy chuj wie, co tam jeszcze do głowy ci przyjdzie. Ubierz się w coś mało flanelowego i idź się pobaw. Zbierz ekipę, z którą nie rozmawiasz wyłącznie przez Jabbera, wybierz się – że tak to brzydko nazwę – „na dupy.”

    Nie, nie mam na myśli one-night-standów. Tak, powinieneś szanować kobiety, z którymi spędzasz czas. Tych, których nie szanujesz powinieneś unikać i nie traktuj każdej jak potencjalnej partnerki z góry, bo zamiast się dobrze bawić, będziesz sobie na palcach wady wyliczał.

    Sensu w życiu się nie szuka. Sens się sam znajduje, jak przestaniesz w kółko myśleć o tym, że go nie ma.

    PS: Aha, pierdol religie, nic nie dają ;)

  11. 11. reod

    Ciężkie chwile minęły, zanim zrozumiałem tytuł wpisu, co nie zmienia faktu, że opłacało się go przyczytać.

  12. 12. Jajcus

    reod: tytuł zawsze opłaca się przeczytać — jest krótki ;)

  13. 13. torero

    @gshegosh: To jest generalnie za obszerny temat na pogaduchy na joggerze. O ile nie próbujesz mnie wciągnąć do flejma, tu mogę poradzić tylko myślącego księdza.

    @Patrys: piszesz o religii tak, że jesteś wypalonym oazowcem, czy dlatego, że któregoś dnia zdeklarowałeś się na ateizm i lansujesz to teraz jako oberprawdę? Pytanie retoryczne.

    Idę posłuchać Perfectowego „Po co?” :)

  14. 14. pluto

    o jesienna depresja? ;) wiekszosc kobiet to ma,
    ale zeby mezczyzna? ladnie sie pan urzadzil…

  15. 15. D4rky

    d4rky@xpack:/usr/share/games/fortunes/pl$ grep -R mmazur ./ | wc -l
    163
    d4rky@xpack:/usr/share/games/fortunes/pl$ grep -R d4rky ./ | wc -l
    0

    nie masz na co narzekac, jestes suawny! :P

    a tak na powaznie – wycziluj, odpocznij, zacznij pic herbate i uloz sobie wszystko. kazdy przezywa taki moment zalamania, gdy czuje, ze swiat jest na tyle do dupy, ze nie warto juz walczyc, ale tak nie jest. znajdz w sobie sile.

    a kobiety i tak wymra kiedys z niezdecydowania i kiepskiego gustu ds. facetow :P

  16. 16. NNB

    Na takie rozkminki dobre są opowiadania Lema z Cyberiady. Do tych konkretnych zagadnień na przykład „Edukacja Cyfrania” albo genialne „Altruizyna”. Możesz sobie zdać sprawę z tego, że nie tylko Tobą takie wątpliwości miotają. No i że ktoś niewątpliwie genialny przemyślał to jeszcze gruntowniej.

Adde commentarium: (textile lite)