Brzydkie słowa na "p"
Zawartość poniższej listy to (permanentny) ruchomy cel, któremu spróbowałem nadać jakiejś struktury w nadziei, że się komuś przyda.
Uwaga: poniższe jest pisane z punktu widzenia osoby pracującej w domu, co ma swoje specyficzne wyzwania.
- Jeśli co jakiś czas łapiesz się na analizowaniu własnej produktywności, to pogratuluj sobie -- jeszcze się nie poddałeś, czyli może będą z ciebie ludzie.
- Praca nad sobą to długofalowy proces. Nie zostaniesz Stevem Jobsem w 21 dni. Licz w tygodniach, miesiącach i latach.
- Do zarządzania tym procesem musisz podejść metodycznie, tworząc sobie odpowiednie narzędzia. Następnie regularnie poświęcaj czas na testowanie funkcjonowania owych narzędzi oraz wprowadzanie modyfikacji. (Jest to fajna zabawa!)
- Przez narzędzia rozumiem tak sposób zarządzania własnym czasem (organizery, notatniki, mindmapy, etc.), jak i model w ramach którego myślisz o tych sprawach.
- Oba są równie ważne. Bez tego drugiego nie będziesz miał pomysłów na ulepszenia w tym pierwszym. Bez tego pierwszego... heh.
- Pełna lista dystrakcji i zachowań prokrastynacyjnych jest Świętym Graalem. Kompletuj ją stopniowo. Nie zniechęcaj się kolejnymi podejściami.
- Wprowadzając nowy pomysł w życie zawsze najpierw zapisz swoje oczekiwania. Później pamiętaj, żeby konfrontować otrzymane rezultaty z tym, co miałeś nadzieję, że się stanie.
- Ustal sobie realistyczne dzienne limity pracy. Produktywne osiem godzin (tzn. odliczając jakiekolwiek przerwy) jest osiągalne, ale tylko dla kogoś, kto długo trenował. Zacznij od czegoś sensownego, np. sześciu godzin pięć dni w tygodniu.
- Ustal sobie minimalny dzienny próg godzinowy, poniżej którego staraj się nigdy nie schodzić. Jeśli tego nie zrobisz, to wystarczą dwa nieproduktywne dni z rzędu i choćbyś stawał na głowie, tygodniową godzinówkę będziesz miał śmiesznie małą, co jest bardzo demotywujące (i psuje weekend). Ja celuję w minimum trzy godziny.
- Unormowanie sobie trybu dobowego jest przydatne.
- Siadając rano do pracy ustaw sobie timer na np. 30 minut. Po upłynięciu tego czasu musisz wyłączyć reddita i zabrać się za robotę.
- Zaczynaj pracę od czegoś lekkiego, przyjemnego, wręcz mechanicznego, niekoniecznie będącego twoim dzisiejszym zadaniem. Postaraj się uprzyjemnić sobie wejście w tryb pracowy. (Obecnie eksperymentuję z kombinacją: słuchanie TED-a i robienie czegoś bardzo mechanicznego. Acz nie trzymam kciuków za tę metodę.)
- Jeśli przetrzymasz z 15-20 minut (liczby wyciągnięte z kapelusza) pracy, to wpadasz w odpowiedni tryb i zaczyna się robić fajniej.
- Acz łatwo z niego wypaść sprawdzając co chwilę facebooka. Świadomie nie pozwalaj sobie na to. (Tak, może to polegać na zamykaniu nowo otwartej karty przeglądarki trzy razy na minutę.)
- Prokrastynacyjna Spirala Śmierci: im dłużej zajmujesz się czymś innym, niż pracą, tym szczelniej twój mózg pokrywa Mgiełka Niemocy. Mgiełka Niemocy nigdy nie przeszkodzi ci w dalszej prokrastynacji, ale coraz bardziej oddala perspektywę zabrania się za coś produktywnego. Po paru godzinach w pełni rozwinięty Mgiełozor Armagedonu doprowadza cię do stanu niemal wegetatywnego -- jesteś w stanie spędzić resztę dnia klikając "odśwież" na facebooku w nadziei, że ktoś coś napisze.
