<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>mmazur.7thguard.net</title><link>http://mmazur.7thguard.net/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Wed, 07 May 2008 21:08:09 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Produktywność biurowa wampirów z kalendarzykami</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/04/29/produktywnosc-biurowa-wampirow-z-kalendarzykami/</link><description>&lt;p&gt;Biuro bardzo fajna rzecz. Acz nie wszystkie moje &lt;a href=&quot;http://mmazur.7thguard.net/2008/03/16/szarpania-sie-z-praca-w-domu-ciag-dalszy/&quot;&gt;przewidywania&lt;/a&gt; się sprawdziły. Tak, siedząc w biurze znacznie wydajniej pracuję. Nie, nie ustabilizowały mi się godziny snu. Wręcz przeciwnie. Do biura zazwyczaj przychodzę przed północą i wychodzę parę godzin później. Nie potrafię się zorganizować na tyle, żeby w (ładny, wiosenny) dzień tam pójść i siedzieć. Może to i dobrze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I dwa krótkie spostrzeżenia:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1. Jednak metoda GTD działa. Rozpisanie sobie dużego zadania na wszystkie części składowe i sukcesywne odfajkowywanie po jednej, dwóch prędzej czy później powoduje, że zrobi się wszystkie. I jest to bardzo satysfakcjonujące przy większym zadaniu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2. Podstawową zaletą cyfrowych organizerów jest to, że nie trzeba ręcznie niczego przepisywać z jednej kartki na drugą, bo komputer robi to sam. W rzeczywistości jest to wada. Fakt, że jeśli nie zrobię czegoś w dniu X i muszę to przenieść na dzień X+N oznacza, że fizycznie muszę usiąść z długopisem w dłoni, przeczytać zadanie i je słowo w słowo przepisać gdzie indziej. Często w tym momencie dochodzę do wniosku, że i tak danej rzeczy nie zrobię, więc po co produkować makulaturę. Dzięki temu lista zadań mi nie rośnie do nieskończoności.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 29 Apr 2008 14:10:00 +0200</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/04/29/produktywnosc-biurowa-wampirow-z-kalendarzykami/</guid><category>Praca</category></item><item><title>PLD RPG</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/04/20/pld-rpg/</link><description>&lt;p&gt;Większość zainteresowanych pewnie już widziała, ale może kogoś ominęło -- &lt;a href=&quot;http://tomipnh.jogger.pl/2008/04/19/pld-linux-distribution/&quot;&gt;PLD RPG/Linux&lt;/a&gt;. Autorowi zdecydowanie trzeba pogratulować kreatywności i mieć nadzieję, że to nie ostatni jej przejaw. Właśnie się z paroma deweloperami PLD zastanawiamy, czy by w tym względzie jakoś nie pomóc.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&quot;Na dnie Bałtyku w betonowych butach&quot;, 500 słów. Albo &quot;pobity do nieprzytomności przez bandę geeków&quot;, wierszem. Ewentualnie &quot;zakopany żywcem w lesie&quot;, obrazek, A3, kredkami świecowymi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zapewniamy odpowiednie... materiały, gdyby autorowi brakowało natchnienia. Cała przyjemność po naszej stronie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 20 Apr 2008 22:06:58 +0200</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/04/20/pld-rpg/</guid><category>PLD</category><category>Techblog</category></item><item><title>Amsterdam</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/04/20/amsterdam/</link><description>&lt;p&gt;Gitary. Długi człowiek bardzo ładnie grający na produktach fletopodobnych. Jej melancholijny głos. &lt;a href=&quot;http://mmazur.7thguard.net/2007/09/23/po-jesiennie/&quot;&gt;Jest idealnie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A chuja tam. Pieprzone dolby surround. Z prawej jakiś facet gada. Z lewej jakiś facet pali fajkę i gada. Z przodu jakiś facet gada. O, właśnie wszedł honej i też gada. Wszyscy gadają, a ja se chcę kurwa posłuchać śpiewu! Ale sobie nie posłuchałem. I pewnie już nie posłucham, bo to ostatnia noc.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pingwinaria oficjalnie uznaję za popsute przez ludzi, którzy nie rozumieją moich delikatnych aluzji typu &quot;zamknij się, albo ci zaraz urwę głowę&quot;. Chyba muszę być bardziej bezpośredni. Jakie są w Polsce wymagania na broń palną? Grrrr.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Update&lt;/b&gt;, trzy godziny później: im dalej w czas, tym mniej przeszkadzaczy, a i wino ułatwia filtrowanie zakłóceń (łatwiej się skoncentrować na jednej rzeczy). Nie było idealnie, ale wyszło całkiem nieźle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jest port, wielki jak świat, co się zwie Amsterdam...&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 20 Apr 2008 01:05:37 +0200</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/04/20/amsterdam/</guid><category>Analogowe rozrywki</category><category>Życie</category></item><item><title>Dlaczego wolę wysportowane dziewczyny</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/04/11/dlaczego-wole-wysportowane-dziewczyny/</link><description>&lt;p&gt;&lt;i&gt;Temat trochę z kosmosu, ale mi leżało na wątrobie.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z obserwacji treningowych: kobieta uprawiająca sport prawie zawsze wygląda lepiej, niż taka sportu nie uprawiająca. I to mówię z obserwacji (a) jednego rodzynka, który chodzi do nas na &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/BJJ&quot;&gt;bjj&lt;/a&gt;, (b) kobiet które obserwowałem trenujące judo, (c) kobiet które obserwuję trenujące capoeirę oraz (d) dziewczyn na treningach tańca (w tym trenerki).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rozwijając myśl -- &quot;idealne&quot; ciało, np. w obecnie popularnym typie modelki (smukła, wysoka), acz niekoniecznie, ma niewielki odsetek kobiet i żeby je utrzymać, muszą, zależnie od metabolizmu, stosować mniej lub bardziej rygorystyczną dietę. Reszta, choćby się zagłodziła na śmierć, nie będzie tak wyglądać. Bo nie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wiem, że sporo kobiet nie chce mieć widocznych mięśni. Sam znam takie, które rzeczywiście &quot;estetyczniej&quot; pewnie wyglądają bez. Mówię natomiast do tych, które nie mają takich dylematów, bo nie mają genetycznych predyspozycji do wyglądania jak modelka: po pierwsze przytłaczająca większość kobiet ma za mało testosteronu, żeby wyglądać jak Pudzian. Po drugie, jeśli masz do wyboru np. wyglądać jak pączek, bądź też wyglądać jak sprężysty, trzymający się prosto i nie muszący aż tak bardzo pilnować diety mniej pączkowaty pączek, to zapewniam cię, że lepsza jest opcja druga. Mięśnie są zawsze atrakcyjniejsze niż tłuszcz zwłaszcza, że przy treningu ogólnorozwojowym z mięśniami od razu przychodzi bardziej wyprostowana postawa (co ładnie podkreśla biust) oraz płynniejsze i bardziej sprężyste poruszanie się (na co faceci reagują).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak, wiem, że zauważalne bicepsy u kobiety mogą się niektórym (facetom i kobietom) wydawać nieestetyczne. Jeśli chodzi o facetów -- jestem całkiem pewien, że podobne zapatrywania są znacznie mniej popularne wśród tych, którzy mają coś wspólnego ze sportem. Na treningach naprawdę naoglądałem się najprzeróżniejszych typów męskiej budowy, od młodych apollów, po gościa, który wygląda jak goryl (obwód klaty jak beczka, łapska jak moje nogi, niski, zarośnięty) i jedno wiem na pewno -- ci, którzy coś dłużej trenują zawsze wyglądają lepiej, niż ci, którzy nic nie trenują. Więc jeśli chcesz wyrwać tego dobrze wyglądającego gościa, a naturalnie nie wyglądasz jak lalka barbie, to zamiast tylko wyglądać zdrowo (atrakcyjność fizyczna ma manifestować dobre zdrowie), po prostu bądź zdrowa i sprawna. Powinno zadziałać.