$HOME sweet $HOME
W końcu przyszedł termin przekazania mieszkania i w ciągu ostatnich kilku dni wyprowadziliśmy się z wynajmowanego, a wprowadziliśmy się do własnego. (Spora) garść spostrzeżeń:
- Bez samochodu byłaby kaplica, zwłaszcza jeśli idzie o zakup mebli. Duże sklepy meblowe są zazwyczaj na obrzeżach miasta. Do tego są duże, a ich obchód trwa sporo czasu i jest męczący. Więc jeśli ktoś nie chce kupić pierwszych lepszych mebli, bo chodźmy już stąd, jestem zmęczony (a przeciętny facet ma zapewne małą odporność na plątanie się po takich przybytkach; ja wiem, że mam), to trzeba się liczyć z co najmniej kilkoma wycieczkami. Preferowalnie nie w weekendy, jeśli ktoś ma taką możliwość, bo tłoczno.
- Black Red White wygląda jak Ikea, ale to nie jest Ikea. Niestety za późno na to wpadliśmy, dlatego też stół do kuchni będziemy mieli za jakiś miesiąc (z potencjalnym hakiem), a łóżko za tydzień. Na szczęście Magda wpadła na genialny pomysł zakupienia samego materaca (znaczy takiego łóżkowego) w Ikei, więc póki co śpimy na nim.
- Pamiętajcie, żeby nie przeprowadzać się w grudniu akurat jak zaczynają się mrozy i śnieg. Oczywiście jak już skończyliśmy, to się teraz cieplej zrobiło.
- Wnoszenie kilku tur dużej ilości ciężkich rzeczy po schodach na trzecie piętro jest męczące. Nie polecam.
- Skręcenie czterech krzeseł lub dużego biurka z Ikei zapowiada się jak fajna zabawa (jeeej, duże klocki Lego!), póki nie jest godzina później, a dalej się nie skończyło.
- Własny mały pokoik w którym mieści się fajne półokrągłe biurko, fotel "prezesa" i jakaś szafka czy dwie, jest bardzo fajny. Jak będę miał w nim już komplet mebli i go na wiosnę odnowię, to wrzucę zdjęcia.
- Odziedziczony po poprzednich właścicielach teletransporter jest... kontrowersyjny. Miło się dzisiaj słuchało radia biorąc prysznic, ale konserwacja i braki ergonomiczne tego czegoś mogą być przeszkadzające. Plus nie czuję się najpewniej myjąc się w czymś, co jest podłączone do prądu. Energize!
- Dodatkowo jest on na 20-centymetrowym podwyższeniu, sam ma bardzo wysoki brodzik i bardzo ciasne wejście, więc wchodzenie/wychodzenie z niego nie jest trywialne. Osoba starsza mogłaby się przy tym nieźle uszkodzić.
- A ubikacja to taka komórka metr na metr. Niewygodne toto, duszne i jak tylko się włączy światło, to zdekowany gdzieś wiatrak zaczyna robić bardzo głośne zzzzzzzzzzzz... I prędzej czy później się walnę w łeb o drzwi (i podbiję oko klamką) siadają lub próbując wstać.
- Całkiem spora paranoja poprzednich właścicieli jest intrygująca. Dostępu do mojego mieszkania bronią: trzy piętra, okna na klucz, zamykana na kilka (różnych) kłódek metalowa krata na całej szerokości okna i drzwi balkonowych (serio), oraz podwójne drzwi z czterema zamkami (każdy inny). Nie wiem co oni w tym mieszkaniu trzymali tak wartościowego, ale w moim przypadku ewentualny złodziej będzie raczej zawiedziony, jeśli jedyne co znajdzie, to nienajnowszy komputer z monitorem warte razem jakieś kilkaset złotych (bo jak nas nie ma, to znaczy, że, też stare i z dolnej półki laptopy mamy przy sobie). Nawet telewizora nie mamy :) I o ile nie trzymałbym w mieszkaniu czegoś rzeczywiście drogiego, to raczej bym się nie decydował na instalowanie takich zabezpieczeń, ale jak już są, to mam zamiar korzystać. Może mi ubezpieczelnia jakąś zniżkę nawet za to da?
- Jak to dobrze, że biedronka jest tak blisko. Fakt faktem, prawie nic w niej nie ma, ale choćby coś do jedzenia się zawsze znajdzie.
- 30mbitów (i 2 uploadu) z UPC są fajne. Dostany od nich mocno konfigurowalny modemorouter z wbudowanym wifi też. No i miło, że dorzucają kartę wifi na usb (acz mi się nie przydała). Jeszcze gdyby switch w tym routerze był gigabitowy...
- 45-dniowy okres wypowiedzenia w Asterze jest niefajny. Ich możliwości techniczne też nie są fajne. Za około 90zł płacone w UPC za te 30mbitów, w Asterze dostałbym w porywach do ośmiu-dziesięciu (i odpowiednio niższy upload).
Własne mieszkanie (znowu) fajnie mieć. Wygląda na to, że będę musiał się zainteresować kupnem jakiejś wiertarki (no i kombinerek, bo mi je chyba monter z UPC przez przypadek podharcerzył) i różnymi takimi związanymi z konserwacją i remontowaniem, bo zapowiada się tego potencjalnie całkiem sporo. A to dziurę na kabel wywiercić, a to karnisze zamontować, coś tam uszczelnić i takie tam.
Czas kończyć, bateria w lapku niedługo padnie, a jesteśmy już za Częstochową, niedługo powinniśmy dojeżdżać. Merry Christmass!
