Nowy Śmierdzący Świat Stole This Film
Nowa siedziba Krytyki Politycznej ma bardzo fajną lokalizację i jest obszerna w środku. A do tego na parterze jest knajpa... w której ewidentnie wolno palić.
Co samo z siebie nie jest problemem, ale niestety sala w której odbywają się różne spotkania/prelekcje/pogadanki znajduje się bezpośrednio nad rzeczoną knajpą, a prowadzi do niej strasznie szeroki korytarz bez żadnych drzwi (?). Skutek tego taki, że nalepka "zakaz palenia" robi tylko za głupi dowcip, bo wyziewy z knajpy powodują, iż w sali wykładowej jest po prostu siwo od dymu papierosowego.
Ja rozumiem, że duże sale w dobrej lokalizacji na tego typu imprezy masowe są towarem deficytowym, ale kamaaan. Następnym razem jak będzie tam organizowane coś ciekawego (czyli jutro) nie będzie to tylko problem "czy chce mi się ruszyć cztery litery" ale także "czy chcę siedzieć przez X godzin w smrodzie, a po powrocie musieć brać prysznic, bo mi włosy prześmierdną".
Z innych spostrzeżeń po dzisiaj:
- Brak dobrego/ostrego moderatora z przygotowanymi konkretnymi punktami do dyskusji oznacza chaos.
- Publika nadaje się do zadawania pytań po części zasadniczej, ale nie do tworzenia owej części zasadniczej, bo patrz punkt powyższy.
- Człowiek, który chce powiedzieć coś mądrego, przestaje słuchać, co mówią inni, a zaczyna liczyć sekundy, aż będzie mógł zacząć własną wypowiedź. Sam to też obserwuję u siebie. (Jakakolwiek spójność dyskusji bierze wtedy w łeb, stąd punkt pierwszy.)
- Film był praktycznie cały o piratebayu sprzed paru lat i w sporej części miał postać dosyć komicznej propagandy.
- Dyskusja po filmie była o czymś zupełnie innym.
- "Jarosław Lipszyc naczelnym Robin Hoodem polskiego internetu". :)
- Mocno kontrastowo to wygląda, jeśli praktycznie cała sala składa się z osób w wieku okołostudenckim plus raptem kilku wyglądających na starszych.
- Na dodatek jest to mało optymistyczny kontrast.
16 II 2010 o 00:17
Absurdów z paleniem w tym miejscu jest jeszcze co najmniej sztuk jeden: w knajpie zakaz palenia jest... per stolik. Serdeczne gratulacje dla tego, kto to wymyślił. :) Byłem tam z grupką znajomych, usiedliśmy przy jednej z ław i kolega nie mógł zapalić siedząc z nami, ale nie było już żadnego problemu, jak usiał metr dalej przy stoliku zaraz obok naszej ławy. Co oczywiście w knajpie pełnej palących ludzi nie robiło nam dokumentnie żadnej różnicy. Czysty idiotyzm. :)
16 II 2010 o 09:30
Generalnie wydzielanie w jednym lokalu przestrzeni dla palących i dla niepalących jest jak wydzielanie jakiegoś toru na basenie dla tych co nie sikają do wody.