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 11 Apr 2008 23:04:47 +0200</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/04/11/dlaczego-wole-wysportowane-dziewczyny/</guid><category>Analogowe rozrywki</category><category>Życie</category></item><item><title>Blip z linkami do rzeczy, które czytam</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/03/30/blip-z-linkami-do-rzeczy-ktore-czytam/</link><description>&lt;p&gt;Dużo czytam, czasami zdarza mi się przeczytać coś na tyle dobrego, że chciałbym się później móc do tego łatwo odwoływać. Dłuższy czas temu &lt;a href=&quot;http://mmazur.7thguard.net/2007/02/13/next-big-thing-in-browsers/&quot;&gt;marudziłem&lt;/a&gt;, że rozwiązaniem byłaby odpowiednia funkcjonalność przeglądarek, ale raz -- pewnie się nie doczekam zbyt szybko i dwa -- mógłbym z tego korzystać tylko ja.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rzeczy typu delicious jakoś mi nigdy nie odpowiadały, za to ostatnio przeglądając &lt;a href=&quot;http://mm5.pl/blip-150/&quot;&gt;listę top blipowiczów&lt;/a&gt; stwierdziłem, że sporo osób rozpoznaję na okazję ich prawie już opuszczonych blogów (*hint* *hint*). Nie porzucę joggerusia jak ci zdrajcy, szubrawcy, cykliści i komuchy, ale blipa wykorzystam do przechowywania swoich co ciekawszych linków.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://mmazur.blip.pl/&quot;&gt;Voila&lt;/a&gt;. Nie powinno tam się pojawiać zbyt dużo wpisów, ponieważ mimo, że czytam dużo, to czasami kilka dni z rzędu nie trafiam na coś rzeczywiście wartego uwagi. Będę też musiał tam kiedyś powrzucać linki trzymane gdzieś w zakamarkach pamięci i dysku. I żeby nie było: tylko nie tak znowu duża część linków będzie dotyczyła IT.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jedyny mankament to limit 160-ciu znaków, który mnie strasznie wkurzył, ale w sumie teraz go doceniam. Przynajmniej nie mogę się rozpisywać. Za to niestety w skład tego limitu wchodzą także same URL-e, ale ktoś podpięty pod blipowe bugreporty mi napisał, że nad wyeliminowaniem tego problemu już pracują.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ja chcę do top150 (*hint* *hint*).&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 30 Mar 2008 23:00:10 +0200</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/03/30/blip-z-linkami-do-rzeczy-ktore-czytam/</guid><category>Blogizm</category><category>Nauka</category></item><item><title>Szarpania się z pracą w domu ciąg dalszy</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/03/16/szarpania-sie-z-praca-w-domu-ciag-dalszy/</link><description>&lt;p&gt;Jestem w połowie &quot;Zarządzanie czasem, strategie dla administratorów systemów&quot; i fajnie się czyta. Kilka pomysłów zdecydowanie przydatnych (np. tankowanie samochodu regularnie co tydzień o tej samej porze), większość sugestii brzmi sensownie, a na dodatek kojarzą mi się z &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Getting_Things_Done&quot;&gt;GTD&lt;/a&gt;, czyli pewnie sprawdzałyby się całkiem dobrze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Docelowy odbiorca takich publikacji wygląda tak: biuro, szef, klienci, pięć dni w tygodniu po powiedzmy osiem godzin. Główny problem -- jak zwiększyć produktywność. Sposobów jest multum: unikanie przerywników, efektywne użycie różnej maści organizerów, rozbijanie zadań na części składowe w celu ich łatwiejszego ogarnięcia (i żeby mniej odstraszały), etc., etc., ale to wszystko nadal kierowane do naszego docelowego czytelnika.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A co, jeśli nie musisz robić niczego?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jest trzecia w nocy. Nie jestem śpiący. Poszedłem spać przed szóstą, a wstałem o piętnastej. Fakt, że wyjątkowo, bo akurat siedziałem do późna ze znajomymi. Zazwyczaj kładę się trochę wcześniej, koło czwartej. Jedyny stały punkt mojego tygodniowego programu to treningi od poniedziałku do piątku koło 17:30, więc kiedy bym nie poszedł spać i tak się zawsze wysypiam. Sypiam po 9-10 godzin.&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;Problem z pracą w domu polega na braku mobilizacji i natłoku “rozpraszaczy” (obiad, fajny film w tv, kobieta, rodzice, telefony od znajomych, nawet pogoda za oknem). Serio, nawet projekt za 100 tys zł nie jest dość mobilizujący.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Nie, nie jest. &quot;[Praca w domu] to wspaniałe wyjście dla osób zdyscyplinowanych, ambitnych i pracowitych. Jeśli brak Ci którejkolwiek z cech - znajdź sobie zwykłą pracę.&quot;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy gdybym pięć dni w tygodniu siedział po osiem godzin w biurze, razem ze współpracownikami oraz szefem, to pozwalałbym sobie na dłuższe okresy nicnierobienia? Wątpię. Niestety mojego szefa widuję raz na pół roku (teraz pewnie siedzi w Londynie albo Los Angeles), nasi klienci to bezosobowe międzynarodowe korporacje (ich jaźń zawarta jest w gigabajtach plików Excela i PowerPointa), najbliższy współpracownik mieszka miasto obok (we Wrocławiu), a za biuro robi mi własne mieszkanie (które jak zawsze muszę posprzątać).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W firmie jak zwykle problem, bo trzeba dogodzić klientom, mój deadline upłynął dwa tygodnie temu, a ja się poruszam do przodu krótkimi nieregularnymi wybuchami aktywności. &lt;b&gt;Wiem&lt;/b&gt; że mogę być bardziej produktywny. Drażni mnie to.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale jest światełko w tunelu. (Przy czym to pewnie pociąg.)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Moja lokalna firemka z której miałem się już do tej pory wycofać ostatnio poinformowała mnie, że po świętach zmieniamy lokal. Nowy znajduje się niedaleko mojego mieszkania. Chyba się jednak z niej jeszcze nie wycofam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdy za pierwszym razem czytałem &lt;a href=&quot;http://enbewu.net/blog/2005/03/01/db34ee1c83666783b6d7a837d995a58f/&quot;&gt;ten wpis nbw&lt;/a&gt; (z którego pochodzą powyższe cytaty) chwilę rozważałem pomysł wynajęcia jakiegoś biura w celu zwiększenia swojej produktywności, ale ostatecznie go odrzuciłem. Po pierwsze, szkoda mi było pieniędzy, a po drugie -- w ogóle nie oglądam telewizji, w domu poza książkami jedyną moją rozrywką jest komputer, więc czy w domu, czy w biurze, jak długo mam internet, wcale nie muszę pracować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale jak tylko będę miał okazję wykorzystać nowy lokal, to to zrobię. Wątpię, żeby inni pracownicy się po nim kręcący działali na mnie motywująco, bo (a) to ja jestem ich przełożonym, a nie na odwrót i (b) oni i tak nie będą mieli pojęcia co ja robię, ale może jakimś cudem uda mi się wyrobić w sobie nawyk otwierania biura powiedzmy o dziesiątej i siedzenia w nim z kilka godzin. Nawet jeśli nie będę wtedy bardziej produktywny, niż zwykle, to chociaż sobie ustabilizuję godziny snu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tia, nadzieja matką głupich.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Eh, jeszcze tylko kilka miesięcy. Napisać inżynierkę, wynieść się do wawy, dostać normalną robotę i zostawić tę szarpaninę za sobą. Pewnie będę płakał, że zrezygnowałem ze swojej obecnej wolności (ostatnio zdecydowanie za dużo czasu spędzam ze znajomymi; ale lubię to), ale... Trzeba iść do przodu.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 16 Mar 2008 03:46:44 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/03/16/szarpania-sie-z-praca-w-domu-ciag-dalszy/</guid><category>Praca</category><category>Życie</category></item><item><title>Raczkujące dzieci muszą mieć niską samoocenę</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/03/10/raczkujace-dzieci-musza-miec-niska-samoocene/</link><description>&lt;p&gt;Niedawno wybrałem się ze znajomymi na łyżwy. Po raz pierwszy w życiu. Prawdę powiedziawszy nigdy wcześniej nie miałem na nogach niczego, co nie kończyłoby się zwykłą podeszwą (ani łyżew, ani nart, ani snowboardu, ani rolek, ani niczego).