Komputery *są* skomplikowane i nieintuicyjne
Od czasu kupna dziadkom laptopa i podłączenia Internetu, mam dosyć unikalną okazję rozmawiania z kimś, dla kogo komputery nie istnieją "od zawsze" i to wszystko jest nowe. Dwie rzeczy stają się jasne: po pierwsze nowoczesne środowiska graficzne, zwłaszcza do kupy z Internetem, są skomplikowane i po drugie -- terminologia z nimi związana też jest bardzo skomplikowana, wcale nie taka intuicyjna i ma dużo niejasno zdefiniowanych przypadków specjalnych.
Przykład pierwszy: pendrive'y vs. płyty.
Wkładasz pendrive'a, pokazuje się okienko, kopiujesz pliki, wyciągasz pendrive'a, działa (chyba, że nie działa, bo najpierw trzeba "odmontować wolumin"; dziwny gnome, jutro będę z tym walczył). Wkładasz płytę, odpalasz jakiś program (nawet bardzo prosty, jak gnomowy asystent nagrywania), "kopiujesz" do niego pliki (ale one wcale się nie skopiowały), wciskasz "nagrywaj", czekasz i dopiero teraz się skopiowały. Dlaczego tak jest? No bo pendrive'y są na flashu, który działa jak zwykły dysk komputerowy i jest bardzo szybki, można łatwo kasować i nadpisywać i w ogóle, natomiast płyty optyczne tradycyjnie są nagrywalne tylko raz (i to powoli), więc najpierw trzeba się zdecydować co chce się nagrać, a dopiero później się nagrywa. Proste! Acz prostsze będzie "bo tak".
Przykład drugi: tacka systemowa.
Gadu-gadu (a konkretnie gaim; coś gnomowe w każdym razie) odpala się razem z komputerem i jak się chce, żeby się okienko z listą kontaktów pojawiało, to trza kliknąć w ikonkę na górze. Analogicznie ze skypem. Co się dzieje, jeśli przez przypadek usuniesz tackę systemową z tego paska na górze (sam nie wiem jak to się cholera nazywa)? Nie ma ikonki gg. Więc trzeba ją przywrócić! No bierze się z menu "Aplikacje", przeciąga na pasek i jest mała ikonka, dokładnie w tym samym miejscu. I jak na nią klikniesz, to pojawia się okienko z listą kontaktów, tylko takie kompletnie niedziałające. I jak się na nią kliknie jeszcze raz, to się drugie niedziałające pojawia. Etc, etc.
Co jest nie tak? No więc jak klikasz na ikonkę na tacce systemowej (?), to ona tylko przywraca (?) zminimalizowany (?) nie do paska zadań (?) program (?), natomiast dokładnie taka sama ikonka osadzona bezpośrednio na tym górnym pasku (?) uruchamia program (?), a nie przywraca już uruchomiony. Znakami zapytania zaznaczone różne dziwne terminy, które trzeba znać, żeby zrozumieć tę wypowiedź.
Przykład trzeci: co to w ogóle jest ten program?
Ano właśnie. Program to takie instrukcje, które można uruchomić, że z dysku do pamięci... eee. Jest dysk i jest pamięć i jest procesor. I przy uruchamianiu program jest wgrywany z dysku do pamięci i on wtedy w tej pamięci siedzi i działa... Eeee. Ale jak on już jest odpalony, znaczy uruchomiony ten mityczny program, to on później może wczytywać różne dokumenty, czyli jak jest oowriter, znaczy ten program do pisania dokumentów, to to białe z tekstem to jest dokument, a wszystko dookoła to jest program.
I dlatego jeśli kopiujesz plik oowriterowy na pendrive'a i później go otwierasz, to on wcale nie siedzi na tym pendrivie razem z tymi ikonkami dookoła (toolbar oowritera), bo te ikonki to jest część programu, a nie dokumentu. I wyeksportowanie dokumentu do pdf-a i wgranie na pendrive'a to wcale nie jest "przegranie samego dokumentu bez programu", bo on zawsze jest "bez programu", tylko po prostu gpdf (czy jak to się tam w gnomie nazywa) ma mniejszy toolbar od oowritera no i jest read-only.
Wszystko jasne? Nie? No trudno, żeby było, jak dalej nie udało mi się wytłumaczyć co to jest ten program i jak wygląda jego cykl życia w komputerze.
Przykład czwarty: terminologia ciąg dalszy.
