Informacyjnie indukowana impotencja decyzyjna

Jeśli umie się szukać, sieć potrafi dostarczyć niezliczonej ilości mądrze brzmiących powodów dla których decyzja, którą chce się podjąć, jest właśnie tą najsłuszniejszą. A ja, mając tego faktu świadomość, staram się zawsze dostać do argumentacji przeciwnej, bo a nuż trafi mi ona do przekonania i zmienię zdanie. A nawet jeśli nie zmienię, to wolę podejmować decyzje mając świadomość wszystkich dostępnych opcji. Nie chroni mnie to oczywiście przed podejmowaniem decyzji błędnych, ale jakoś tak jestem skonstruowany, że wolę stwierdzić "o, jednak ziścił się ten scenariusz, który oceniłem jako mniej prawdopodobny", niż "WTF, w ogóle nie pomyślałbym, że to się może przydarzyć".

Od jakiegoś czasu zauważam, że takie podejście niestety bardzo mocno ogranicza rzeczywistą ilość decyzji, jakie jestem w stanie podjąć. Omówię to na przykładzie Rafała. Co przemawia za Rafałem:

  1. Wiedźmin jest cool.
  2. Saryusz-Wolski to wyexpiony boss na wysokim poziomie, więc jego poparcie coś znaczy.
  3. Mój znajomy, którego osądowi ufam, stwierdził, że Rafał naprawdę zna się na tej całej unioeuropejskiej robocie.
  4. Rafał ma takie CV, które u mnie wzbudza zaufanie -- widać w nim dużo expa.

A teraz jak wyglądają wątpliwości związane z powyższą argumentacją:

  1. To, że Żebrowski kogoś popiera, jest mało istotne. Żebrowski może mi się nawet kojarzyć z w miarę sensowną osobą, ale prawda jest taka, że kompletnie nic o nim nie wiem. Facet może uważać, że szczepionki to narzędzie szatana, a sam leczyć się homeopatycznie. Musiałbym go risercznąć, acz w praktyce nie warto, bo naprawdę głupim pomysłem jest traktować artystów jak autorytety.
  2. O Saryuszu-Wolskim też tak naprawdę nic nie wiem. Wiem tyle, że ma inteligentnie brzmiące nazwisko, które jako brand kojarzy mi się jakimiś europejskimi sprawami. Acz na codzień może być homeopatycznym kreacjonistą. Musiałbym go risercznąć.

  3. Jedna dobra rzecz, to zapewnienie o kompetencji przez kogoś, kogo kompetencji (i umiejętności oceny takich rzeczy) w miarę ufam. Musiałbym na temat Rafała z owym znajomym pogadać i wywiedzieć się więcej. Przy czym...
  4. ... w (ogólnie pojętym :) CV stoi także niejaki salon24 oraz PO. Salon mi się (pewnie głównie za sprawą WO) kojarzy raczej negatywnie, więc musiałbym zrobić dosyć rozległy risercz, jak wyglądała Rafałowa aktywność na tymże salonie. Analogiczna sprawa jest z Platformą -- tak jak republikanom się demokraci kojarzą z nienawidzącymi swojego kraju pedziami, tak mi się polska prawica automatycznie kojarzy z religijnymi i faszyzującymi nieukami, a PO jednak mi się kojarzy prawicowo. Więc musiałbym bardzo rozlegle risercznąć czym się Platforma na forum europejskim zajmuje w sprawach mnie interesujących, a jeśli czymś, z czym się nie zgadzam, to do jakiego stopnia Rafał będzie musiał przestrzegać dyscypliny partyjnej (tzn. czy jest to dla mnie akceptowalne zło).
  5. Jakby tego było mało, kilka odcinków House'a temu scenarzyści uświadomili mi, że tylko mi się wydaje, że jestem mniej podatny na oszustwa, niż przeciętny człowiek. Tak naprawdę można spokojnie zrobić listę sygnałów społecznych, które ludzie tacy jak ja interpretują jako zapewniające o kompetencji i dobrych intencjach, po czym z łatwością je podrobić. Ja serio byłem w ciężkim szoku, że kupiłem tamto oszustwo tak samo gładko, jak biedny Taub. I mi się teraz odzywają dzwonki alarmowe w głowie, jak patrzę na zajebistą listę referencji Rafała.

Z powyższego wynika, że żeby rzeczywiście zagłosować z czystym sumieniem na Rafała, musiałbym wykonać wręcz idiotyczną ilość riserczu, czego na pewno nie zrobię, bo nie nudzi mi się aż do tego stopnia. Czyli co, nie głosować?

No właśnie niestety nie. Polecam przeczytać ten esej Yudkowsky'ego w całości. Podsumować go mogę tak: jeśli zobaczysz jak większe dziecko bije mniejsze dziecko, to pewnie myślisz, że masz trzy możliwe reakcje:

  1. Interweniować w obronie mniejszego.
  2. Mniejszy powinien się nauczyć, żeby nie zaczepiać silniejszych. Przyda mu się ta nauka.
  3. Eh, dzieci. Jestem dorosły, nie mam zamiaru się błaźnić mieszając w takie rzeczy.

Problem polega na tym, że drugi i trzeci scenariusz różni się czymś tak naprawdę tylko i wyłącznie w czyjejś głowie. Brak reakcji, niezależnie od powodów, jest w efekcie przyznaniem silniejszemu prawa bicia słabszego. Tak naprawdę wybory są tylko dwa.