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Było w tym coś zdecydowanie deprymującego. Pierwsza walka? Nie wiesz co się wokół ciebie dzieje, spinasz wszystkie mięśnie, ale cośtam próbujesz, masz przeciwnika przy sobie, ruszasz się, próbujesz go pokonać. Pierwszy taniec? Plączą ci się nogi, mylisz kroki, gubisz rytm, masz problemy z zachowaniem równowagi (partnerka nie pomaga), ale cośtam tańczysz.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwsza jazda? Wychodzisz na lód i uczysz się stać. Sprawdzasz jak łatwo rozjeżdżają się łyżwy. Próbujesz się przemieścić. Bardzo chcesz się chociaż trochę przemieścić. Włożywszy w to dużo skupienia, wysiłku i machania rękami udaje ci się baaardzo powoli i baaaaaaardzo niezgrabnie zmienić miejsce położenia. Po czym się wywalasz. I tak przez godzinę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziwne uczucie. Możliwość bezwysiłkowego przemieszczania się jest bardzo niezauważalna, póki się jej nagle nie straci.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 10 Mar 2008 00:51:57 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/03/10/raczkujace-dzieci-musza-miec-niska-samoocene/</guid><category>Analogowe rozrywki</category><category>Nauka</category></item><item><title>Mroczni hakerzy nocą, muahahaha</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/02/15/mroczni-hakerzy-noca-muahahaha/</link><description>&lt;p&gt;Temat interesujący, ale ponieważ nigdy nie miałem specjalnie dużo wspólnego z bezpieczeństwem komputerowym, nie mogę poniższych tez przedstawić z pierwszej osoby. Zamiast tego widzicie mocno przeredagowaną przeze mnie dyskusję ircową sprzed kilku dni. Występują: &lt;b&gt;M&lt;/b&gt; -- ja, &lt;b&gt;N&lt;/b&gt; -- znajomy programista niehakier oraz &lt;b&gt;S&lt;/b&gt; -- znajomy były hakier... a zresztą sam się przedstawi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;i&gt;(To są zabawy z formą. A jak ktoś nie zauważył, to wydźwięk poniższego ma być taki romantyczno-nostalgiczny.)&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;S:&lt;/b&gt; No więc faktycznie, mam w czytniku RSS-owym securityfocus.com i milw0rma, ale nie bawię się tym już od dawna, tzn. tak od dwóch lat. Z małym incydentem pomiędzy, ale to była rozrywka tylko :)&lt;br&gt;
A nie robię już tego z trzech powodów: raz -- nie mam czasu, dwa -- jest dużo dużo trudniej i mi się nie chce :) oraz trzy -- przestałem być na bieżąco i jest ciężko w to wskoczyć.&lt;br&gt;
Ale faktycznie, czasy się trochę zmieniły i jest już zupełnie inaczej, niż kiedyś. Przez to, że nowe języki (np. python), stały się popularniejsze, sporo &quot;zabezpieczeń&quot; jest już na tym poziomie. Odpadają wszystkie buffer overflowy, off-by-one, format stringi i cała masa innych błędów. Plus właśnie jakieś NX bity i tego typu rzeczy, które dość skutecznie przeszkadzają.&lt;br&gt;
No i cała masa ludzi, którzy się tym zajmowali i byli diablo dobrzy albo zajęła się czymś innym, albo pracuje w którejś security company, albo rozpłynęła się w powietrzu. Trochę kontaktów dalej utrzymuję, ale właściwie ogranicza się to do jednego kanału na IRC-u na efnecie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;N:&lt;/b&gt; A kto był dobry i może o nim słyszałem? Ale nie jakieś lcamtufy, tylko inne :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;i&gt;Udało nam się ustalić następujące nicki: insect, appelast, nergal, venglin, z33d, bulba, kil3r. Ja dorzuciłem jeszcze carsteina :)&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;S:&lt;/b&gt; Kto tam jeszcze... halfdead, ludzie z synnergy.net, v0id, twd. Ale to raczej blackhaty, mało o nich słychać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;N:&lt;/b&gt; A są na przykład goście, którzy są &quot;sławni&quot;, ale nikt ich nie zna? Tzn. zrobili coś spektakularnego i podpisali się jakoś pseudonimem artystycznym, ale w sumie nikt nie wie kto to, bo na IRC-u ich nie ma, nikt ich nie zna, itd.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;S:&lt;/b&gt; W sumie gobbles, ~el8.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;M:&lt;/b&gt; Jak rozumiem wyjaśniło się kto siedział w gobbles?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;S:&lt;/b&gt; Ja wiem tylko o anakacie, ale to chyba nie wszyscy, którzy się tam udzielali :)&lt;br&gt;
No i oczywiście całe team-teso, segfault.net, thc.org, hert.org, pheneolit. To chyba największa elyta, chociaż trochę się złajthacili w pewnym momencie :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;S:&lt;/b&gt; A z polaków jeszcze mi przyszedł do głowy cliph i funkysh, czyli isec.pl. I masa bugów w kernelu :) No i Paul Starzetz &quot;ihaquer&quot; też tam z nimi robił.&lt;br&gt;
No i to są takie whitehaty, które po nocach psują :) Tzn. byli. Teraz już nie wiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;M:&lt;/b&gt; Jak byli młodzi i szaleni, to pewnie produkowali sploity. Jak są starzy, to mają co robić, przestało im się chcieć i raz na ruski rok cośtam wypuszczą z nudów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;N:&lt;/b&gt; Czyli jednak, hakerstwo to robota dla młodych gniewnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;S:&lt;/b&gt; Na to wygląda. Tzn. insect z tego co wiem jest tak pod 40-tkę już chyba.&lt;br&gt;
Tak sobie przeglądam phrack issues i zauważyłem, że kojarzę autorów z ksyw i nazwisk max do numeru 54. Starszych już nie znam :)&lt;br&gt;
W sumie kusi mnie, żeby pojechać znowu na jakiś ph-neutral albo CCC, żeby napić się piwka. Jak byłem na ph-neutral w 2005, to faktycznie, jak sobie pomyślę teraz, średnia wieku była gdzieś koło 22-23 pewnie. Ludzi po 30-tce można by policzyć na palcach jednej ręki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;M:&lt;/b&gt; Studenci. Za nastolatka się bawisz, koło dwudziestki masz już pokaźną wiedzę i możesz rzeczywiście coś większego zrobić. W ciągu max paru lat się wtedy wystrzelasz, później zasysają cię korporacje i kaplica.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;S:&lt;/b&gt; No, tak to chyba działa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;N:&lt;/b&gt; O ile wcześniej nie zrobisz czegoś głupiego za co dostaniesz wyrok :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;S:&lt;/b&gt; Albo zostajesz idealistą i zakładasz TPB &lt;i&gt;[ThePirateBay; wspomniany wyżej anakata to jeden ze współzałożycieli -- przyp. mm]&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Albo spamerem. Masa spamerów to ex-haxorzy. Sam znam dwóch. Haxorom łatwiej, bo znają się na rzeczy, ale ciężko znaleźć drugiego takiego, jak anakata :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;M:&lt;/b&gt; Ale spamowanie jest... :(&lt;br&gt;