Dlaczego okno się nazywa oknem? Prawdę powiedziawszy sam nie wiem. A jakby się dobrze zastanowić, to co okienko w komputerze ma wspólnego z takim prawdziwym oknem? Że jest prostokątne? Drzwi też. Microsoft Doors Vista. X-Door.
Dziadek na okna mówi tabele i niezbyt często pamięta, żeby mówić "okna". Ma sens. Prostokątne, ma wiersze i czasami się kolumna trafi. Ja się dalej w sumie nie przyzwyczaiłem i za każdym razem, jak mówi "tabela", to się staram wyciągnąć dalsze informacje, czy to rzeczywiście chodzi o to, co ja myślę, że chodzi.
Okno, przycisk zamykania/maksymalizacji/minimalizacji, belka tytułowa, pasek menu (czy jakoś tak), pasek narzędzi (? że to z ikonkami znaczy się), menu kontekstowe, menu. Właśnie, menu. Menu "Aplikacje" w gnomie to menu. Menu kontekstowe pod prawym przyciskiem myszy to menu. Menu w gaimie na którym widać listę kontaktów, to nie jest menu, tylko lista kontaktów. Dlaczego? Eeee. No bo... Eeee. W sumie nie wiem. Jestem pewien, że ma to odzwierciedlenia w nazwach elementów API Gtk, ale to nie jest wytłumaczenie. Jakbym miał się zastanowić, to "menu" zazwyczaj mają czasowniki, natomiast "listy" rzeczowniki. No i inaczej wyglądają. Czy jakoś tak. Nie wiem :(
No i mógłbym tak w nieskończoność.
Podsumowując -- przy obecnym poziomie skomplikowania tak architektury działania współczesnych systemów operacyjnych, jak i używanych przez nich środowisk graficznych, ja większości typowych problemów nie jestem w stanie wytłumaczyć z sensem bez jakiegoś wcześniejszego kursu z podstaw systemów operacyjnych i obsługi środowisk graficznych. Po prostu się nie da.
Archetypiczna sekretarka ucząca się "piąte menu od prawej" w Excelu jest całkiem zabawna, póki człowiek sobie nie zda sprawy z tego, że żeby to rzeczywiście zrozumieć trzeba przyswoić naprawdę sporą ilość wiedzy. Ludzie wychowani z komputerami mają o tyle dobrze, że ich mózg się nauczył rozróżniać to wszystko i oni intuicyjnie wiedzą jak z tego korzystać, nawet jeśli świadomie nie wiedzą dlaczego coś działa tak, a nie inaczej. Osoby później mające styczność z komputerami mają po prostu dużego pecha.
<@mmazur> Jak się nazywa ta belka na której wszystko jest na dole ekranu?
<@mmazur> Tam gdzie jest menu start, pasek zadań, tacka systemowa, etc?
<@fixxxer> taskbar?
<@mmazur> A po polsku?
<@fixxxer> aka pasek zadań?
<@mmazur> Hmmmm.
<@mmazur> Pasek zadań to jest u mnie tylko aplet tego czegoś na którym jest lista zadań.
<@mmazur> KDE to po prostu 'panel' nazywa.
<@mmazur> Chyba.
<@fixxxer> a, ty pytasz o linuksa :)
<@fixxxer> no to nie wiem jak w kde, ale w gnome to jest właśnie panel
<@fixxxer> (przy czym w gnome są dwa)
<@mmazur> Górny i dolny?
<@fixxxer> (domyślnie)
<@fixxxer> mhm
Się człowiek całe życie uczy :(
13 II 2008 o 08:18
„duży pech” – dobrze powiedziane :-). Zabawne ale smutne ale prawdziwe. Ja też widzę dużo takich „kfyatków” pomagając ojcu zalogować się na PKO-Intelligo ;-). Miejscami ręce opadają – państwo powinno przeprowadzać okresowe przymusowe kursy komputerowe dla ludzi z roczników <‘55 ;-P
13 II 2008 o 08:35
@ODDie: zdzwiłbyś się, ale takie krsy powinny być przeprowadzane dla każdej grupy wiekowej z naciskiem na ludzi, którzy w liceum chodzili na prosfil humanistyczny, a potem znaleźli się na jakiejś psychologii. ;) Czasami sprawdzenie poczty bez skonfigurowaneg programu jest zbyt trudne do wykonania.
@mmazur: Nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy, żeby szukać nazwy na… No właśnie. Paski. Bo dla mnie zawsze były to po prostu paski. Nawet nie narzędzi, bo przecież pasek ze skrótami i listą programów nie może być nazywany paskiem narzędzi.