- Jedynym sposobem wyrwania się z PSŚ jest Reset Systemu. Musisz wstać od komputera, przez jakiś czas zająć się czymś zupełnie innym, po czym wrócić do komputera (już bez Mgiełki) i od razu zabrać się za robotę, tym razem uważając, by nie wpaść w kolejny PSŚ. Obecnie używane przeze mnie sposoby:
- prysznic,
- krótki spacer,
- przeniesienie się z pracą do stojącego biurka (testowane od niedawna; zaczynam wtedy pracować przy laptopie postawionym na szafce; znacznie zmniejsza to ochotę na obijanie się, bo nie da się komfortowo stać w nieskończoność).
- Będziesz miał okresy mniej i bardziej produktywne. Pogódź się z tym.
- Produktywność autora jest w jego opinii OKDR. Oznacza to, że wszystkie powyższe rady są bardzo mało warte (bądź też jest potwierdzeniem punktu drugiego).
- Brzydkie słowa na "p" to produktywność i prokrastynacja.
08 V 2010 o 21:35
ROTFL.
Bardzo ładnie to ująłeś. Nigdy wcześniej nie zwróciłem na to uwagi. W sumie w połączeniu z punktem 12. ("zaczynaj od czegoś lekkiego") to wygląda na dobry sposób żeby zacząć pracę (sam czasem tego używam, czasem poprzedzając rytuałem zabierania się do roboty (sporządzanie kawy w naszym zajefajnym ekspresie, do którego najpierw trzeba dotrzeć)).
08 V 2010 o 21:50
Mgiełka Niemocy -- zwerbalizowałeś nienazwane -- teraz wreszcie wiem, jak to nazywać.
08 V 2010 o 22:10
Niestety, dla wielu informatyków w wielu firmach te zachowania są standardem.
Bo przecież praca jest od sprawdzania co w internecie piszczy albo grania w gry.
08 V 2010 o 22:15
Zdefiniuj "informatyk w firmie".
Myślisz o administratorze? W obowiązkach dobrego administratora jest nudzenie się. Gdy zapieprza z piętra na piętro i nie ma czasu siedzieć na dupie i przeglądać demotywatorów, znaczy że albo jest przeładowany obowiązkami (i niech coś większego pieprznie; działanie całej firmy zamrożone), albo jest kiepski i nie potrafi sobie zautomatyzować pracy[*] -- należy go zwolnić i zatrudnić kogoś kompetentnego.
[*] Nie znaczy to że każdy gościu nieumiejący automatyzować pracy jest kiepski. To dotyczy tylko administratorów.
08 V 2010 o 22:25
Nie tylko administratorów. Analityków, projektantów, programistów i testerów też.
Wybacz, ale jeżeli administrator nie ma nic lepszego do roboty niż oglądanie demotywatorów to jest dupa, bo jest tyle ciekawych rzeczy w infrastrukturze zarówno sprzętowej jak i programowej, że nie można się nudzić, nawet przy istniejącym mocno sformalizowanym zarządzaniu zmianą. A zdarzają się w niej takie rzeczy o jakich nie śniło się nawet tym największym wymiataczom.
I co z rozwojem własnym?
A czasy administratorów od jednego serwera/switcha/routera/systemu to raczej już przeszły do historii.
Istnieje również opcja, że całą robotę robi za Ciebie inżynier od integratora, ale to może się skończyć tym, że nie będziesz umiał zmienić hasła w systemie albo wręcz się do niego zalogować pomimo wielu szkoleń.
08 V 2010 o 22:26
I nie wszystko da się zautomatyzować...
08 V 2010 o 22:30
A ja nie pracuję w domu i na szczęście nie mam takich problemów. Jestem w pracy i wiem, że muszę pracować. Nie czuję się jak w czasach liceum/studiów, gdzie walczyło się z samym sobą, by odrobić na czas zadane prace. Ba, nawet, kiedy mam zarwanie głowy, to mam świadomość, że przy intensywnej pracy szybciej "biegnie" czas, przez co prędzej znajdę się w domu. A tam już tylko błoga świadomość, że obowiązki mam za sobą i zasłużyłem na leniuchowanie.
08 V 2010 o 22:43
@lemiel
Podpowiem ci, że w ramach nudzenia się spokojnie się mieści rozwój własny.
Nie mam nic do roboty? To poczytam o nowym narzędziu, które pozwoli mi więcej nicnierobić. Zresztą nie powiedziałem że "administrator nie ma nic lepszego do roboty", tylko że powinien mieć dużo mocy przerobowych, których nie zużywa na regularną pracę (na przykład na zakładanie kont czy sprawdzanie czemu nocny backup się nie wykonał).
