Za dużo danych

Do czego nadają się zakładki w przeglądarce? Do niczego. Dzisiaj robiłem porządki i z uzbieranych na przestrzeni ostatnich dwóch lat linków, prawie wszystkie poszły do kosza. Kiedyś dodałem je z założeniem, że przeczytam w wolnej chwili. Takowa nigdy nie nadeszła. Za dużo informacji, za mało czasu, by je przyswoić. Drażni mnie to.

W pracy używamy paru bardziej skomplikowanych technologii. W latach mogę liczyć czas, jaki zajmie mi poznanie ich w stopniu wystarczającym, by następny pracodawca mógł mnie zatrudnić i powiedzieć:"tu masz wytyczne, zrób tak, żeby od razu działało". Ale taka jest charakterystyka mojego zawodu -- co jakiś czas uczyć się nowych systemów abstrakcji i sposobów myślenia o problemach, po czym stosować tę wiedzę w praktyce. Jeśli chcę, żeby pracodawcy/klienci mnie cenili, muszę umieć ten proces sprawnie przeprowadzać. Z każdą kolejną iteracją coraz sprawniej. Przyswajając nową wiedzę muszę myśleć o tym, żeby następnym razem szło mi to lepiej.

Niestety (?) taki rygor myślowy i podejście zadaniowe to nie jest coś, co można po prostu wyłączyć. W takich samych kategoriach myślę o właściwie dowolnej innej czynności. I tu się pojawia problem z nadmiarem danych. W domenie zawodowej za decydowanie na jakim konkretnie wycinku wiedzy powinienem się skupiać, odpowiada mój szef. To jego biznes, on decyduje nad czym należy pracować, żeby klientom się podobało. Potrzebujemy funkcjonalności X? Ok, trochę poszukam, potestuję, po czym znajdę najbardziej obiecujące podejście i zacznę się w nie wgryzać.

Ale w przypadku mojego życia, to ja jestem szefem. Ja oceniam wymagania, ja dobieram priorytety, zawężam pole poszukiwań, wybieram konkretne rozwiązanie, wprowadzam je w życie, obserwuję wyniki, porównuję z oczekiwaniami, koryguję. I to wszystko mocno po omacku. Homo sapiens nie ma instrukcji obsługi.

Nadmiar danych, niedobór czasu. Jakieś półtora miesiąca temu spędziłem z ładnych kilkadziesiąt godzin wgryzając się w egzystencjalizm (tak, jestem w tym wieku). Była to dobra inwestycja czasowa, bo, choć nie znalazłem tam rozwiązań, to znalazłem pewną strukturę, dzięki której wiem na czym mogę się skupiać, a w przypadku czego traciłbym tylko czas.

Ale to było tylko mocno wysokopoziomowe myślenie, "filozofia życiowa". Jak, kiedy i w jakiej kolejności zabrać się za rozgryzanie bardziej przyziemnych spraw? Kilka przykładów takowych:

  • Matematyka nie kłamie: za mojego życia przeludnienie oraz niedobory surowców materialnych będą problemem. Jak i czy w ogóle mogę się zabezpieczyć przed skutkami?
  • Emerytura i ogólnie inwestycje. W co? Ile? Wiem, że nasz system emerytalny nie ma prawa przeżyć w obecnej formie przy obecnej demografii. Wiem też, że system giełdowy jest obecnie bardzo mocno oderwany od rzeczywistej produkcji, a ujemny przyrost naturalny działa dodatkowo na niekorzyść. Jak długo mogę nie znać odpowiedzi na te pytania? Każdy rok, w którym nic nie inwestuję drastycznie zmniejsza moje przyszłe zyski.
  • Ze spraw bardziej krótkoterminowych: na czym powinienem się skupiać zawodowo? W czym się doszkolić? Jakie są moje cele finansowe? Jakie są w ogóle kierunki rozwoju mojego sektora gospodarki?

Każde z powyższych rozbija się na sporą ilość podproblemów, nawet tak prozaicznych, jak wygląd. Przez większość życia ubierałem się byle jak. Czy widzę się za pięć lat na stanowisku kierowniczym? A jeśli tak, to może wypadałoby sobie zacząć powolutku podwyższać poprzeczkę jeśli idzie o sposób ubierania się?

A może nie, bo nie mam tyle czasu, żeby zajmować się wszystkim na raz. Natomiast funkcjonalnie by było, gdybym mógł za rok albo trzy powrócić do rozważań na ten temat i porównać moje obecne wnioski z przyszłymi. Zapewnienie takiej trwałości zgromadzonej przez siebie wiedzy jest samo w sobie ambitnym zadaniem.

