Zostanę zawodowym ekspertem!
Parę dni temu dostałem mailem propozycję wystąpienia na jakiejś większej konferencji. Fajny bajer -- można sobie pooglądać nowe miasto, spędzić miło czas, przespać się wygodnie w wynajętym hotelu, wieczorami pogadać z ciekawymi ludźmi, a w trakcie samej prelekcji zrobić z siebie idiotę przed zgromadzoną publicznością.
Odpisałem, że nie mam żadnego tematu o którym mógłbym mówić.
Podobnie z pingwinariami. Honej mnie kopał, żebym zgłosił jakąś propozycję, ale nawet mimo faktu, że pingwinaria są bardziej imprezą towarzyską, jak merytoryczną, tej akurat publiczności nie byłbym w stanie powiedzieć niczego ciekawego.
Kwestia dostosowywania tematu do publiczności. Jeśli gadam do swoich lokalnych współstudentów, to staram się gadać o rzeczach podstawowych (a tych trochę znam), bo tego im właśnie potrzeba. Jeśli gadam do pldziarzy, to mogę pogadać o PLD, bo ich to pewnie choćby trochę zainteresuje (ale tylko ich). Jeśli gadam do "obcych", to dobrze by było, gdybym gadał o czymś, na czym się znam i co ich może zainteresować. Jakieś trzy-cztery lata temu wystąpiłem na konferencji o bezpieczeństwie komputerowym i nie mam zamiaru znowu z siebie robić publicznie idioty w ten sposób. (Gwoli wyjaśnienia: taki ze mnie spec od bezpieczeństwa, jak z koziej dupy klarnet; oczywiście podstawy znam...)
Prawda jest taka, że ja się na niczym nie znam poza poziom powiedzmy średniozaawansowany, a co za tym idzie tym co wiem nie jestem w stanie zainteresować nikogo poza "początkującymi". Nie jest to jakoś przeraźliwie dziwne, mam 22 lata, więc trudno, żebym miał rozległą wiedzę i doświadczenie w jakimkolwiek temacie... acz miło by było :) Może kiedyś.
Od dawna zastanawiałem się, czy nie udałoby mi się jakoś przekwalifikować zawodowo, bo perspektywa spędzenia reszty życia na przerzucaniu bajtów przestała mnie podniecać dłuższy czas temu, ale realistycznie patrząc -- nie, nie ma najmniejszych szans, żeby IT nie było integralną (i sporą) częścią tego, czym się będę w przyszłości zajmował, jeśli zależy mi na zarabianiu jakiś sensownych pieniędzy (a zależy; treningi tanie nie są, wino choya też nie, a benzyna nie rośnie na drzewach).
No cóż. Shit happens. Wniosek -- muszę po prostu na nowo znaleźć coś, co by mnie w tych pieprzonych komputerach zainteresowało i wykombinować jak to robić zawodowo. Ta pierwsza część mi się udała, jak byłem nastolatkiem, więc trzeba to po prostu jakoś powtórzyć. Przekichane, jak zawsze, będzie z tą drugą.

05 I 2008 o 05:59:32
Heh… Widzę, że nie tylko ja mam z tym problem. ;)
05 I 2008 o 06:25:16
Nie licząc licznych zaproszeń, pod resztą mógłbym się podpisać :)
05 I 2008 o 09:41:16
Mówiłem że betka będzie Ci chlać benzynę ;)
05 I 2008 o 10:40:44
Kufa, ja ledwie studia zacząłem i już mam kompów powyżej uszu, właściwie to od paru lat mam ich powyżej uszu, ale jakoś nie zwracałem na to uwagi…
05 I 2008 o 11:48:52
Podpisuję się pod tym, niestety. Jeśli znajdziesz to napisz howto jak to zrobić..
05 I 2008 o 13:04:30
Jak widać wszyscy mają te same problemy… Przyznam się szczerze, że tematy na prezentacje wymyślam zazwyczaj w przeddzień samej konferencji a prezentację mutlimedialną robię zazwyczaj na 2 godziny przed moim wystąpieniem korzystając z szablonu w LaTeXu (beamer). I jakoś to leci tak od 2 lat ;P
06 I 2008 o 02:40:58
„mam 22 lata, więc trudno, żebym miał rozległą wiedzę i doświadczenie w jakimkolwiek temacie”
jestem d4rky, mam 17 lat i kompleksy, ze niczego na kompach praktycznie nie umiem :P
06 I 2008 o 10:40:00
No sorry, masz 22 lata a jak czytam Twoje wpisy, to tak jakbym czytał 40-latka przechodzącego kryzys wieku średniego i niewiedzącego co zrobić ze swoim życiem. Skoro już teraz masz takie podejście, to co będzie za 10-20 lat?
06 I 2008 o 17:08:43
Darek: właśnie dlatego postępowe elity Europy wymyśliły eutanazję. Powinni stworzyć nową kategorię CompEmo.
08 I 2008 o 21:37:29
Mmazur czyzby chodzilo Ci o Twoj wystep na konferencji WSTI w Katowicach? e no, o ile dobrze pamietam to ladnie sie wtedy zaprezentowales :) tematy poruszone dosc powierzchownie ale przeciez trzeba brac poprawke, ze bylo mase ludzi i nie kazdy z nich musial sie orientowac w temacie tak dobrze jak reszta.