"I nie wszystko da się zautomatyzować..."
Tak. Troubleshootingu się nie da. Projektowania nowej instalacji się nie da. I paru podobnych rzeczy, które są przeprowadzane równie rzadko (troubleshooting z założenia ma występować jak najrzadziej, inaczej problematyczny program należy wymienić na lepszy albo przynajmniej failure recovery zautomatyzować). Za to całą masę rzeczy, którymi zwykle się admin zajmuje, można i trzeba oskryptować.
08 V 2010 o 22:56
Coś mi się wydaje, że w przypadku OKDR powinno być, zamiast "O Kant Tyłka Roztrzaskać", "O Kant Dupy Roztrzaskać" :)
Punkt 15 bardzo realistycznie określa coś, co często dopada wielu devów, ale niewielu jest w stanie sobie z tym poradzić :P
09 V 2010 o 00:04
W 99,9% sprawdza się "Zewnętrzne Miejsce Pracy", w skrócie ZMP, gdzie jest biurko, krzesło, komp i Święty Spokój. Niestety, nie każdemu dane jest posiadanie ZMP, a ŚS jest bezwzględnie niszczony przez MZP (Muszę Zrobić Pranie) czy inne domowe pierdoły (jak dla mnie). Niestety, osoby pracujące w domu, mogą z takiego sanktuarium skorzystać tylko w Wawce. U mnie zadziałał mechanizm ubioru (jak do pracy) + drugi system operacyjny na potrzeby pracy. Niestety, w tej chwili system mi się zepsuł z powodu zmiany podstawowego kompa i chronicznego braku czasu... Powoli dojdę do socjalizmu ;) Tak, czy owak - powodzenia w organizowaniu robocenia :)
09 V 2010 o 00:28
Czyżby zewnętrzne miejsce pracy było magicznym lekarstwem na czytanie onetu zamiast pracowania? Jakoś mi się nie chce wierzyć.
09 V 2010 o 00:32
Really, really. Wprawdzie jestem na etacie i pracuję w biurze, nie w domu, ale łatwo mi sobie wyobrazić to co napisał gstlt.
Gdy miałem coś swojego do zrobienia (albo na przykład do przeanalizowania trudny kawałek cudzego kodu), brałem laptopa i wydruki pod pachę i szedłem do knajpy. Byłem gdzieś, gdzie wiedziałem że polazłem pracować, a nie gadać przez komunikator z kumplem.
09 V 2010 o 00:33
Absolutnie nie. Chodzi o inne otoczenie - czujesz, że jesteś w pracy, więc musisz się skupić nad tym, co masz zrobić. U mnie to zadziałało z innej strony - ubrałem się jak do pracy i miałem inny system (inna tapeta, brak komunikatorów, lista tasków w gębę przy zalogowaniu). Twierdzę tylko, że zmiana scenerii mocno pomaga. Inna sprawa, że ktoś ma w nawyku sprawdzanie fb w pracy (np na etacie). A pozbywanie się nawyków to prawdziwy wrzód na dupie :)
09 V 2010 o 00:38
@dozzie: Zależy co komu działa :) W knajpie to ja bym się skupiał bardziej na piwie na przykład :D
09 V 2010 o 00:43
Mnie by nie działało z pulpitami i z innym ubiorem, za to w knajpie wiem że nikt mi nie będzie przeszkadzał przez dłużej niż pół minuty (kelnerka pytająca czy coś jeszcze podać), no i muszę na taką wizytę przeznaczyć więcej czasu (wyjście trzeba zaplanować, a skoro tak, to nie opłaca się iść na kwadrans), więc czas wdrożenia się w rytm pracy zużywam tylko raz.
09 V 2010 o 12:00
Turn it all off!
Lots of people complain about being overloaded with email, blogs, Twitter, and so on, but very few who complain reach the ultimate logical solution: turn it all off.
Kevin Kelly, redaktor naczelny magazynu „Wired” [źródło]
Na wszelkie b[...]
12 V 2010 o 04:05
Polecam http://www.structuredprocrastination.com/ jako jedno z rozwiązań uniwersalnych. Embrace procrastination.