Ale… Myślę, że nie powinniśmy rozpaczać. Kiedy tłumaczę coś komuś, kto nie rozumie tej terminologii, zawsze pojawiają się terminy: pasek, to takie co ci wyskoczy po naciśnięciu prawego przycisku myszy, ikonka – taka zielona.
Listę możnaby wydłużyć, ale w kazdym razie przestałam używac jakiejkolwiek terminologii po tym jak tłumaczyłam koleżance jak wgrać skórkę do gg…
- I jak już ściągniesz tą skórkę, to przeciągasz ją z pulpitu do folderu gadu-gadu… – Czekaj! Folderu???
Zaznaczam, że od zawsze używa windowsa i nie ma możliwości żeby zamiast słowa folder znała katalog
13 II 2008 o 08:45
Takie kursy dla starszych są przeprowadzane, nazywa się toto ‘ustawiczne kształcenie’ i jest w dużej mierze jednym z dużych projektów na który Unia prawie zawsze daje dofinansowanie.
A co do rocznika – obsługa komputera nie zależy od rocznika. Mój dziadek (rocznik 1922) doskonale radzi sobie z komputerem, właśnie wiozę mu kolejne P4, które będzie pewnie służyło do obróbki zdjęć i prawdopodobnie pierwszych montaży video (nowe hobby) :)
ł.
13 II 2008 o 10:03
Asystowałem 4-em starszym osobom przy ich początkach z komputerami i jest to cholernie męczące. Trzeba mieć duuużo cierpliwości i umieć mentalnie postawić się w sytuacji takich osób – co jest o tyle trudne, że przecież do zrobienia jest np. wifi w oparciu o dongiel USB, czy też podłączenie do Internetu za pomocą komórki i Bluetooth, a ty musisz tłumaczyć co to są przyciski mini-, maksy-malizacji i zamknięcia programu… ;-)
13 II 2008 o 10:14
„tacka systemowa” to obszar powiadamiania (ang. notify area). I stała obecność w niej ikonki komunikatora jest błędem programisty (pewnie jeden z powodów, dla których Pidgin [dawniej GAIM] nie jest częścią GNOME), ponieważ taka świecąca ikonka o niczym nie powiadamia. Powinna się ukazywać jak ktoś przykładowo wyśle nam wiadomość.
Mądrzejsze programy mają zaimplementowane funkcje ,,jednej instancji’‘. W tym przypadku próba uruchomienia kolejnej kopii programu (poprzez wyciągnięty na panel launcher, tfu, aktywator) powoduje pokazanie głównego okna już działającej instancji. Czyli to, co chcesz osiagnąć. Chociaż taki przykładowo Gajim pyta, czy na pewno chcesz uruchomić kolejną kopię.
Zachowanie Pidgina kwalifikuje się IMO na bugreport lub trochę własnego hackowania.
13 II 2008 o 10:18
Pidgin w wersji 2.2.1 posiada opcję pokazywania ikonki w obszarze powiadamiania tylko, kiedy są nieprzeczytane wiadomości. Nie zmienia to faktu, iż wydaje mi się to niewygodne i niewiele mnie obchodzi, że jest niezgodne z jakimiś założeniami.
13 II 2008 o 13:21
@zdz: a co z ikonką głośnika na pasku w Gnome? Czy ona o czymś powiadamia?
Trudno odróżnić „tray” od „notification area”, tym bardziej gdy znajdują się obok jakichś ikonek appletów czy przycisków paska zadań, a już nie daj Boże jak ktoś dołoży jakiś „quick launcher”...
13 II 2008 o 15:24
@hoppke: good point.
To jest to o czym pisałem — na tych, no, panelach, masz rzeczy wyglądające tak samo, ale mające inne charakterystyki. Obszar powiadamiania ci powiadamia, ikonki programów z jakiegoś quicklaunchera ci quicklaunchują, a jakiś aplet np. głośnikowy to jest jeszcze trochę coś innego. A wszystko wygląda tak samo.
13 II 2008 o 15:45
Uch, tragedia, współczuję. Ale z drugiej strony niektórym ludziom po prostu się nie da tego wytłumaczyć, choćby bardzo ktoś chciał i się starał. Nie mam pojęcia, czym to jest spowodowane, przecież w sumie umysły mam bardzo podobne.
13 II 2008 o 15:59
Umysły podobne, ale inną „wiedzę wejściową”. Tak jak mmazur mówi — ludzie obyci z komputerami mają naprawdę solidny „background informacyjny”, widzieli sporo różnych rzeczy, rozumieją pewne kanony i ograniczenia interfejsów i programów, więc łatwiej się im w tym poruszać.
