Z deszczu...
Załatać dziury w serwerze, dokończyć jego stawianie, wymyślić cennik, przygotować ofertę dla potencjalnego klienta, zrobić kilka drobiazgów dla aktualnego klienta, zaprojektować importowanie danych w aktualnie trwającym projekcie, poświęcić trochę czasu programiście i sprawdzić, czy robi tak, jak powinien, popłacić faktury.
Jakoś nie przyszło mi do głowy, że w tej firmie, tak jak w poprzedniej, będę musiał robić dziesięć rzeczy na raz. Jestem jeszcze bardzo niedoświadczony.
Tyle dobrze, że w razie konieczności potrafię sobie odchudzić listę TODO o połowę, bez skrupułów wywalając wszystko to, co ma niski priorytet. Zalety bycia własnym szefem.
