Coś się kończy, coś się zaczyna
Ostatni wpis Riddle'a, a zwłaszcza komentarz nbw do niego.
Podstawowy problem z byciem dorosłym -- tylko ty odpowiadasz za to, jak będzie wyglądało twoje życie. Obierz sobie cel i dąż do niego. Kompromisy? Sentymenty? Kuszące, ale przeszkadza świadomość, że za jakiś czas za nie zapłacimy.
Ja zacząłem pisać w ramach eksperymentu. Spodobało się, ludzie mnie czytali, więc pisałem dalej. Z wiekiem zmieniała mi się perspektywa. Zacząłem coraz bardziej cenić swój czas, a przez to i czas swoich czytelników. Nie rozpisywać się za bardzo. Nie pisać o pierdołach. Skupiać się na tematach ciekawych, ważnych.
Żadne nie są ważne. Przywilejem młodego wieku jest brak świadomości szerszego kontekstu. Można pisać co tylko ślina na język przyniesie -- nie ma się świadomości, że to wszystko odgrzewane kotlety, wszyscy już to wszystko wiedzą. Ale ambicja rośnie. Człowiek chciałby pisać o czymś, na czym inni się nie znają. Coś wnieść w sumę wiedzy.
Ale jak? Do tego trzeba wiedzy, lat doświadczenia, dużej ilości pracy, by to doświadczenie zdobyć. Na dodatek trzeba pisać po angielsku i nie w formie blogowej. Sam nie czytuję polskich blogów (czy serwisów niusowych) w poszukiwaniu nowej wiedzy, bo jej tam po prostu nie ma. Nie mam więc złudzeń odnośnie własnej pisaniny.
Więc co zostaje? Pisanie co tylko przyjdzie do głowy. Jupi, miliardowy blog o życiu jego autora...
Czas leci, wszystko idzie do przodu. Tak patrzę na listę czytanych przeze mnie joggerowych blogów sprzed paru lat i na palcach jednej ręki mogę policzyć te, które jeszcze istnieją. Ostatni gasi światło?

21 I 2008 o 18:44:04
> Sam nie czytuję polskich blogów (czy serwisów niusowych) w poszukiwaniu nowej wiedzy, bo jej tam po prostu nie ma.
Znajdujesz to czego szukałeś, czyli blogi, które jeden za drugim powtarzają o nowej wersji wordpressa. Są ludzie dla których blogi to wspomnienia nastolatek, też tylko takie znajdują.
* O w mordę, rzeczywiście jest takie słowo.
a.
PS Piszesz o szanowaniu czasu swojego i czytelników a dalej linkujesz Steve’a ‘1MB per rant’ Yegge.
21 I 2008 o 19:19:51
Moda na bloga, moda na minibloga, moda na mikrobloga, moda na bloga angielskiego, moda na wiele blogów, moda na blog tematyczny, moda na nieposiadanie bloga – co kto lubi.
21 I 2008 o 19:39:55
Wiesz, tak naprawdę bloga piszesz dla siebie. Jeśli dla kogoś innego – zapewne się rozczarujesz. W najlepszym wypadku usłyszysz ‘czytuję twojego bloga’ na jakiejś imprezie. I pewnie nie od długonogiej panny. ;>
21 I 2008 o 21:05:40
To może opiszesz chociaż własną wiedzę? Ale nie, przecież lepiej ponarzekać.
22 I 2008 o 00:34:33
@u Nie sądzę, żeby ktoś zajmujący się rzeczywiście nowymi rzeczami był na tyle bezmyślny, żeby publikować po polsku. Jakieś ciekawe komentarze — prędzej. Rzeczywiście nowe rzeczy — nie ma szans. Co do Steve’a — linkuję do bardzo konkretnej rzeczy.
@rozie Koniec końców rzeczywiście, do tego się to sprowadza. Jeśli blog nie jest medium aż tak ambitnym, jakbym chciał, żeby był, a ja na dodatek nie jestem w stanie pisać tak ambitnie, jakbym chciał, a jednak pisać lubię, to nie pozostaje nic innego jak pisać o tym co lubię, tak jak lubię i liczyć na to, że kogoś to zainteresuje. Oczywiście też bez przesadyzmu, bo jak będę produkował takie potworki, jak Steve, ale na odmianę o niczym ciekawym, to tego na pewno nikt nie będzie czytał. Ot, osiągnąłem oświecenie w kwestii blogowania.
22 I 2008 o 01:05:14
parafrazując pijackie teksty z ostatniego mieszkania studenckiego: „pisz, nie pierd$# !”
i tym optymistycznym akcentem… czekamy na kolejną notkę.
22 I 2008 o 23:58:52
@rozie – ciekawą rzecz napisałeś:
„W najlepszym wypadku usłyszysz ‘czytuję twojego bloga’ na jakiejś imprezie.”
Ziom, nawet nie wiesz jak często mi się to zdarza… W pracy, na studiach, na imprezach. Nie wiem jak to się dzieje. Poznaję nowego człowieka, znamy się „n” czasu, wie że jestem „linuksowy” więc zadaje mi pytanie „jak zrobić XXX w linuksie”. Przypominam sobie o wpisie na joggerze, wchodzę na swojego bloga a ten człowiek mówi „znam tą stronę”. oO… Inne przykłady np. z imprez – „to ty jesteś ten ‘night’ z joggera?” – to się naprawdę zdarza. Czasem mam wrażenie że wystarczy po prostu pisać ciekawie albo „poczytnie”. Taki ‘skkf’ odgrzebuje dziwne obrazki w sieci, wrzuca na bloga i co? Ma naprawdę dużą oglądalność... Treść odpowiednia dla jednej osoby nie jest odpowiednia dla drugiej – that’s all.
I prawdę piszesz tutaj mmazur – jeśli odkrywam coś zupełnie nowego bądź też znajduję rozwiązanie czegoś nierozwiązanego do tej pory to piszę po angielsku. I skłamałbym jeśli bym powiedział że wtedy statsy mi nie lecą w górę. Lecą, o co najmniej dwieście uników dziennie….
Zaczynam coraz bardziej myśleć o prawdzeniu joggera po angielsku… Dzięki za wpis, przekonałem się że nie jestem jedyny w tej myśli.