No właśnie. Security się kurwa skomercjalizowało.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;S:&lt;/b&gt; Ja to wiem...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 15 Feb 2008 02:16:07 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/02/15/mroczni-hakerzy-noca-muahahaha/</guid><category>Różne IT</category><category>Techblog</category></item><item><title>Komputery *są* skomplikowane i nieintuicyjne</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/02/13/komputery-sa-skomplikowane-i-nieintuicyjne/</link><description>&lt;p&gt;Od czasu kupna dziadkom laptopa i podłączenia Internetu, mam dosyć unikalną okazję rozmawiania z kimś, dla kogo komputery nie istnieją &quot;od zawsze&quot; i to wszystko jest nowe. Dwie rzeczy stają się jasne: po pierwsze nowoczesne środowiska graficzne, zwłaszcza do kupy z Internetem, &lt;b&gt;są&lt;/b&gt; skomplikowane i po drugie -- terminologia z nimi związana też jest bardzo skomplikowana, wcale nie taka intuicyjna i ma dużo niejasno zdefiniowanych przypadków specjalnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przykład pierwszy: pendrive'y vs. płyty.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wkładasz pendrive'a, pokazuje się okienko, kopiujesz pliki, wyciągasz pendrive'a, działa (chyba, że nie działa, bo najpierw trzeba &quot;odmontować wolumin&quot;; dziwny gnome, jutro będę z tym walczył). Wkładasz płytę, odpalasz jakiś program (nawet bardzo prosty, jak gnomowy asystent nagrywania), &quot;kopiujesz&quot; do niego pliki (ale one wcale się nie skopiowały), wciskasz &quot;nagrywaj&quot;, czekasz i dopiero teraz się skopiowały. Dlaczego tak jest? No bo pendrive'y są na flashu, który działa jak zwykły dysk komputerowy i jest bardzo szybki, można łatwo kasować i nadpisywać i w ogóle, natomiast płyty optyczne tradycyjnie są nagrywalne tylko raz (i to powoli), więc najpierw trzeba się zdecydować co chce się nagrać, a dopiero później się nagrywa. Proste! Acz prostsze będzie &quot;bo tak&quot;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przykład drugi: tacka systemowa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gadu-gadu (a konkretnie gaim; coś gnomowe w każdym razie) odpala się razem z komputerem i jak się chce, żeby się okienko z listą kontaktów pojawiało, to trza kliknąć w ikonkę na górze. Analogicznie ze skypem. Co się dzieje, jeśli przez przypadek usuniesz tackę systemową z tego paska na górze (sam nie wiem jak to się cholera nazywa)? Nie ma ikonki gg. Więc trzeba ją przywrócić! No bierze się z menu &quot;Aplikacje&quot;, przeciąga na pasek i jest mała ikonka, dokładnie w tym samym miejscu. I jak na nią klikniesz, to pojawia się okienko z listą kontaktów, tylko takie kompletnie niedziałające. I jak się na nią kliknie jeszcze raz, to się drugie niedziałające pojawia. Etc, etc.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co jest nie tak? No więc jak klikasz na ikonkę na tacce systemowej (?), to ona tylko przywraca (?) zminimalizowany (?) nie do paska zadań (?) program (?), natomiast dokładnie taka sama ikonka osadzona bezpośrednio na tym górnym pasku (?) uruchamia program (?), a nie przywraca już uruchomiony. Znakami zapytania zaznaczone różne dziwne terminy, które trzeba znać, żeby zrozumieć tę wypowiedź.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przykład trzeci: co to w ogóle jest ten program?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ano właśnie. Program to takie instrukcje, które można uruchomić, że z dysku do pamięci... eee. Jest dysk i jest pamięć i jest procesor. I przy uruchamianiu program jest wgrywany z dysku do pamięci i on wtedy w tej pamięci siedzi i działa... Eeee. Ale jak on już jest odpalony, znaczy uruchomiony ten mityczny program, to on później może wczytywać różne dokumenty, czyli jak jest oowriter, znaczy ten program do pisania dokumentów, to to białe z tekstem to jest dokument, a wszystko dookoła to jest program.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I dlatego jeśli kopiujesz plik oowriterowy na pendrive'a i później go otwierasz, to on wcale nie siedzi na tym pendrivie razem z tymi ikonkami dookoła (toolbar oowritera), bo te ikonki to jest część programu, a nie dokumentu. I wyeksportowanie dokumentu do pdf-a i wgranie na pendrive'a to wcale nie jest &quot;przegranie samego dokumentu bez programu&quot;, bo on zawsze jest &quot;bez programu&quot;, tylko po prostu gpdf (czy jak to się tam w gnomie nazywa) ma mniejszy toolbar od oowritera no i jest read-only.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wszystko jasne? Nie? No trudno, żeby było, jak dalej nie udało mi się wytłumaczyć co to jest ten program i jak wygląda jego cykl życia w komputerze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przykład czwarty: terminologia ciąg dalszy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dlaczego okno się nazywa oknem? Prawdę powiedziawszy sam nie wiem. A jakby się dobrze zastanowić, to co okienko w komputerze ma wspólnego z takim prawdziwym oknem? Że jest prostokątne? Drzwi też. Microsoft Doors Vista. X-Door.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziadek na okna mówi tabele i niezbyt często pamięta, żeby mówić &quot;okna&quot;. Ma sens. Prostokątne, ma wiersze i czasami się kolumna trafi. Ja się dalej w sumie nie przyzwyczaiłem i za każdym razem, jak mówi &quot;tabela&quot;, to się staram wyciągnąć dalsze informacje, czy to rzeczywiście chodzi o to, co ja myślę, że chodzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Okno, przycisk zamykania/maksymalizacji/minimalizacji, belka tytułowa, pasek menu (czy jakoś tak), pasek narzędzi (? że to z ikonkami znaczy się), menu kontekstowe, menu. Właśnie, menu. Menu &quot;Aplikacje&quot; w gnomie to menu. Menu kontekstowe pod prawym przyciskiem myszy to menu. Menu w gaimie na którym widać listę kontaktów, to nie jest menu, tylko &lt;b&gt;lista&lt;/b&gt; kontaktów. Dlaczego? Eeee. No bo... Eeee. W sumie nie wiem. Jestem pewien, że ma to odzwierciedlenia w nazwach elementów API Gtk, ale to nie jest wytłumaczenie. Jakbym miał się zastanowić, to &quot;menu&quot; zazwyczaj mają czasowniki, natomiast &quot;listy&quot; rzeczowniki. No i inaczej wyglądają. Czy jakoś tak. Nie wiem :(&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No i mógłbym tak w nieskończoność.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podsumowując -- przy obecnym poziomie skomplikowania tak architektury działania współczesnych systemów operacyjnych, jak i używanych przez nich środowisk graficznych, ja większości &lt;b&gt;typowych&lt;/b&gt; problemów nie jestem w stanie wytłumaczyć z sensem bez jakiegoś wcześniejszego kursu z podstaw systemów operacyjnych i obsługi środowisk graficznych. Po prostu się nie da.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Archetypiczna sekretarka ucząca się &quot;piąte menu od prawej&quot; w Excelu jest całkiem zabawna, póki człowiek sobie nie zda sprawy z tego, że żeby to rzeczywiście &lt;b&gt;zrozumieć&lt;/b&gt; trzeba przyswoić naprawdę sporą ilość wiedzy. Ludzie wychowani z komputerami mają o tyle dobrze, że ich mózg się nauczył rozróżniać to wszystko i oni intuicyjnie wiedzą jak z tego korzystać, nawet jeśli świadomie nie wiedzą dlaczego coś działa tak, a nie inaczej. Osoby później mające styczność z komputerami mają po prostu dużego pecha.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;lt;@mmazur&amp;gt; Jak się nazywa ta belka na której wszystko jest na dole ekranu?&lt;br&gt;
&amp;lt;@mmazur&amp;gt; Tam gdzie jest menu start, pasek zadań, tacka systemowa, etc?&lt;br&gt;
&amp;lt;@fixxxer&amp;gt; taskbar?&lt;br&gt;
&amp;lt;@mmazur&amp;gt; A po polsku?&lt;br&gt;
&amp;lt;@fixxxer&amp;gt; aka pasek zadań?&lt;br&gt;
&amp;lt;@mmazur&amp;gt; Hmmmm.&lt;br&gt;
&amp;lt;@mmazur&amp;gt; Pasek zadań to jest u mnie tylko aplet tego czegoś na którym jest lista zadań.&lt;br&gt;
&amp;lt;@mmazur&amp;gt; KDE to po prostu 'panel' nazywa.&lt;br&gt;
&amp;lt;@mmazur&amp;gt; Chyba.&lt;br&gt;
&amp;lt;@fixxxer&amp;gt; a, ty pytasz o linuksa :)&lt;br&gt;
&amp;lt;@fixxxer&amp;gt; no to nie wiem jak w kde, ale w gnome to jest właśnie panel&lt;br&gt;
&amp;lt;@fixxxer&amp;gt; (przy czym w gnome są dwa)&lt;br&gt;
&amp;lt;@mmazur&amp;gt; Górny i dolny?&lt;br&gt;
&amp;lt;@fixxxer&amp;gt; (domyślnie)&lt;br&gt;
