Amsterdam

Gitary. Długi człowiek bardzo ładnie grający na produktach fletopodobnych. Jej melancholijny głos. Jest idealnie.

A chuja tam. Pieprzone dolby surround. Z prawej jakiś facet gada. Z lewej jakiś facet pali fajkę i gada. Z przodu jakiś facet gada. O, właśnie wszedł honej i też gada. Wszyscy gadają, a ja se chcę kurwa posłuchać śpiewu! Ale sobie nie posłuchałem. I pewnie już nie posłucham, bo to ostatnia noc.

Pingwinaria oficjalnie uznaję za popsute przez ludzi, którzy nie rozumieją moich delikatnych aluzji typu "zamknij się, albo ci zaraz urwę głowę". Chyba muszę być bardziej bezpośredni. Jakie są w Polsce wymagania na broń palną? Grrrr.

Update, trzy godziny później: im dalej w czas, tym mniej przeszkadzaczy, a i wino ułatwia filtrowanie zakłóceń (łatwiej się skoncentrować na jednej rzeczy). Nie było idealnie, ale wyszło całkiem nieźle.

Jest port, wielki jak świat, co się zwie Amsterdam...

  1. 1. honey

    Taaa, a potem posprzątać po was to ja musiałem. Amsterdamie ty.

    ł.

  2. 2. gregj

    zapomniales jeszcze o gosciach drących ryja :P
    grających solówki bluesowe, i (innych) fałszujących.

  3. 3. gregj

    honej, ty sprzatac po nas ?? hahahahahaha.

Adde commentarium: (textile lite)