Tak jak np. to, że płyty CD się „nagrywa” (lub „wypala”) w specyficzny sposób. A pamięci wkładanej w USB się już wcale nie „nagrywa”, na nią się po prostu „kopiuje” pliki. Banalne, prawda? Nie pytamy skąd pochodzą różnice w nazewnictwie (nie wspominając o faktycznych różnicach w czynnościach), bo to dla nas oczywiste.
Ale za tą oczywistością tkwi naprawdę spora wiedza. Bo trzeba znać rodzaje nośników. Ich ograniczenia. Cechy fizyczne. Relacje pojemnościowe nośników (czy ten dokument zmieści się na dyskietkę? na płytę CD? na pendrive?). Sposób działania systemu operacyjnego (a czym jest system operacyjny?) — bo np. czemu pamięci USB nie należy wyjmować od razu z komputera, tylko ją „odmontować”? A dlaczego na jakimś innym komputerze można wyjąć od razu (zapis sync/async — czy to da się wytłumaczyć tak z doskoku)?
I gdy próbujesz wszystkie te informacje wepchnąć komuś do głowy w pięć minut, no to… to się nie da.
Komputery są skomplikowane i nieintuicyjne.
13 II 2008 o 19:46
Przypomniało mi się, jak nie mając jeszcze komputera zaczytywałem się we wszelką literaturę np. w podręcznik do Norton Commandera. Przeczytałem DWA RAZY całość zamin zrozumiałem, że „panele” to te dwa prostokąty lewy i prawy. A jak sobię przypomnę podręcznik do Fortrana gdzie padło słowo „implementacja”...
13 II 2008 o 19:54
Hoppke: ale pliki się nagrywa zarówno na CD jak i na pendrive.
13 II 2008 o 20:12
Ale wypala już tylko płyty. I wcale nie wyglądają potem na przypieczone ;)
13 II 2008 o 23:04
Ja na szczęście w momencie gdy tata odkrył internet (a konkretnie Allegro) to już nie mieszkałem z rodzicami. Brat za to przechodził niezłe katusze ;) Tata na początku przesuwał myszkę obydwoma rękoma, puszczał ją i dopiero potem klikał (nie będąc do końca pewnym czy lewy czy prawy klawisz). Dziś już jest o wiele lepiej ale maile nadal pisze jak dzięcioł :) aaa i posługuje się mailem od kilku lat ale go nie zna, dzwonią do mnie np. z banku abym im podał jego adres :P a e-mail naprawdę prosty – imie_nazwisko@wp.pl, chyba ten podkreślnik stanowi problem, mogłem dać kropkę...
14 II 2008 o 01:43
Z tym nagrywaniem płyt na nowszych systemach nie jest już tak źle. Ostatnio na Viście bawiłem się nagrywaniem płyt i czymś co nazywają „Live File System” (nie zagłębiałem się dokładniej w to). Można normalnie dodawać, kasować pliki (oczywiście ilość wolnego miejsca się nie zwiększa). Przy wysuwaniu tacki czeka się chwilę (pewnie system zamyka sesję) i można odczytać taką płytę na Viście czy XP (a może i linuksie – cholera wie jaki tam system wrzucili). A czy wolno? Powinieneś pokazać dziadkom stację dyskietek ;].
Problem z definicją „programu” jest fajny.
Obszar powiadamiań śmierdzi.. w ogóle nikt nie potrafi wymyśleć sensownego sposobu na pokazywanie takich informacji.. A to, że można go usunąć z panelu to już głupota (cena płacona za elastyczność jak mniemam)..
Współczuję ci uczenia nietechnicznych obsługi komputera. Sam ostatnio to przerabiam (chociaż w moim przypadku to są ludzie którzy przynajmniej wiedzą czym jest komputer).
14 II 2008 o 01:47
PS Hoppke: Ikonka głośności powiadamia cię o tym jaką masz ustawioną głośność.. przynajmniej w teorii tak to działa. ;]
14 II 2008 o 10:35
Hoppke: Ikona głośnika jest appletem. Aplety są tą tego, żeby tkwić na pasku cały czas i reagowac na klinięcie. Wspomniana ikona Pidgina powinna być appletem. Launcher wyciągnięty na pasek też staje się appletem.