&amp;lt;@fixxxer&amp;gt; mhm&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Się człowiek całe życie uczy :(&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 13 Feb 2008 03:07:11 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/02/13/komputery-sa-skomplikowane-i-nieintuicyjne/</guid><category>Nauka</category><category>Różne IT</category><category>Techblog</category></item><item><title>Życie update: coraz bliżej wolności</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/28/zycie-update-coraz-blizej-wolnosci/</link><description>&lt;p&gt;Zaliczyłem semestr. Mój ostatni na Niewidzialnym Uniwersytecie. Już tylko (niezaczęta) inżynierka dzieli mnie od jego skończenia. Przez najbliższe parę miesięcy będę miał nadmiary wolnego czasu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chętnie nauczyłbym się grać na czymś. Albo rysować. O ile mi wiadomo, praktycznie każdy człowiek jest w stanie osiągnąć przynajmniej zadowalający poziom kompetencji w tych rzeczach. &quot;Talenty&quot; talentami, ale magia to to nie jest.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Problem: czy naprawdę powinienem poświęcać swój czas wolny na &lt;b&gt;kolejne&lt;/b&gt; hobby polegające na siedzeniu w czterech ścianach i przebieraniu palcami? No właśnie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 28 Jan 2008 01:24:51 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/28/zycie-update-coraz-blizej-wolnosci/</guid><category>Analogowe rozrywki</category><category>Życie</category></item><item><title>Coś się kończy, coś się zaczyna</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/21/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://perfectionorvanity.com/2008/01/20/dziekuje/&quot;&gt;&lt;b&gt;Ostatni&lt;/b&gt; wpis Riddle'a&lt;/a&gt;, a zwłaszcza komentarz &lt;a href=&quot;http://enbewu.net/blog/&quot;&gt;nbw&lt;/a&gt; do niego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podstawowy problem z byciem dorosłym -- tylko ty odpowiadasz za to, jak będzie wyglądało twoje życie. Obierz sobie cel i dąż do niego. Kompromisy? Sentymenty? Kuszące, ale przeszkadza świadomość, że za jakiś czas za nie zapłacimy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ja zacząłem pisać w ramach eksperymentu. Spodobało się, ludzie mnie czytali, więc pisałem dalej. Z wiekiem zmieniała mi się perspektywa. Zacząłem coraz bardziej cenić swój czas, a przez to i czas swoich czytelników. Nie rozpisywać się za bardzo. Nie pisać o pierdołach. Skupiać się na tematach ciekawych, ważnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Żadne nie są ważne. Przywilejem młodego wieku jest brak świadomości szerszego kontekstu. Można pisać co tylko ślina na język przyniesie -- nie ma się świadomości, że to wszystko odgrzewane kotlety, wszyscy już to wszystko wiedzą. Ale ambicja rośnie. Człowiek chciałby pisać o czymś, na czym inni się nie znają. Coś wnieść w sumę wiedzy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale jak? Do tego trzeba wiedzy, lat doświadczenia, dużej ilości pracy, by to doświadczenie zdobyć. Na dodatek trzeba pisać &lt;a href=&quot;http://steve-yegge.blogspot.com/2008/01/blogging-theory-201-size-does-matter.html&quot;&gt;po angielsku i nie w formie blogowej&lt;/a&gt;. Sam nie czytuję polskich blogów (czy serwisów niusowych) w poszukiwaniu nowej wiedzy, bo jej tam po prostu nie ma. Nie mam więc złudzeń odnośnie własnej pisaniny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Więc co zostaje? Pisanie co tylko przyjdzie do głowy. Jupi, miliardowy blog o życiu jego autora...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czas leci, wszystko idzie do przodu. Tak patrzę na listę czytanych przeze mnie joggerowych blogów sprzed paru lat i na palcach jednej ręki mogę policzyć te, które jeszcze istnieją. Ostatni gasi światło?&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 21 Jan 2008 16:43:39 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/21/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/</guid><category>Blogizm</category><category>Życie</category></item><item><title>Plan na najbliższe kilka miesięcy</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/16/plan-na-najblizsze-kilka-miesiecy/</link><description>&lt;p&gt;Po kolei:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1. Skończyć semestr na uczelni. Właśnie piszę jeden z dwóch projektów (przy okazji nauczyłem się latexa! :), do tego muszę jeszcze zaliczyć &quot;Prawo autorskie i komputerowe&quot;, czy coś w ten deseń i wsio.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2. Moje obowiązki w firmie, której jestem poniekąd współwłaścicielem, zdać komuś innemu. Projekt, który właśnie piszę na uczelnię, to dosyć dokładna dokumentacja tego, jak wygląda konfiguracja serwera firmowego, co z nią jest nie tak i jak to później poprawiać. Przyda się nie tylko na uczelnię.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;3. Napisać pracę inżynierską i obronić ją. Tematem jest nowa wersja 7thguarda (kompleksowo zrobiona), więc jak się za to w końcu zabiorę, to powinienem wrzucić kilka wpisów nie compemo, tylko coś w miarę ciekawego. Zrobienie całości jak trzeba zajmie mi pewnie z kilka miesięcy, bo plan jest taki, żeby za jakiś miesiąc z hakiem mieć na głowie tylko inżynierkę i jedną (zamiast dwóch) pracę (na pół etatu), zrobić sobie z dwa-trzy tygodnie kompletnego nicnierobienia i czytania książek i dopiero wtedy wziąć się do roboty.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;4. Podomykać wszelkie sprawy w Opolu: zdać bycie &quot;szefem&quot; i adminem &lt;a href=&quot;http://radioemiter.pl/&quot;&gt;radia studenckiego&lt;/a&gt;, powiedzieć partnerce, żeby sobie znalazła kogoś innego (o tańcu mówię oczywiście), wymyślić co zrobić z mieszkaniem i pewnie coś jeszcze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;5a. Przenieść się do Warszawy, na 99% wynająć jakieś przyjemne mieszkanie na Kabatach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;5b. Znaleźć sobie wreszcie jakąś ciekawą pracę i zwolnić się z obecnej lub zostać jeszcze przez parę miesięcy w obecnej, gdyż w teorii jest mało absorbująca i po prostu spróbować się trochę pocieszyć życiem. Książki poczytać, Warszawę pozwiedzać, po lesie połazić, znajomych ponachodzić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przy czym ta druga opcja jest raczej bardzo mało prawdopodobna, bo po ponad dwóch latach pracy w mojej obecnej firmie, mam jej tak serdecznie dość i jestem nią tak wynudzony (i w ogóle moim dotychczasowym życiem), że mi się zaczynają zwarcia w mózgu robić. O takie:&lt;/p&gt;
&lt;center&gt;&lt;img src=&quot;http://radioemiter.pl/~mmazur/jazez.jpg&quot;&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;P.S.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Więcej fotek jak powyższa można znaleźć na &lt;a href=&quot;http://jamniczek.7thguard.net/?p=44&quot;&gt;&lt;strike&gt;pudelku&lt;/strike&gt; jamniczku&lt;/a&gt;. Niech żyje Pani jeszcze-tylko-przez-kilka-miesięcy Prezes!&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 16 Jan 2008 00:24:50 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/16/plan-na-najblizsze-kilka-miesiecy/</guid><category>Praca</category><category>Życie</category></item><item><title>Know yer tools</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/09/know-yer-tools/</link><description>&lt;p&gt;Właśnie się dowiedziałem, że bash ma vi mode. Ile czasu bym zaoszczędził, gdybym się o tym fakcie dowiedział sześć lat temu :(&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Postanowienie noworoczne: zidentyfikować wszystkie używane przeze mnie codziennie narzędzia i przeczytać ich dokumentację od deski do deski!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Iiijasne. Przy okazji będę milszy dla ludzi, będę częściej sprzątał mieszkanie, zrzucę z 10 kg, będę częściej dzwonił do rodzinki, mniej przeklinał...