Moja spółdzielnia i komornik
13 III 2010, 01:54Nieprzyjemna niespodzianka. Niedługo po tym, jak kupiliśmy sobie na Ursynowie mieszkanie, któryś sąd apelacyjny zasądził, że moja nowa spółdzielnia ma zapłacić nie wiem już dokładnie ile milionów (kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt) jakiemuś podwykonawcy. Tenże nie zwlekał i dosyć szybko nasłał komornika, który zajął nieruchomości i konta bankowe spółdzielni. Podejrzewam, że moje dwa ostatnie czynsze poszły w próżnię.
I tu się robi ciekawie. Zarząd nie spieszył się specjalnie z informowaniem ludzi o tym fakcie. Kilka tygodni temu wrzucił do skrzynek pocztowych pismo o mniej-więcej podobnej treści stwierdzając, że większość odziedziczonych przez nich problemów prawnych jest już rozwiązana, a tymi obecnymi nie ma się co martwić. Do tego od dłuższego czasu w różnych wywieszkach wspominał coś o jakichś negocjacjach z bankiem w sprawie prowizji i wynikających z tego zawirowaniach z kontami spółdzielni. Ba, mam tutaj ulotkę z 5 marca w której jak byk pisze, że w związku z pobieraniem od Państwa przez Bank Millennium prowizji z tytułu pobieranych opłat za użytkowanie lokali, prosimy o wstrzymanie się z dokonywaniem tych wpłat na dotychczasowy rachunek bankowy
. Jasne, to wszystko przez Bank Millennium, a nie komornika. Na dodatek kazali płacić osobiście w kasie spółdzielni albo na załączony numer konta (który jest inny, niż numer na ich stronie).
Naprawdę fajnie zrobiło się przedwczoraj, gdy w skrzynce pocztowej znalazłem dwa teksty:
- Ulotkę jakiejś anonimowej grupy (forum) o tym, że jest przegrany proces, jest komornik, są gigantyczne długi, a zarząd to banda niekompetentnych chciwych durniów sterowanych przez byłego SB-ka, których trzeba jak najszybciej odwołać zwołując najpierw walne zgromadzenie.
- Odpowiedź zarządu w którym tenże stwierdza, że wcale nie jest tak strasznie, będzie dobrze, poza tym oni są niewinni i bardzo im się nie podoba bycie oblewanych pomyjami przez jakichś zapchlonych anonimów o facjatach pokrytych parchem.
Kupa radochy, bo ogólnie widać, że towarzystwo jest siebie warte. Z jednej strony Zarząd, który ma tendencję do produkowania dużej ilości tekstu z małą zawartością informacji, tzn. na konkretne zarzuty odpowiada tylko i wyłącznie stwierdzeniem, że jest niewinny. Z drugiej zaś jakaś anonimowa grupa, która zarzuca Zarządowi wszystko, co tylko jej przyjdzie do głowy i jeszcze trochę, więc ni cholery nie idzie stwierdzić, które z tych zarzutów rzeczywiście mogą mieć coś wspólnego z rzeczywistością.
Z ciekawszych kwestii:
- Całe to mydlenie oczu z powodem zmiany numerów kont.
- Kompletny brak jakichkolwiek przydatnych informacji na stronach spółdzielni. Nie ma tam ani uchwał, ani rocznych sprawozdań, ani protokołów z posiedzeń. Średniowiecze, zero transparentności.
- Oto wyliczenie zarobków zarządu z którego wynika, że zarząd zarabia grubo ponad 60 tyś. miesięcznie. A zarząd jest dwuosobowy. Sprawdzałem te wyliczenia ze źródłem (acz niepotwierdzonym; nie mam powodu zakładać, że anonimy wrzucają niezmodyfikowane dokumenty do sieci) i rzeczywiście wyglądają na prawdziwe, przy czym mój dziadek, po parudziesięciu latach pracy jako (główny) księgowy m.in. w spółdzielniach twierdzi, że akurat dla księgowości pozycja "zarobki zarządu" może oznaczać więcej osób.
- Anonimy wspominają też o 100 tyś. przeznaczonych na jakieś nagrody specjalne, acz skanów żadnych nie wrzucili, a strona spółdzielni jest oczywiście bezużyteczna.
Dla mnie z tego całego cyrku wynika jeden główny problem -- to spółdzielnia płaci za wodę, gaz, ocieplanie oraz wywóz śmieci oraz zajmuje się remontami, a ja lubię moje zdobycze cywilizacji i chciałbym, żeby ktoś mi udrożnił zatkany komin wentylacyjny w kuchni oraz naprawił w połowie bezużyteczny domofon.
I teraz nie wiem co zrobić. Z jednej strony boję się, że anonimy tylko pogorszą sprawę z sądem i komornikiem: najpierw odwołają obecny zarząd, po czym powołają kogoś jeszcze mniej kompetentnego, kto na dodatek nie będzie wiedział, że pojutrze należy złożyć papiery odwoławcze. Z drugiej, obecny sposób zarządzania spółdzielnią sprawia wrażenie bardzo starożytnego i trzeba by to naprawić -- docelowo wprowadzić obowiązek publikowania wszystkich ważnych informacji na stronie www, a, póki co, dobrać się do wersji analogowych co ważniejszych dokumentów, poweryfikować jak to zarządzanie w praktyce wyglądało w ostatnich latach i przy okazji wszystko poskanować i powrzucać do internetu, żeby inni też mogli popatrzeć.
Eh. Wypadałoby zainteresować się tą spółdzielnią, choćby dla zabezpieczenia własnego interesu (lubię mieć wodę w kranie). Ale społeczeństwo obywatelskie to jest bardzo słuszna idea aż do momentu w którym realną nie staje się perspektywa łażenia po jakiś biurach i nagabywania starszych pań, żeby wygrzebały potrzebne mi papiery. Co może być tym bardziej problematyczne w tym momencie, bo spodziewam się, że Centrum Dowodzenia Spółdzielni przestawiło się w tryb defensywny. :/