Japiszon: powrót
Parę dni temu praca powiedziała, że jednak mnie kocha i czy może są jakieś warunki na których zgodziłbym się zostać.
Zwolnić się nie było łatwo, oj nie było. Wtedy na propozycję zostania odpowiedziałbym bez wahania. To było wtedy.
Mam problemy primabaleriny. Ale mam. Są moje i są kurwa trudne. Honej, ty i ja to nie to samo, ale... trudno było?

25 IX 2007 o 08:32:16
Oj to ja Cię znowu nie lubię... ;-) Khorne pewnie też... Ty wiesz czemu ;)
25 IX 2007 o 08:59:40
Hmmm… ;-)
25 IX 2007 o 10:47:16
Podpisz umowę, weź L4 na pół roku, a potem złóż wypowiedzenie i weź trzymiesięczną odprawę ;)
Poważniej mówiąc, jeśli będziesz sobie mówił ‘jeszcze miesiąć popracuję i pooszczędzam’, to w życiu nie skończysz. Zawsze jest jeszcze ten miesiąc, za który ci pozwoli zarobić ‘jeszcze trochę’ – ale czy aby na pewno właśnie o to w życiu chodzi?
ł.
25 IX 2007 o 11:27:48
Primabalerinowanie nie ma sensu chyba… i to się może przeciągać z miesiąca na miesiąc, jak honey mówi. Czas mija niepostrzeżenie. Jedna wypłata, druga, trzecia… a potem się okazuje, że w sumie można było coś fajniejszego robić w tym czasie. Wybór między celami taktycznymi a strategicznymi…
25 IX 2007 o 19:00:46
no to podaj im te warunki :) – zarobki XXX – stanowisko: naczelny teolog firmy
25 IX 2007 o 20:12:43
Not maj biznes, ale po tonie wpisu nie trudno wywnioskować że bardziej niż kolejny (jak rozumiem) etat jest Ci potrzebne jakieś piwo, trening, czy co tam kogo luzuje.