Redditowiec o upadku mediów
17 I 2009, 02:46Nie udało mi się wymyślić mniej patetycznego tytułu.
Ostatnio czytając w Tygodniku Powszechnym [1] artykuł o kryzysie mediów tekstowych (i nie chodzi mi o telegazetę), zacząłem się zastanawiać... Tradycyjne papierowe wydawnictwa są w odwrocie, bo ludzie się przerzucają na internet. Jest globalna recesja, więc rynek reklam dostanie po dupie tak czy siak, do tego jest całkiem niewykluczone, że nastąpi znaczny spadek wartości reklam internetowych (to jest młody rynek, więc pewnie znacznie przeceniany). Sposób czytania w internecie jest drastycznie różny od sposobu czytania gazet, więc i odbiór reklam pewnie jest inny. Gazety tradycyjnie czytało się od deski do deski, więc też sukcesywnie przedzierało się przez reklamy (trudno w ogóle nie zauważyć dwustronnicowej reklamy, skoro się te strony przekłada po kolei), podczas gdy na stronie www z definicji masz idiotyczne ilości szumu (logo na górze, dupne menu nawigacyjne z boku, w cholerę odnośników), więc nawet jeśli tam jakieś reklamy są powsadzane, to się gubią. A ludzie są nauczeni szybko skupiać uwagę tylko na interesującym fragmencie całości, z pominięciem większości zawartości (ba, strona jest źle zaprojektowana, jeśli nie jest natychmiast oczywiste co jest zasadniczą treścią; wyobrażacie sobie menu nawigacyjne na 70% szerokości i treść na 30%?)
[1] Moja dzienna dawka czytadeł jest jednak wybitnie monotematyczna, więc mnie ciągnie do czegoś innego. Będąc w Empiku wpadłem na pomysł, że ciekawe powinno być poczytanie czegoś pisanego przez ludzi o innych uwarunkowaniach kulturowych i o innej mentalności, bo wtedy mam zabawę z próbą zrozumienia skąd się bierze takie, a nie inne spojrzenie na świat. Różne ładne chrześcijańskie magazyny były ładne, ale (a) drogie, (b) nie miałem pojęcia który wybrać i (c) chciałem to czytać przy jedzeniu, więc format zwykłej papierowej gazety był najwygodniejszy.
Do tego jeszcze zacząłem się zastanawiać nad własnym sposobem korzystania z internetu. Nie wiem jak on się ma do ogólnych trendów, ale... Po pierwsze używam adblocka, więc reklam nie widuję praktycznie w ogóle. Po drugie nie czytam niczego, co choćby w najmniejszym stopniu przypominałoby tradycyjną gazetę. Jedyne, co ląduje w mojej przeglądarce, a nie jest "amatorskim" blogiem (nie czytam blogów, których autorzy utrzymują się z pisania bloga), to lwn.net (zawodowo) i reddit.com (wszystko inno). Ok, to pierwsze to jakby tradycyjny 'serwis' newsowy, natomiast cała reszta, to albo blogi, albo to, do czego mogę dostać się z reddita.
Jeśli mój sposób korzystania z netu (już pal licho adblock) jest skorelowany z ogólnymi trendami, to ja tu praktycznie nie widzę możliwości utrzymywania się z pisania czegokolwiek tradycyjnie dziennikarskiego. LWN jest częściowo płatny i ja mam takie płatne konto, ale to jest inwestycja czysto zawodowa -- będę za taki dostęp płacił, bo są mi te informacje przydatne w pracy. I tego typu publikacje raczej powinny przeżyć (Gazeta Prawna anyone?), bo mają konkretną niszę, a ta nisza ma dobrą motywację, żeby wydawać pieniądze. Autorzy z kolei w większości pisaniem tylko dorabiają, bo gazeta z poradami zawodowymi pisanymi przez ludzi nie mających z danym zawodem wiele wspólnego, raczej długo nie przeżyje. Ale taki New York Times?
Tego typu duże publikacje mają to do siebie, że jednak produkują sporo wartościowego kontentu (są pozytywnie ukontentowane :), więc i w miarę regularnie trafiają na takiego reddita. Ale co z tego? Przecież z ekonomicznego punktu widzenia to są jakieś okruszki. Ni jak się taki NYT nie utrzyma przy życiu (afaik już jest w tarapatach finansowych), jeśli głównie będzie mógł liczyć na tego typu serwisy społecznościowe oraz okazjonalne większe ilości wejść, bo akurat coś ważnego się w kraju dzieje. Nawet jeśli różne diggi to trwały trend i większość ludzi będzie w ten sposób korzystać z internetu, to i tak szczerze wątpię, żeby to się opłacało w taki sam sposób, w jaki opłacało się w erze analogowej. A nawet jeśli ludzie będą z netu korzystać jeszcze inaczej, to takie gazety i tak powymierają.
A jaka jest alternatywa? Wyobrażacie sobie, że będę płacił za dostęp do NYT (albo onetu :), żeby sobie raz na jakiś czas przeczytać jeden artykuł? Bo ja jakoś średnio. A jeśli już nawet miałbym płacić za np. artykuły na tematy polityczne, to na pewno nie te zajmujące się bieżącym pieprzeniem politycznym, ale takie, które mi z tego całego szumu wyciągną tylko rzeczy istotne z punktu widzenia ekonomicznego/społecznego, czy jakiegoś tam (a co za tym idzie pisane przez ekonomistę, albo socjologa, który mi wytłumaczy na jakiej podstawie twierdzi to co twierdzi, a nie dziennikarza, który może co najwyżej przedstawić opinie kilku specjalistów). No taki Economist po polsku, tylko bez wypełniaczy.
Ale, co ja się tam, nastanie mad max i wszyscy umrzemy. A na poważnie -- pałętają mi się po głowie jakieś wybitnie zwariowane potencjalne rozwiązania, ale żadne nie jest dla mnie samego na tyle przekonujące, żeby kogokolwiek innego męczyć opisem. Mam niejasne przeczucie, że skończy się to wszystko jakimś gigantycznym stopieniem się mediów/providerów kontentu, gdzie w ramach jednej opłaty uzyskam dostęp do gigantycznego zestawu pisanych przez profesjonalistów artykułów. Innymi słowy, że do 90% pisanego za mamonę kontentu, do jakiego będę mógł znaleźć linki na reddicie, będę mógł otrzymać dostęp płacąc jakiś abonament może trzem różnym firmom.
Albo wreszcie będzie praktyczny micropayment.