Prokrastynacja kluczem do sukcesu
Studia dzienne powodowały, że (a) regularnie potrzebowałem odreagować nudę codziennych zajęć i (b) miałem konkretne "nieprzekraczalne" terminy na które musiałem oddawać projekty i uczyć się do kół. Skutek praktyczny -- chciało mi się robić coś kreatywnego, żeby nie robić czegoś męczącego (zwłaszcza zamiast uczenia się na koła).
Ostatnie ponad pół roku spędziłem pod znakiem wielkiego nicnierobienia. Studiów nie ma. Nic nie muszę. Zatrudniony jestem na "pół etatu" (ale to się niedługo zmieni). Oddanie pracy inżynierskiej ma dosyć... płynne terminy. Dodatkowo od miesiąca mam praktycznie non-stop przy sobie kobietę, która dostarcza różne sposoby zabijania czasu.
Muszę coś z tym zrobić. W Opolu siedzę jeszcze dwa lata. Może pójść na jakiś kurs z zarządzania, czy czegoś? Już pal licho, czy się czegoś nauczę, bo na zbyt wiele nie liczę, ale ma to jednak różne dodatkowe zalety. Ustrukturyzowanie czasu, okazje do prokrastynacji, a jeśli jakimś cudem skończę, to będzie śmiesznie wyglądało w CV. Hm.
23 VI 2008 o 07:53
Nie wiem, czego uczą na kursach zarządzania, ale na studiach możesz musisz opanować takie bajery jak:
rachunkowość – czyli prowadzenie ksiąg rachunkowych (najgorszy przedmiot w tej sesji dla mnie)
ekonomia pod każdą postacią – czyli zarówno liczby, operacje finansowe, matematyka w finansach w firmie i w państwie, jak i wiedza trochę bardziej opisowa.
marketing pod każdą postacią – od reklamowania siebie przez reklamowanie produktu po reklamowanie firmy.
prawo – cywilne, handlowe, europejskie (to ostatnie to bardzo pobieżnie)
elementy psychologii – negocjacje, prowadzenie dyskusji, motywowanie, zarządzanie ludźmi.
i oprócz tego dużo teorii na każdy z tych tematów. Przynajmniej tyle musi opanować student WATu do czwartego semestru. Niby taka wiedza jest przydatna, ale jak ktoś jest do wszystkiego, to jest do wiadomo czego :)
Informatykowi chyba najbardziej przyda się wiedza z psychologii oraz marketingu – aby umieć rozmawiać z ludźmi.
Szkolenie z zarządzania – prawda, wygląda bardzo fajnie w CV, ale więcej chyba daje szkolenie z GTD i innych technik motywacyjnych i automotywacyjnych. Szczególnie jeśli masz problem z prokrastynacją :)
23 VI 2008 o 07:56
edit: na początku „możesz” do ciachnięcia
23 VI 2008 o 11:36
Oczy wypadają od tytułu notki :|
25 VI 2008 o 21:03
Znajdź dziwną pracę :P Moja naprawdę śmiesznie wygląda w CV ;)
26 VI 2008 o 11:03
A coś ty się tak uparł żeby pójść na łatwiznę i uciec z Opola? Może i tu nie dzieje się wiele, ale jak wszyscy kreatywni pouciekają to wcale nie będzie lepiej…
26 VI 2008 o 12:10
Kreatywni potrzebują stymulującego środowiska, żeby być kreatywni. Dlatego uciekają z nudnych miejsc.
27 VI 2008 o 07:40
Nuda to stan będący w człowieku – dokądkolwiek się nie udasz twoje wnętrze będzie z tobą...
Gdyby było inaczej to wszyscy w danym miejscu musieliby się nudzić, a przecież tak nie jest.
27 VI 2008 o 14:37
Tylko dlaczego miałoby mi się chcieć na siłę się zmuszać do znajdowania sobie (często mniej ciekawych) zajęć, zamiast po prostu się wynieść do bardziej stymulującego środowiska, gdzie łatwiej o coś interesującego do roboty? Tylko ze względu na jakiś abstrakcyjny patriotyzm lokalny? Bo niby co komu robi za różnicę, czy ja jestem w Opolu, czy gdzie indziej?