&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 09 Jan 2008 01:31:35 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/09/know-yer-tools/</guid><category>Różne IT</category><category>Techblog</category></item><item><title>Kilka spostrzeżeń o pisaniu CV-ków</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/06/kilka-spostrzezen-o-pisaniu-cv-kow/</link><description>&lt;p&gt;Cechy wspólne praktycznie wszystkich CV-ków, z jakimi miałem do czynienia: stan cywilny (afaik pracodawca nie może tego oczekiwać), miejsce urodzenia (ekhem? To może jeszcze rozmiar buta, przydatność podobna), literówki i inne błędy (Photoschop anyone? Bender?), wpisywanie rzeczy kompletnie nie na temat (pracowałeś jako dozorca? Na pewno ci się przyda jako programiście) oraz zbytnia ogólnikowość w tych na temat (praktyki w firmie programistycznej? Super, ale jako kto, konserwator powierzchni płaskich?).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pamiętajcie o złotej zasadzie pisania takich rzeczy -- trzeba wiedzieć jak najwięcej o pracodawcy oraz o stanowisku. Będzie to niezbędne tak przy rozmowie kwalifikacyjnej, jak i przy pisaniu CV-ka oraz listu motywacyjnego. Im lepiej wczujecie się w osobę zatrudniającą, tym większa szansa, że powiecie/napiszecie dokładnie to, co chce usłyszeć. And that's never a bad thing.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dłuższy czas temu przeprowadzaliśmy ze wspólnikiem rekrutację do firmy i miałem zamiar opisać spostrzeżenia, ale jakoś mi się nie chciało i pewnie połowę zapomniałem. Acz jedną ważną rzecz z drugiej strony barykady wam powiem -- pamiętajcie, że zatrudniający to człowiek, a nie maszyna. Jeśli jest dział HR, to jego pracownicy &lt;b&gt;w teorii&lt;/b&gt; wiedzą co robią. &lt;b&gt;W teorii&lt;/b&gt;. Jeśli nie ma działu HR, to zatrudniać cię może ktoś, kto ma tak samo mgliste pojęcie o tym, o co pytać, jak ty o tym, jak odpowiadać. A jak już nawet o coś zapyta, to później nie ma pojęcia co zrobić z odpowiedzią (kto będzie lepszy, ten co odpowiedział A, czy ten co odpowiedział B?). No i tak to ślepy prowadzi kulawego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Martwisz się, że źle odpowiedziałeś na pytania i dlatego cię nie zatrudnili? Całkiem prawdopodobne, że &quot;prawidłowe odpowiedzi&quot; nigdy nie istniały. Zadecydowała faza księżyca...&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 06 Jan 2008 02:35:57 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/06/kilka-spostrzezen-o-pisaniu-cv-kow/</guid><category>Praca</category></item><item><title>Noworocznie 2008</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/06/bez-tytulu-6/</link><description>&lt;p&gt;Bezładnie:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przez święta przeczytałem Ksenocyd. Ma momenty, ale ssie w porównaniu z Mówcą Umarłych. I w ogóle starałem się nie włączać komputera. I tak przecież &lt;a href=&quot;http://mmazur.7thguard.net/2007/11/05/podlugoweekendowo/&quot;&gt;nie będę pracował&lt;/a&gt;. Muszę tak robić częściej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Warto przytyć przez święta? Warto. Mieszkam sam, niczym ciekawym się nie żywię, więc święta są dla mnie znacznym wydarzeniem kulinarnym. Nie ma się co ograniczać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jechałem metrem! Dwa razy! Kto chce mnie dotknąć?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Koty są fajne, bo są mięciutkie. I głupie, bo niekoniecznie mają ochotę na czułości. Psy są jakoś bardziej głaskalne. Z drugiej strony -- mizianie futrzaka pewnie większą daje radochę, jeśli nie jest na każde zawołanie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak można nie wiedzieć, że własna siostra woli słodkie alkohole. Cóż za karygodny brak więzów rodzinnych. Powinieneś się wstydzić. A i ja się nie miałem czego napić :(&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwsze wspomnienie noworoczne? Wspólne z &lt;a href=&quot;http://carstein.jogger.pl/&quot;&gt;carsteinem&lt;/a&gt; i &lt;a href=&quot;http://private.hell.to/&quot;&gt;mrmanem&lt;/a&gt; zmywanie psiego gówna z butów (jak się patrzy na fajerwerki, to się nie patrzy pod nogi). Male bonding w krzywym zwierciadle, psia mać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&quot;Gotowanie&quot; robi się znacznie bardziej znośne (wręcz -- ciekawsze), jeśli jest to czynność grupowa. Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek będę się na ochotnika zgłaszał do krojenia czegokolwiek.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Maszynki do pieczenia chleba pieką chleb i głośno pipczą. Chleb jest dobry, pipczenie budzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kiedy czujesz się swobodnie w towarzystwie? Gdy mimo krótkiej znajomości potraficie ignorować swoją obecność bez skrępowania. Cecha charakterystyczna ludzi, którzy żyją głównie w swojej głowie. Trudno pomylić z czymkolwiek innym. Kobiety powinny mieć tego typu ficzery opisane na jakiejś metce, czy coś... życie byłoby znacznie łatwiejsze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Opóźnienia na PKP ssą, a druga klasa Intercity jest całkiem fajna.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A szare codzienne życie jest szare. Dżizas, jak mi się nie chciało wracać. Honej, ale ja serio mówię, weźcie mnie adoptujcie :( Mogę się dokładać do czynszu, pomagać w gotowaniu, głaskać koty i zabawiać rozmową. Kto przygarnie lekko zużytego mmazura?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Postanowienia noworoczne: skończyć studia i &lt;b&gt;coś&lt;/b&gt; w końcu ze sobą zrobić. Gdzie &lt;b&gt;coś&lt;/b&gt; pewnie będzie oznaczało przenosiny do Warszawy, gdzie jest znacznie więcej ciekawych rzeczy do roboty.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 06 Jan 2008 01:54:55 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/06/bez-tytulu-6/</guid><category>Życie</category></item><item><title>Zostanę zawodowym ekspertem!</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/05/zostane-zawodowym-ekspertem/</link><description>&lt;p&gt;Parę dni temu dostałem mailem propozycję wystąpienia na jakiejś większej konferencji. Fajny bajer -- można sobie pooglądać nowe miasto, spędzić miło czas, przespać się wygodnie w wynajętym hotelu, wieczorami pogadać z ciekawymi ludźmi, a w trakcie samej prelekcji zrobić z siebie idiotę przed zgromadzoną publicznością.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Odpisałem, że nie mam żadnego tematu o którym mógłbym mówić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podobnie z pingwinariami. Honej mnie kopał, żebym zgłosił jakąś propozycję, ale nawet mimo faktu, że pingwinaria są bardziej imprezą towarzyską, jak merytoryczną, tej akurat publiczności nie byłbym w stanie powiedzieć niczego ciekawego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kwestia dostosowywania tematu do publiczności. Jeśli gadam do swoich lokalnych współstudentów, to staram się gadać o rzeczach podstawowych (a tych trochę znam), bo tego im właśnie potrzeba. Jeśli gadam do pldziarzy, to mogę pogadać o PLD, bo ich to pewnie choćby trochę zainteresuje (ale tylko ich). Jeśli gadam do &quot;obcych&quot;, to dobrze by było, gdybym gadał o czymś, na czym się znam i co ich może zainteresować. Jakieś trzy-cztery lata temu wystąpiłem na konferencji o bezpieczeństwie komputerowym i nie mam zamiaru znowu z siebie robić publicznie idioty w ten sposób. (Gwoli wyjaśnienia: taki ze mnie spec od bezpieczeństwa, jak z koziej dupy klarnet; oczywiście podstawy znam...)