Produktywność biurowa wampirów z kalendarzykami

29 IV 2008, 14:10:00

Biuro bardzo fajna rzecz. Acz nie wszystkie moje przewidywania się sprawdziły. Tak, siedząc w biurze znacznie wydajniej pracuję. Nie, nie ustabilizowały mi się godziny snu. Wręcz przeciwnie. Do biura zazwyczaj przychodzę przed północą i wychodzę parę godzin później. Nie potrafię się zorganizować na tyle, żeby w (ładny, wiosenny) dzień tam pójść i siedzieć. Może to i dobrze.

I dwa krótkie spostrzeżenia:

1. Jednak metoda GTD działa. Rozpisanie sobie dużego zadania na wszystkie części składowe i sukcesywne odfajkowywanie po jednej, dwóch prędzej czy później powoduje, że zrobi się wszystkie. I jest to bardzo satysfakcjonujące przy większym zadaniu.

2. Podstawową zaletą cyfrowych organizerów jest to, że nie trzeba ręcznie niczego przepisywać z jednej kartki na drugą, bo komputer robi to sam. W rzeczywistości jest to wada. Fakt, że jeśli nie zrobię czegoś w dniu X i muszę to przenieść na dzień X+N oznacza, że fizycznie muszę usiąść z długopisem w dłoni, przeczytać zadanie i je słowo w słowo przepisać gdzie indziej. Często w tym momencie dochodzę do wniosku, że i tak danej rzeczy nie zrobię, więc po co produkować makulaturę. Dzięki temu lista zadań mi nie rośnie do nieskończoności.

PLD RPG

20 IV 2008, 22:06:58

Większość zainteresowanych pewnie już widziała, ale może kogoś ominęło -- PLD RPG/Linux. Autorowi zdecydowanie trzeba pogratulować kreatywności i mieć nadzieję, że to nie ostatni jej przejaw. Właśnie się z paroma deweloperami PLD zastanawiamy, czy by w tym względzie jakoś nie pomóc.

"Na dnie Bałtyku w betonowych butach", 500 słów. Albo "pobity do nieprzytomności przez bandę geeków", wierszem. Ewentualnie "zakopany żywcem w lesie", obrazek, A3, kredkami świecowymi.

Zapewniamy odpowiednie... materiały, gdyby autorowi brakowało natchnienia. Cała przyjemność po naszej stronie.

Amsterdam

20 IV 2008, 01:05:37

Gitary. Długi człowiek bardzo ładnie grający na produktach fletopodobnych. Jej melancholijny głos. Jest idealnie.

A chuja tam. Pieprzone dolby surround. Z prawej jakiś facet gada. Z lewej jakiś facet pali fajkę i gada. Z przodu jakiś facet gada. O, właśnie wszedł honej i też gada. Wszyscy gadają, a ja se chcę kurwa posłuchać śpiewu! Ale sobie nie posłuchałem. I pewnie już nie posłucham, bo to ostatnia noc.

Pingwinaria oficjalnie uznaję za popsute przez ludzi, którzy nie rozumieją moich delikatnych aluzji typu "zamknij się, albo ci zaraz urwę głowę". Chyba muszę być bardziej bezpośredni. Jakie są w Polsce wymagania na broń palną? Grrrr.

Update, trzy godziny później: im dalej w czas, tym mniej przeszkadzaczy, a i wino ułatwia filtrowanie zakłóceń (łatwiej się skoncentrować na jednej rzeczy). Nie było idealnie, ale wyszło całkiem nieźle.

Jest port, wielki jak świat, co się zwie Amsterdam...

Dlaczego wolę wysportowane dziewczyny

11 IV 2008, 23:04:47

Temat trochę z kosmosu, ale mi leżało na wątrobie.

Z obserwacji treningowych: kobieta uprawiająca sport prawie zawsze wygląda lepiej, niż taka sportu nie uprawiająca. I to mówię z obserwacji (a) jednego rodzynka, który chodzi do nas na bjj, (b) kobiet które obserwowałem trenujące judo, (c) kobiet które obserwuję trenujące capoeirę oraz (d) dziewczyn na treningach tańca (w tym trenerki).

Rozwijając myśl -- "idealne" ciało, np. w obecnie popularnym typie modelki (smukła, wysoka), acz niekoniecznie, ma niewielki odsetek kobiet i żeby je utrzymać, muszą, zależnie od metabolizmu, stosować mniej lub bardziej rygorystyczną dietę. Reszta, choćby się zagłodziła na śmierć, nie będzie tak wyglądać. Bo nie.

Wiem, że sporo kobiet nie chce mieć widocznych mięśni. Sam znam takie, które rzeczywiście "estetyczniej" pewnie wyglądają bez. Mówię natomiast do tych, które nie mają takich dylematów, bo nie mają genetycznych predyspozycji do wyglądania jak modelka: po pierwsze przytłaczająca większość kobiet ma za mało testosteronu, żeby wyglądać jak Pudzian. Po drugie, jeśli masz do wyboru np. wyglądać jak pączek, bądź też wyglądać jak sprężysty, trzymający się prosto i nie muszący aż tak bardzo pilnować diety mniej pączkowaty pączek, to zapewniam cię, że lepsza jest opcja druga. Mięśnie są zawsze atrakcyjniejsze niż tłuszcz zwłaszcza, że przy treningu ogólnorozwojowym z mięśniami od razu przychodzi bardziej wyprostowana postawa (co ładnie podkreśla biust) oraz płynniejsze i bardziej sprężyste poruszanie się (na co faceci reagują).

Tak, wiem, że zauważalne bicepsy u kobiety mogą się niektórym (facetom i kobietom) wydawać nieestetyczne. Jeśli chodzi o facetów -- jestem całkiem pewien, że podobne zapatrywania są znacznie mniej popularne wśród tych, którzy mają coś wspólnego ze sportem. Na treningach naprawdę naoglądałem się najprzeróżniejszych typów męskiej budowy, od młodych apollów, po gościa, który wygląda jak goryl (obwód klaty jak beczka, łapska jak moje nogi, niski, zarośnięty) i jedno wiem na pewno -- ci, którzy coś dłużej trenują zawsze wyglądają lepiej, niż ci, którzy nic nie trenują. Więc jeśli chcesz wyrwać tego dobrze wyglądającego gościa, a naturalnie nie wyglądasz jak lalka barbie, to zamiast tylko wyglądać zdrowo (atrakcyjność fizyczna ma manifestować dobre zdrowie), po prostu bądź zdrowa i sprawna. Powinno zadziałać.

« | »