Mając tego świadomość, nie mogę kwestii rafałowej "rozwiązać" stwierdzeniem, że podjęcie zadowalającej mnie decyzji jest po prostu zbyt trudne, więc postanawiam "zachować neutralność" i niech inni decydują za mnie. W efekcie jest to równoważne z podjęciem decyzji o (statystycznie nieistotnym) zwiększeniu przewagi głosowej kandydatom o poglądach odmiennych, niż moje własne. Innymi słowy przyznaję "rację" (prawo decydowania) stronie przeciwnej.

Oczywiście dosyć kluczowym jest tu ten nawias mówiący o tym, że to, co ja zadecyduję w tej konkretnej sprawie politycznej jest tak naprawdę statystycznie nieistotne. Przy czym ja jestem akurat na takim etapie życia, że staram się szukać "filozofii życiowych"[1] aplikowalnych szerzej dla mojego pokolenia i ludzi o podobnym usposobieniu i w podobnej sytuacji życiowej.

[1] Właściwie to bardziej konkretnych implementacji i praktycznych zaleceń; mam małe zaufanie do potencjalnie nadmiernej ogólnikowości tzw. "filozofii życiowych".

Eh, przydałaby się jakaś pointa. Najsensowniejsze, co jestem w stanie wymyślić, to że po prostu powinienem na takiego Rafała i jemu podobnych głosować, bo, przy ograniczonych zasobach, jakie jestem w stanie na to poświęcić, jest on wyborem potencjalnie najbardziej bliskim temu, co chciałbym swoim głosem osiągnąć.

Ogólniejszy wniosek natomiast jest taki, że dla ludzi takich jak ja, tak naprawdę najlepszym wyjściem jest albo bardzo mocno wkręcić się w interesujące nas aspekty polityki (i może publikować swoje znaleziska), albo wręcz zacząć jakoś współpracować z ludźmi, na których chcielibyśmy głosować, żeby móc ich poznać w wystarczającym stopniu, by głosować z czystym sumieniem.

Iiiiijasne, zwłaszcza to drugie brzmi bardzo wykonalnie. (A komitety wyborcze kojarzą mi się z wykorzystywaniem naiwniaków do robienia głupich rzeczy. O.)

  1. 1. BeteNoire

    Riserczowanie rządzi. Pointa porywa. Ale co rulezuje naprawdę to implementacje praktycznych zaleceń w świetle potencjalnie nadmiernej ogólnikowości ironicznie ujętych filozofii życiowych.
    Ja pierdolę.
    Człowieku, idź na miasto, pogadaj z żulami, liźniesz normalnego, życiowego języka. I być może pozytywnie suponowanych odniesień niedocenianego aczkolwiek realnie słusznego odniesienia do wzmiankowanych zjawisk.

  2. 2. Liorithiel

    Mam ten sam problem. I choć jeszcze nie przeglądałem jeszcze akurat dostępnych wyborów (raczej dlatego że nie wiedziałem jeszcze w którym okręgu będę głosować), znalazłem dwa sposoby które czasem pozwalają znaleźć bardziej osobiste opinie na różne tematy.

    Jeden to wyszukanie hasła w góglach z dodanymi dodatkowami słowami kluczowymi jak „anty”, „nie”, ewentualnie słowami które wystąpią w recenzjach po dłuższym czasie: „złamany”, „popękany”, itp ;-) np. wygóglanie „x61 anty” szybko przekonało mnie żeby nie kupować tableta z lenovo.

    Drugi to po prostu przejrzenie grup dyskusyjnych pod kątem konkretnego hasła, z ograniczeniem na daty postów — tak żeby ominąć zbyt świeże informacje. Tak udało mi się znaleźć kilka ciekawostek nt. posłów w poprzednich wyborach.

    Dużego researchu nigdy nie robię. Jeśli mi nie zależy na czymś na tyle żeby spędzić kilka dni szukając informacji, jedyne co mi pozostaje to zawierzyć autorytetom lub góglaniu.

  3. 3. mmazur

    Co do okręgów to swoją drogą. Rafał robił tylko za taki przykład, ja jestem z Opola, więc jeśli będę chciał głosować, to będę musiał się zorientować kto tu w ogóle jest dostępny.

  4. 4. wo

    „Co przemawia za Rafałem:
    Wiedźmin jest cool.”

    Rze co??? Fajansiarski serial z Żebrowskim jest cool? Dla mnie to kolejny argument przeciw. Facet się lansuje na Naszej Klasie, Goldenline i w Psychiatryku, nawiązuje do koszmarka Rywina i Szczerbica. Wniosek: to jest kandydat dla vo duyen.

  5. 5. mmazur

    Dobra, dobra. Wiedźmin wyglądał cool i jest w mojej pamięci cool, bo oglądałem ten serial raz, wiele lat temu i zdążyłem zapomnieć jaki był gupi. Więc Żebrowski kojarzy mi się z fajnie wyglądającym wiedźminem oraz książkami, a nie z serialem.

    Plus sam pomysł na spot jest całkiem fajny.

Adde commentarium: (markdown)



WARNING: If it takes more than an hour to write your comment, you'll loose it due to PHP session timeout. Just to be safe, select your comment, copy it (ctrl+c), reload this page, paste it (ctrl+v) and then click "Commentare".