22 XII 2009 o 20:13
ale po co 30 Mb, nawet 8-10 to już sporo, Internet będziesz backupować?
22 XII 2009 o 20:23
To bardziej kwestia niemożności osiągnięcia tego limitu. Magda może sobie coś ściągać, a w tym czasie ja mogę sobie też coś ściągać i jednocześnie oglądać jakiś filmik na youtubie w HD (a dwa pozostałe w osobnych tabach mi się buforują) i nie muszę się zastanawiać nad zarządzaniem łączem w tym momencie, bo mi go po prostu wystarcza na wszystko.
Plus duży upload jest miły, jak człowiek uploaduje różne binarki na serwery pracowe.
22 XII 2009 o 20:33
jasne że duży upload się przydaje, ale przy tych 30 w dół to jednak zdecydowanie szybciej się te 2 w górę zapchają , zresztą już wifi może zwalniać takie łącze :)
22 XII 2009 o 20:35
TYLKO wiertarko - wkrętarka. O jak największej mocy. Polecam z doświadczenia trwającej cały czas podobnej sytuacji.
22 XII 2009 o 20:37
Może, ale akurat wykorzystanie całych trzydziestu (które nawet niekoniecznie są osiągalne przez 24h/dobę) przez jeden komputer podczas normalnej pracy jest wątpliwe. Chociaż nie, jak coś kopiowałem większego z desktopa na laptopa Magdy (po wifi), to wyciągał coś w okolicach 30mbitów (na 54 teoretycznym), więc pewnie nawet by się dało.
22 XII 2009 o 20:51
Zgadzam się z torero: wkrętarko-wiertarka rządzi. Porządna, akumulatorowa, z porządnym akumulatorem (najlepiej i zapasowym) – to do skręcania mebli itp. i robienia otworów w miękkich materiałach. Do ścian to trzeba niestety już często osobną, porządną udarówkę.
Miałem tak „zabawkę” (malutki Bosh), której już na początku akumulator na długo nie starczał, a teraz i jednej śrubki tym nie dokręcę po paru godzinach ładowania. Znaczy się akumulator już do niczego i zabawka nadaje się tylko do utylizacji.
Na ostatnią przeprowadzkę pożyczyłem sobie „profesjonalną” wiertarko-wkrętarkę, z dwoma akumulatorami. I to już było cudo, czy do skręcania lub rozkręcania mebli, czy do wiercenia w ścianach (nie wszystkich jednak).
No i jak już mówimy o wiertarkach, to wspomnę jeszcze, że lepiej nie oszczędzać za bardzo na wiertłach (ale w drugą stronę na domowe potrzeby też przesadzać nie trzeba). Bo potem się wierci jedną dziurę piętnaście minut, a po zmianie wiertła parę sekund wystarcza :)
Oprócz kombinerek polecam też cążki do drutu. Niesamowicie przydatne narzędzie („kombinerki też starczą” powie tylko ten, co się cążkami dobrze nie pobawił). :)
22 XII 2009 o 21:52
Jajcuś: Bocznoszczypce rulez ;)
Zależy w jakim budynku mieszkasz, ale do ścian w starszych blokach to tylko porządny udar/młoto-wiertarka z SDS i dobrym wiertłem. Wydasz może 10-20 PLN więcej na wiertło, ale za to oszczędzisz sobie kilku innych zakupów i masę czasu...
Ech, chyba trzeba coś ze sobą zrobić - ja tu zbieram dwa miesiące na flasha do aparatu a ten sobie mieszkanie kupuje - chyba nie w tym mieście co trzeba pracuję hehe.
22 XII 2009 o 22:47
Podoba mi się bardzo tytuł tego wpisu. :)
23 XII 2009 o 08:03
Moim zdaniem BRW rządzi! To fakt, że jeśli robimy zakupy w mniejszej placówce (chociaż w Gdańsku postawili teraz coś a'la 2x IKEA) to trzeba poczekać, ale to co ja kupowałem u nich dobrze wykończone, w miarę solidne jak na samodzielny montaż.
Co Wy, baby jesteście żeby elektrycznie wkręcać? Śrubokręt rządzi! ;) Później łapy odpadają, ale jaka radość, JA SAM ;)
23 XII 2009 o 09:17
matipl: nie miałeś np. 30 długich, solidnie się trzymających, wkrętów do wykręcenia… ;)
23 XII 2009 o 11:20
@matipl: ani prowadnicy do drzwi harmonijkowych z wiszącymi w niej drzwiami, gdzie wkręty trzeba było montować delikatnie, żeby nie zniszczyć plastiku prowadnicy :)
23 XII 2009 o 11:28
@torero: no tak… taka wkrętarka sprawdza się zarówno tam, gdzie trzeba dużo pracy (no bo nie siły, jeden obrót czasem łatwiej załatwić ręcznie) jak i tam gdzie trzeba dużo delikatności :)
23 XII 2009 o 12:26
@Jajcuś: skręcałem meble, biurka, łóżko małżeńskie, więc miałem ;)
23 XII 2009 o 13:04
Taki ciekawy wpis a wy się czepiliście tej wkrętarki ... :)
23 XII 2009 o 14:13
@Prosiator: bluźnisz… co może być ciekawszego od wkrętarki? ;)
23 XII 2009 o 14:15
wkretarka z kaburą :>
23 XII 2009 o 14:44
@Jajcuś: młoto-wiertarka z 1,5 metrowym wiertłem :D
24 XII 2009 o 02:01
@DeeJay1: Kobieta z tą młoto-wiertarką skręcająca te meble za nas, jak nam się już znudzi :P