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prawda jest taka, że ja się na niczym nie znam poza poziom powiedzmy średniozaawansowany, a co za tym idzie tym co wiem nie jestem w stanie zainteresować nikogo poza &quot;początkującymi&quot;. Nie jest to jakoś przeraźliwie dziwne, mam 22 lata, więc trudno, żebym miał rozległą wiedzę i doświadczenie w jakimkolwiek temacie... acz miło by było :) Może kiedyś.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od dawna zastanawiałem się, czy nie udałoby mi się jakoś przekwalifikować zawodowo, bo perspektywa spędzenia reszty życia na przerzucaniu bajtów przestała mnie podniecać dłuższy czas temu, ale realistycznie patrząc -- nie, nie ma najmniejszych szans, żeby IT nie było integralną (i sporą) częścią tego, czym się będę w przyszłości zajmował, jeśli zależy mi na zarabianiu jakiś sensownych pieniędzy (a zależy; treningi tanie nie są, wino choya też nie, a benzyna nie rośnie na drzewach).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No cóż. Shit happens. Wniosek -- muszę po prostu na nowo znaleźć coś, co by mnie w tych pieprzonych komputerach zainteresowało i wykombinować jak to robić zawodowo. Ta pierwsza część mi się udała, jak byłem nastolatkiem, więc trzeba to po prostu jakoś powtórzyć. Przekichane, jak zawsze, będzie z tą drugą.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 05 Jan 2008 03:23:12 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2008/01/05/zostane-zawodowym-ekspertem/</guid><category>Nauka</category><category>Praca</category><category>Różne IT</category><category>Życie</category></item><item><title>Pieprzony pragmatyzm</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2007/12/06/pieprzony-pragmatyzm/</link><description>&lt;p&gt;Z wiekiem coraz lepiej zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń. Tak, mózg ludzki jest bardzo plastyczny, jeśli bardzo chcę, mogę zmienić dużo rzeczy, jednak genetyka obowiązuje. Wiem więcej, potrafię więcej, ale coraz mniej chce mi się dążyć do jakiegoś ideału, a coraz bardziej zadowalam się półśrodkami pozwalającymi osiągnąć zamierzony cel oraz grupą ludzi, przy których mogę być sobą i którym to nie przeszkadza.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ma to wady. W coraz mniejszym stopniu jestem w stanie oszukiwać samego siebie. Kiedyś mogłem powiedzieć &quot;postanowiłem, zrobię!&quot;. Teraz powiem &quot;bardzo chętnie bym spróbował, ale realistycznie -- nic z tego nie wyjdzie&quot;. I coraz częściej jest to przykre. Bo ja bym naprawdę bardzo chętnie spróbował, ale wiem, że i tak nic z tego nie wyjdzie, więc po co mam tracić twój i mój czas.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale rzeczywiście przykre to się dopiero zrobi. Moje perypetie ze studiami spowodowały, że skończę je za jakieś cztery miesiące, zamiast za półtora roku. I przydałoby się rozejrzeć za sensowną robotą. Której w Opolu nie znajdę, ponieważ jest to informatyczna dziura.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po mojej prelekcji sprzed kilku tygodni pogadałem sobie z jakimś człowiekiem, który, ewidentnie posiadając szersze zainteresowania, jednak &quot;z różnych powodów&quot; został w niewielkiej mieścinie. Czy jest to jakaś opcja? Jest. Adminować na Niewidzialnym Uniwersytecie za orzeszki. Może doktorat robić z jakiś głupot. Praca u jakiegoś lokalnego ISP-a za trochę większe orzeszki. Może koder PHP, albo przełożony takowych? No i dorabiać sobie co jakiś czas różnymi pojedynczymi zleceniami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Już na początku liceum byłem świadom faktu, że nie potrafię pracować systematycznie, a już zupełnie nie potrafię się zmusić do pracy nad rzeczami, które mnie nie interesują. Siedem lat później dodatkowo wiem, że są to stałe cechy mojego charakteru. I nie oprę na ich zmianie kariery zawodowej, bo za parę lat, stojąc na jej gruzach, mógłbym winić tylko siebie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z drugiej strony mam w miarę dobrze płatną, mało ciekawą, ale przy tym bardzo mało czasochłonną robotę, więc może dałoby się jakoś wyżyć? Ano dało. Póki robota by nie wyschła, co jest nieuniknione, a ja nie zostałbym na lodzie. Znam kogoś, obecnie dwa razy starszego, kto dawno temu zadowolił się status quo. Do tej pory tego żałuje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A zbliża się &lt;a href=&quot;http://pl.youtube.com/watch?v=fi4fzvQ6I-o&quot;&gt;bańka&lt;/a&gt;, z której, jeśli dobrze się zakręcić, da się uszczknąć jakieś grubsze pieniądze. Jeśli po trzydziestce nie będę już na emeryturze, to uznam, że gdzieś musiałem przegapić jakąś okazję.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z regularnie odwiedzanej rodziny mam tu jedynie dziadków. Dziadki nie żyją wiecznie, ale jednak zawsze były obecne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Osób, które znają mnie trochę dokładniej jest i zawsze było bardzo bardzo mało. Połowę z nich zostawiłbym tutaj.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kurs tańca -- Gabrysia (16), Marko (15), Kasia (17), Asia (16), Grzegorz (16), a to tylko ci najstarsi. Prawie ich nie znam, nie poznam ich lepiej, ale przyzwyczaiłem się do przebywania wśród nich. Założę się, że trenerzy zauważyli to lata temu -- przebywając z młodzieżą, czujesz się młodziej. Trenerzy, których bliżej nie znam i pewnie też nie poznam, ale od których nauczyłem się już sporo, a mógłbym się nauczyć znacznie więcej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziadkowie, dosłownie kilka osób, które znają mnie trochę lepiej, niż cała reszta, banda dzieciaków, dwoje &quot;obcych&quot; ludzi (trenerzy) oraz cała masa &lt;a href=&quot;http://mmazur.7thguard.net/2007/11/11/gdzie-tu-jest-przycisk-reset/&quot;&gt;duchów&lt;/a&gt;. Całe moje życie tutaj, po 22 latach. Śmiechu warte, ale moje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przeniosę się? No cóż, bardzo chętnie bym został, ale realistycznie patrząc...&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 06 Dec 2007 01:42:57 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2007/12/06/pieprzony-pragmatyzm/</guid><category>Analogowe rozrywki</category><category>Praca</category><category>Życie</category></item><item><title>Quick.Cms: jaki kraj, tacy GPL violators</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2007/11/22/quick-cms-jaki-kraj-tacy-gpl-violators/</link><description>&lt;p&gt;Pracownik szukał fajnego prostego CMS-a do użycia jako podstawy w projekcie klienta. I znalazł. &lt;a href=&quot;http://opensolution.org/?p=Quick.Cms&quot;&gt;Quick.Cms&lt;/a&gt;. Nie dość, że mu odpowiadało technicznie, to jeszcze licencja była fajna, bo &quot;GPL z dodatkowym zastrzeżeniem&quot;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Eee, zaraz, &lt;b&gt;jaki&lt;/b&gt; GPL?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I rzeczywiście. Banda geniuszy (aka twórcy tego czegoś) wzięli oryginalnego GPL-a i wyprodukowali &lt;a href=&quot;http://opensolution.org/download/pl_licencja.txt&quot;&gt;wersję z czymś takim na końcu&lt;/a&gt;:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;DODATKOWE ZASTRZEŻENIA AUTORÓW OPROGRAMOWANIA:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Program może być dowolnie modyfikowany, zastrzegamy jednak konieczność pozostawienia w widocznym miejscu na stronie informacji o pochodzeniu i nazwie programu o treści &quot;Powered by Quick.Cart&quot; lub &quot;Powered by Quick.Cms&quot; lub &quot;Powered by Quick.Forum&quot;. Informacja ta musi być linkiem kierującym do strony pod adresem http://www.opensolution.org.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;I teraz cały wic polega na tym, że trzeci akapit (siódma linijka) pliku z oryginalnym GPL-em, jaki zmodyfikowali, brzmi następująco: (pogrubienie moje)&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;Zezwala się na kopiowanie i rozpowszechnianie wiernych kopii niniejszego dokumentu licencyjnego, jednak &lt;b&gt;bez prawa wprowadzania zmian&lt;/b&gt;.