Dlaczego wolę wysportowane dziewczyny
Temat trochę z kosmosu, ale mi leżało na wątrobie.
Z obserwacji treningowych: kobieta uprawiająca sport prawie zawsze wygląda lepiej, niż taka sportu nie uprawiająca. I to mówię z obserwacji (a) jednego rodzynka, który chodzi do nas na bjj, (b) kobiet które obserwowałem trenujące judo, (c) kobiet które obserwuję trenujące capoeirę oraz (d) dziewczyn na treningach tańca (w tym trenerki).
Rozwijając myśl -- "idealne" ciało, np. w obecnie popularnym typie modelki (smukła, wysoka), acz niekoniecznie, ma niewielki odsetek kobiet i żeby je utrzymać, muszą, zależnie od metabolizmu, stosować mniej lub bardziej rygorystyczną dietę. Reszta, choćby się zagłodziła na śmierć, nie będzie tak wyglądać. Bo nie.
Wiem, że sporo kobiet nie chce mieć widocznych mięśni. Sam znam takie, które rzeczywiście "estetyczniej" pewnie wyglądają bez. Mówię natomiast do tych, które nie mają takich dylematów, bo nie mają genetycznych predyspozycji do wyglądania jak modelka: po pierwsze przytłaczająca większość kobiet ma za mało testosteronu, żeby wyglądać jak Pudzian. Po drugie, jeśli masz do wyboru np. wyglądać jak pączek, bądź też wyglądać jak sprężysty, trzymający się prosto i nie muszący aż tak bardzo pilnować diety mniej pączkowaty pączek, to zapewniam cię, że lepsza jest opcja druga. Mięśnie są zawsze atrakcyjniejsze niż tłuszcz zwłaszcza, że przy treningu ogólnorozwojowym z mięśniami od razu przychodzi bardziej wyprostowana postawa (co ładnie podkreśla biust) oraz płynniejsze i bardziej sprężyste poruszanie się (na co faceci reagują).
Tak, wiem, że zauważalne bicepsy u kobiety mogą się niektórym (facetom i kobietom) wydawać nieestetyczne. Jeśli chodzi o facetów -- jestem całkiem pewien, że podobne zapatrywania są znacznie mniej popularne wśród tych, którzy mają coś wspólnego ze sportem. Na treningach naprawdę naoglądałem się najprzeróżniejszych typów męskiej budowy, od młodych apollów, po gościa, który wygląda jak goryl (obwód klaty jak beczka, łapska jak moje nogi, niski, zarośnięty) i jedno wiem na pewno -- ci, którzy coś dłużej trenują zawsze wyglądają lepiej, niż ci, którzy nic nie trenują. Więc jeśli chcesz wyrwać tego dobrze wyglądającego gościa, a naturalnie nie wyglądasz jak lalka barbie, to zamiast tylko wyglądać zdrowo (atrakcyjność fizyczna ma manifestować dobre zdrowie), po prostu bądź zdrowa i sprawna. Powinno zadziałać.
11 IV 2008 o 23:08
Przyznaj się, że Twoim ideałem kobiety jest Przemysław Saleta po prostu ;)
11 IV 2008 o 23:13
Powiedziałem ci to w zaufaniu :(
11 IV 2008 o 23:28
Czas wyjść z szafy!
12 IV 2008 o 11:37
@wpk: Albo z lodówki ;-)
12 IV 2008 o 12:18
Niestety krzywa wielkości piersi w przypadku kobiet spada szybko względem wysportowania i to mnie odstrasza ;-)
12 IV 2008 o 12:20
@reod: Kobieta musiałaby naprawdę długo i intensywnie ćwiczyć, aby zaczął jej „zanikać” biust. Przy normalnych ćwiczeniach jest wręcz odwrotnie – piersi stają się jędrne (zakładając, że dziewczę będzie ćwiczyć miejsce klatki piersiowej), a to chyba każdy facet lubi ;-)
12 IV 2008 o 18:16
@Kasia:
reod pomylił płeć ;)
12 IV 2008 o 22:06
mmazur: Ameryki nie odkrywasz. Ale tak dla porządku – różne ideały kobiet były. Grubaśne, bledziuchne…
12 IV 2008 o 22:06
@reod:
Niestety biust spada przy zbyt rygorystycznej diecie. Dane z autopsji i z obserwacji innych dziewczyn. Jeśli chodzi o sport w tej kwestii to popieram Kasię.
A co do samego wpisu, dziewczyny wysportowane tak przy okazji zalet wynikających ze sportu, mają lepszą samoocenę i samopoczucie, endorfiny robią swoje, a przecież to też się liczy! :)
13 IV 2008 o 05:30
Endorfiny rzondzom! A mmazura popieram w 100% zawsze lepiej sie poruszac i jesc normalnie niz siedziec jak kapec i patrzec sie w kanapke ktorej nie mozna zjesc!
Ja tam zawsze odwoluje sie do pre-historii kiedy ludzie-malpy mieli duzo ruchu :D
13 IV 2008 o 11:44
Wiadomo, piersi to dla homo sapiens nic innego jak pociągający tyłek również od frontu – lepsze mniejsze, ale jędrniejsze!
14 IV 2008 o 08:36
Nie tłumacz się, przeproś ją ;)