14 II 2008 o 10:56
@mmazur
Okna są widokiem na „komputer”. Z taką metaforą się kiedyś spotkałem. W zależności od uruchomionego programu masz inny widok swojego komputera – widzisz pliki (w menadżerze plików), treść dokumentu (w edytorze dokumentów) etc. Wiele się nad tym nie zastanawiałem ale termin „okno” wydaje się celny (to że wszystkie okna mają kształt prostokąta nie kwalifikuje ich do nazywania „ramkami” czy „prostokątami” bo są odzwierciedleniem pewnej idei)
Ogólniej, w przypadku mojego rodzica, łatwiej mi tłumaczyć metaforycznie: arkusz kalkulacyjny jest metaforą kartki w kratkę do obliczeń, paski menu i narzędziowe jak długopisy i liczydło (!) które służą do wykonania/przekształcenia obliczeń itd itd.
14 II 2008 o 11:23
@zdz: Czy pidgin będzie pojawiał się na pasku poprzez applet, czy poprzez notification area — użytkownikowi nie zrobi to różnicy.
Mam pasek na dole ekranu. Ikonki w lewej części paska to launchery – jeden klik i coś robią. Ikonki w prawej części to tray – zwykle wymagają dwukliku. Pomiędzy nimi znajdują się jeszcze takie większe przyciski okien.
Wyobraźmy sobie teraz pasek narzędzi w jakimś programie, na którym pierwsza połowa ikonek reaguje na pojedyncze kliknięcie, a druga połowa wymaga dwukliku. Głupio, prawda? Ale tak właśnie działa ten toolbar na dole ekranu.
Notification area zachowuje się inaczej niż launchery, a wygląda tak samo (jak toolbar – wąski pasek z rzędem ikonek). I to jest IMO problemem. Ikonka pidgina to przy tym pikuś, wtórna konsekwencja tego, że design paska na dole ekranu jest tak nieintuicyjny i niespójny. Przeniesienie pidgina z traya do appletu w niczym userowi nie pomoże…
14 II 2008 o 16:16
Dlaczego to coś nazywamy oknem? W dużej mierze „bo tak”. A wszystko zaczęło się tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/WIMP_%28computing%29
A jeśli jesteś zainteresowany innymi podejściami (np. wizją Raskina) to http://en.wikipedia.org/wiki/Archy :)
14 II 2008 o 21:49
Nam się udało tak dziadków wyszkolić, że łączą sie z Netem i posługują się w miarę Skajpem.
Ale to trwało…
16 II 2008 o 01:43
Zainteresował mnie fragment o tym jak wytłumaczyć starszej osobie, co to jest program. Wytłumaczyć, jak to tam tak naprawdę jest, chyba się nie da, bo nie będziesz miał się do czego odwołać, starsza osoba nie będzie znać żadnego z pojęć którego byś chciał użyć. Ostatecznie wszystko (poza stalą, elektrycznością i parą wodną) można zredukować do bitów, a czym jest bit, tego starsza osoba raczej nie zrozumie. To znaczy, nie „zmieści jej się w głowie”, że wszystkie teksty, dźwięki i obrazy można sprowadzić do włączników światła w ścianie.
Żeby wytłumaczyć coś starszej osobie, możesz użyć jakiejś analogii albo metafory. Niektóre rzeczy dziejące się w komputerze możesz antropomorfizować, na przykład program może być jak człowieczek albo krasnoludek. Dysk to magazyn, a RAM to biurko na którym człowieczek trzyma swoje papiery. Kiedy kończy się miejsce na biurku, człowieczek lata do magazynu, a że magazyn jest daleko, zajmuje mu to dużo czasu… i tak dalej.
Nie wiem, czy da się rozciągnąć analogię na wszystko co się dzieje w komputerze…
...pamiętasz „Było sobie życie”?
16 II 2008 o 17:20
Problemem nie jest to, że nie da się czegoś wytłumaczyć. Problem, tak jak pisał hoppke, jest taki, że nie da się tego w minutę wytłumaczyć.
16 II 2008 o 18:36
„Chciałem wejść na tego czata, pisze mi, że brakuje javy i mam sobie ściągnąć ze strony www.java.com ale przecież java to są gierki na komórki. Bez sensu!” Moi klienci bywają rozbrajający :)
18 II 2008 o 20:14
mmazur: zauważ, że to dotyczy nie tylko sfery komputerów, ale też języka. Co prawda nowe wyrazy jak narazie łatwiej wytłumaczyć, tylko pytanie jak długo? Ja w tej chwili powoli przestaję rozumieć, co mówi mój nastoletni kuzyn siedząc przed komputerem…