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Innymi słowy wydali swój soft pod licencją, która jest nielegalna. Czyli sam Dadźbóg ze Swarożycem raczą wiedzieć jak on jest tak naprawdę licencjonowany.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co ich pokusiło? Albo rzeczywiście ni cholery nie potrafią czytać ze zrozumieniem, albo to było zrobione naumyślnie, żeby skusić nieobeznanych w temacie magicznymi literkami &quot;GPL&quot;, albo jedno i drugie -- chcieli skusić, a że nie potrafią czytać, to nie załapali, że to co robią jest nielegalne. To już niech ktoś inny się zajmuje pytaniem autorów -- nie mam czasu na reportaż śledczy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jako ciekawostkę dodam, że szybki grep na źródłach wersji Light (tej na &quot;GPL-u&quot;) mówi mi, iż w środku jest kod na (takim prawdziwym) GPL-u, coś na Creative Commons i dwie rzeczy na czymś MIT-based. I jeśli wersje komercyjne Quick.Cms-a nie mają tych rzeczy usuniętych (a jestem całkiem przekonany, że nie mają), to są tak samo nielegalne, jak wersja Light.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Innymi słowy: biznesplan jak się patrzy!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No a mój pracownik oczywiście niepocieszony, bo myślał, że znalazł rozwiązanie, a tu taki granat. Musi szukać dalej (ktoś ma jakieś sugestie?).&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 22 Nov 2007 02:31:43 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2007/11/22/quick-cms-jaki-kraj-tacy-gpl-violators/</guid><category>Praca</category><category>Różne IT</category></item><item><title>Happy endy</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2007/11/19/happy-endy/</link><description>&lt;p&gt;&lt;i&gt;Ci, co przeczytali &lt;a href=&quot;http://mmazur.7thguard.net/2007/11/14/w-dzisiejszym-losowaniu-pecha-mieli-nastepujacy-studenci/&quot;&gt;tego ranta&lt;/a&gt;, to przeczytali. Reszta już nie przeczyta. W telegraficznym skrócie: na Politechnice Opolskiej rektor jest elektroenergetykiem. Jeden z prodziekanów mojego wydziału też. I mamy specjalizację, która się nazywa &quot;Informatyka w Elektroenergetyce&quot;. Specjalizacja mało popularna, która nie spełniałaby wymogów istnienia, gdyby nie dorzucać jej przymusowo paru studentów, którzy chcieli studiować co innego. Padło na mnie i nie byłem z tego faktu specjalnie zadowolony.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;i&gt;Od paru już lat mam taką zasadę, że nie usuwam rzeczy raz opublikowanych. Primo, żeby &quot;pamiętał wół, jak cielęciem był&quot; i secundo, żeby zawsze się zastanawiać parukrotnie przed napisaniem czegoś. Dostępne tutaj (i nie tylko) moje wypowiedzi, które teraz uważam za błędne, przypominają mi, by drugi raz nie wypowiadać się w dany sposób publicznie. No ale zasady są po to, żeby je łamać. Tak jak to zrobiłem bodajże na początku tego roku. I jak robię teraz.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;i&gt;Doświadczenie mówi mi, że ten post wisiałby sobie tutaj, sporadycznie czytany, przez rok, dwa, może więcej. Aż pewnego dnia znalazłaby go osoba, której jeden z bohaterów też zalazł za skórę. I postanowiłaby go gdzieś zacytować. I w tym momencie rzecz nabrałaby własnego życia. Odtąd każdy, kto chciałby się dowiedzieć czegoś (niepochlebnego) o profesorze X, bądź doktorze Y, trafiałby też na moje nazwisko. Raz popełniłem ten błąd i okazał się on fatalny w skutkach -- od teraz, po wsze czasy, sporo osób kojarzyć mnie będzie z pewnym człowiekiem, z którym wiele bym dał, by kojarzonym nie być. Usunięcie wpisów, przez które było to zamieszanie już nic nie pomogło, bo było za późno. I drugi raz tego błędu nie popełnię. Ten pierwszy mnie za dużo kosztuje. (No a poza tym, skoro jednak dalej tu studiuję, to muszę chronić własną dupę przed kolejnymi czasomarnowaczami. A coście myśleli?)&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dzisiaj gadałem z prodziekanem ds. studenckich o przeniesieniu na zaoczne. Niestety zamiast mutanta chaosu (charakter chaotyczny zły) trafiłem na tego samego co zwykle, wiecznie się wszędzie spóźniającego i warczącego na studentów, ale jednak często pomocnego nadzwyczajnego pana profesora.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wszedłem, zacząłem rozmowę, po czym zrobiło mi się niezręcznie, że ja stoję, a on siedzi, więc zacząłem sobie klapać na krześle w rogu. Opieprzył mnie, że co to za maniery, jak mi &lt;b&gt;każe&lt;/b&gt; usiąść to mam siadać, a nie sam z siebie. Opieprzyłem go, że raz, jak to &lt;b&gt;każe&lt;/b&gt; usiąść (poprawił się) i dwa, właśnie się spóźnił pół godziny, więc niech mnie dobrych manier nie uczy (zignorował mnie; widać ma wprawę w nieeskalowaniu konfliktów; też nie mam z tym problemu).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;... po czym wróciliśmy do rozmowy o moich studiach. Stanęło na tym, że mnie teraz (mimo, że późnawo) przeniesie na inżynierskie, skończę semestr, obronię pracę i dalej mogę sobie robić, co mi się będzie podobało.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prawdę powiedziawszy, to ja to planowałem parę miesięcy temu, tylko mi się nie chciało latać do dziekanatu, a później się zrobiło &quot;za późno&quot; na inżynierskie. Ma to tę dodatkową zaletę, że już za pół roku, bo wtedy najdalej ukończę studia, przeniosą mnie do rezerwy i będę wolnym człowiekiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No cóż. Optymistą życiowym jestem od dawna, ale w tym wypadku, to się aż sam zdziwiłem, że tak gładko poszło. Żeby tylko standardem było załatwianie takich rzeczy we wrześniu (&quot;Pan Kowalski? Tak, jest problem z pańską specjalizacją, może pan przyjdzie jutro w tych godzinach, żeby omówić różne możliwości.&quot;), a nie w środku semestru... Ta, marzenie ściętej głowy.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 19 Nov 2007 12:10:26 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2007/11/19/happy-endy/</guid><category>Życie</category></item><item><title>Japiszon: definitywny powrót</title><link>http://mmazur.7thguard.net/2007/11/14/japiszon-definitywny-powrot/</link><description>&lt;p&gt;Nie pisałem tego wcześniej, ale całe to moje plumkanie sprzed dwóch miesięcy jak ja to nie lubię mojej pracy się skończyło na tym, że praca powiedziała, że mnie kocha, ja stwierdziłem, że pieniądze fajna rzecz i że jeśli mi dadzą połowę kasy, mniej do roboty i ja sobie będę mógł sam ustalać co robię i kiedy robię, to mogę jednak zostać. Praca się zgodziła. Zarabiam o połowę mniej, nie mam tylu obowiązków (system, którym się zajmowałem od półtora roku, nie jest oficjalnie już moim problemem) i jest fajnie. Teraz zajmuję się w sumie głównie organizowaniem innym ludziom pracy i trochę adminką.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z kolei moja firemka, co to ją współzałożyłem parę miesięcy temu... też źle nie jest. Zajmuję się organizowaniem innym ludziom pracy, adminką i gadaniem z klientami. Trafił nam się fajny klient, kasiasty, wiedzący czego chce i rozumiejący jak się gada z informatykami. Żyć nie umierać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale żeby nie było za różowo, moja kochana politechnika postanowiła mnie bardzo dokładnie wyruchać. I jej się to udało. Ale o tym w następnym wpisie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 14 Nov 2007 15:40:42 +0100</pubDate><guid>http://mmazur.7thguard.net/2007/11/14/japiszon-definitywny-powrot/</guid><category>Praca</category><category>Życie</category></item></channel></rss>