Parę lat zajęło mi opracowanie systemu zarządzania informacjami, w którym się nie gubię i który się w miarę sprawdza. Jest to temat na osobną notkę, którą prędzej czy później naskrobię, ale na razie tylko wymienię, że w chwili obecnej na bieżąco korzystam z: mindmap, KDE-owych żółtych karteczek, KDE-owego minutnika, KOrganizera, papierowego megadziennika (w którym prowadzę m.in. dziennik pracowy), mniejszego prywatnego dziennika, kilku notatników z wyrywanymi kartkami, karteczek przyczepianych magnesami do tablicy, pióra na naboje, bit.ly oraz blipa. A ponieważ dzisiejsze porządki w zakładkach uświadomiły mi poważne niedobory stosowania do pewnych zadań kombinacji bit.ly, blipa oraz megadziennika, więc szykują się tu w najbliższym czasie większe modyfikacje.

I skoro mam już za sobą ten przydługi wstęp, to chciałbym przejść do meritum: czy któryś z czytelników może polecić delicious, albo podobny serwis, bo ostatnio zacząłem rozważać korzystanie z tagowania linków? ;)

  1. 1. D4rky

    Tagowanie linkow ssie, bo musisz o tym zawsze pamietac ;) Dlatego korzystam z Awesomebara, a do wazniejszych tekstow Instapaper.

  2. 2. remiq

    Jeśli coś ma Ci się przydać, przeczytaj teraz. Zostawienie na później gwarantuje, że Ci się to nie przyda.

  3. 3. Zal

    Przez większość życia ubierałem się byle jak. Czy widzę się za pięć lat na stanowisku kierowniczym? A jeśli tak, to może wypadałoby sobie zacząć powolutku podwyższać poprzeczkę jeśli idzie o sposób ubierania się?

    Zmobilizowałeś mnie do tego, aby samemu zakupić nowe ubrania i pomyśleć nad innymi elementami wyglądu. Od dłuższego już czasu obiecuję sobie, że zajmę się tym, jak już będę mieć nieco spokoju.

    Co do reszty - mam podobny problem, "skrzywienie zawodowe". Wszystko kalkuluję. Najbliżsi śmieją się, że związek też mam przemyślany w kontekście teorii gier :>

  4. 4. Adam

    Wydaje się że diigo.com daje znacznie więcej niż delicious. Zastanawiam się nad migracją, ale w sumie i tak nie korzystam z niczego więcej niż tagi, ale też delicje niewiele więcej oferują.

  5. 5. daromar

    jak nie boisz się wielkiego G to może Google Bokmarks z rozszerzeniem do Firefoxa Gmarks albo przez stronę Google netbook jako sidebar

  6. 6. KosciaK

    Delicious fajne jest! Na pewno nie pomoże w rozwiązaniu problemu nieczytania zakładek zostawionych na później. One zawsze się będą nawarstwiać. Za to dzięki tagowaniu i w miarę sprawnej wyszukiwarce pozwala w prosty sposób odnaleźć zakładkę, gdy nie pamiętasz nazwy serwisu ani artykułu, ale coś ci się w głowie kołacze, że było to coś fajnego i treściwego. Przydaje się też gdy chcesz komuś podać kilka ciekawych linków na zasadzie "a masz tu, sam sobie poczytaj i głowy mi nie zawracaj".

  7. 7. KosciaK

    @daromar - jeśli dobrze pamiętam Google Bookmarks oraz Google Notebook już nie są rozwijane, więc jest pewne ryzyko

  8. 8. daromar

    KosicaK: po kolei
    1 Google Notebook nie jest już rozwijany i nie można się do niego zapisać, ale dla istniejących użytkowników działa

    2 Google Bookmarks jest podpięty pod historię wyszukiwań i toolbar Google a o tym żeby to zamykali nic nie słyszałem; no i co chcesz rozwijać przy zakładkach?

  9. 9. woocash

    Polecam Read it Later

  10. 10. Lookanio

    Na permalinki (np. how-to, manuale i inne teksty, do których mogę kiedyś wrócić) stosuję delicious. Teksty (ale też video, audio) o krótkim terminie świeżości bądź co do których mam wątpliwości czy chcę mieć na trwałe wpisane, terminują w poczekalni/czytelni - Read It Leater. Po przeczytaniu (albo i nie, o czym w kolejnym zdaniu) decyduję co dalej.
    W praktyce jednak ok. 1/3 z nich nie czytam, kasując bez mrugnięcia okiem po stwierdzeniu, że już mnie to nie ciekawi/jest mi niepotrzebne :-)

    Pozdr.

  11. 11. Mekk

    Polecam kombinację delicious z RIL (artykuł o tym http://notatnik.mekk.waw.pl/archives/147-Zakladki.html )

    Jeśli Ci się nie spodoba, troszkę inny interfejs ma diigo.

    Ogólnie: tagowanie tak, foldery nie.

  12. 12. mmazur

    @Mekk, potestowałem i rzeczywiście delicious spełnia moje wymogi i to znacznie lepiej, niż bit.ly. Nie wiem jak RIL, bo w sumie to nie jest wybitnie ważne, ale kto wie, może kiedyś spróbuję.

Adde commentarium: (markdown)



WARNING: If it takes more than an hour to write your comment, you'll loose it due to PHP session timeout. Just to be safe, select your comment, copy it (ctrl+c), reload this page, paste it (ctrl+v) and then click "Commentare".